Krzysztof Woliński (kacper-rowery.com) – Okruhy pod Jehlou, Czechy

HomeSportKomentarze

Krzysztof Woliński (kacper-rowery.com) – Okruhy pod Jehlou, Czechy

W minioną niedzielę zaliczyłem swój trzeci start w tym sezonie, a drugi za granicą. Tym razem wybór padł na czeską imprezę w formule XCO -„Okruhy pod Jehlou” w Ceskiej Kamienicy, która była pierwszą edycją serii wyścigów pod wymowną nazwą ”Peklo Severu” (Piekło Północy).

Na miejsce dotarłem wraz z rodziną: synem Igorem i żoną Katarzyną. Każdy z nas miał plan wystartować. Warunki pogodowe przypominały raczej przełaje, ponieważ temperatura oscylowała w granicach ok. 5 stopni a momentami prószył śnieg. Na pierwszy ogień poszedł Igor, który ścigał się w kategorii dzieci 7-9 lat, która była dość licznie obstawiona z resztą  jak zawsze:) Trasa nie była zbyt trudna technicznie, ale podmokłe, trawiaste podłoże wysysało z młodych zawodników siły. Igor zajął 4. miejsce wśród chłopców.

Po dekoracji dzieci objechaliśmy wraz z małżonką rundę (2,5km i 90m przewyższenia). Na pierwszy rzut oka nie była ciężka. W okolicach startu znajdował się wspomniany trawiasty podjazd, który kończył się błotem, reszta trasy była sucha i zawierała przyjemne elementy techniczne. Nie brakowało też podjazdów najeżonych kamieniami.

Start kategorii kobiet (36 lat i więcej) zaplanowany był wspólnie z juniorkami, elitą kobiet i juniorem i juniorką młodszą, które do pokonania miały 3 rundy. Kasia po ponad 13 latach przerwy  z powodów zdrowotnych, stanęła ponownie na linii startu dzięki swojej upartości i miłości do tego sportu. Start potraktowała jako nowe doświadczenie, bo wcześniej ścigała się tylko w maratonach. Wyścig Kasi można uznać za bardzo udany, doskonale poradziła sobie z trasą i zajęła 3. miejsce.



Na 14-tą zaplanowany był start kategorii elita, junior oraz masters I. Na starcie zebrała się dość liczna grupa zawodników, a wśród nich ja i….Krystian Hynek, którego raczej chyba nie trzeba przedstawiać. Do startów zawsze podchodzę na luzie i się nie spalam. Dla mnie najważniejszy jest udział i dobra zabawa. Zdawałem sobie sprawę jakie miejsce zajmuje w szeregu. Tuż po starcie podobnie jak w Świeradowie miała miejsce kraksa, na szczęście udało mi się uniknąć gleby. Do pokonania miałem 7. rund, ale doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że będzie dubel.

Jechałem swoje trzymając się zawodników na moim poziomie .Na początku trzeciej rundy dostałem już dubla, ale to wcale mnie nie zdeprymowało, starałem się dojść zawodnika przede mną, ale błąd na jednym z technicznych elementów spowodował, że odjechał mi i nie mogłem skasować jego przewagi. Na ostatniej (mojej ) rundzie 100% trasy wyjechałem przy mega dopingu czeskich kibiców. Wyścig ukończyłem jako ostatni zawodnik w kat. Masters, który dojechał do mety – 14. miejsce z dwoma okrążeniami w plecy.

Podsumowując mogę powiedzieć, że było to udany debiut naszej rodziny na zawodach u czeskich sąsiadów, a sama impreza bardzo kameralna i jak dla mnie na wysokim poziomie, wyższym niż w Niemczech.

COMMENTS

DISQUS: 0