Bartosz Borowicz (APS Polska Cozmobike) – Mazovia MTB, Józefów

Bartosz Borowicz (APS Polska Cozmobike) – Mazovia MTB, Józefów

REKLAMA
Izabela Macutkiewicz (APS Polska Cozmobike) – Mazovia MTB, Puławy
Bartosz Borowicz (APS Polska Cozmobike) – Syngenta Koronowo Challenge, Koronowo
Bartosz Borowicz – APS Polska Cozmobike [Przed Sezonem 2016]
Bartosz Borowicz (APS Polska Cozmobike) – Mazovia MTB, Ełk
Bartosz Borowicz (APS Polska Cozmobike) – Cisowianka Mazovia MTB Marathon, Puławy

Drugi start w Mazovii w tym sezonie to znów bardzo pozytywne wrażenia. Po pierwszym Legionowie, w którym wyciśnięto na prawdę sporo z podwarszawskich terenów, ekipa Cezarego Zamany przeszła samą siebie w Józefowie. Zeszłoroczna trasa była warta przejechania, lecz tegoroczna okazała się “must-have ” (jak na Warszawskie warunki). Trasa zaczynała się szerokim leśnym duktem, który przeszedł w długi, asfaltowy odcinek, który sprawił, że każdy bezpiecznie znalazł dla siebie miejsce w stawce, jeszcze przed wjazdem do lasu. Kiedy zaczął się teren, zaczęła się świetna zabawa. Trasa od początku do końca wymagała siły, techniki i skupienia. Nie dało się na niej nudzić, co chwila następowały po sobie interwałowe górki, techniczne sekcje, leśne, ciasne single, wycinki. Fragmenty płaskie, szybkie i ubite zminimalizowano do absolutnego minimum. I to wszystko kilkadziesiąt minut jazdy od Warszawy… Da się?

Sam przebieg wyścigu bawił mnie już mniej, bo w zasadzie od 8-mego kilometra postanowiłem podciągnąć raczej średnie tempo i… Swoją zmianę skończyłem dopiero na mecie. Kiedy okazało się, że nie ma chętnych do współpracy, uznałem, że chociażby treningowo spróbuję sam ugrać tyle, ile się da. Obecne starty nie są dla mnie priorytetowe, więc nie miałem wiele do stracenia. Trasa, jak wspomniałem, była bardzo dynamiczna i ciekawa, jednakże nie na tyle ciężka czy selektywna, żeby łatwo odjechać w pojedynkę. Przełomowy okazał się 32-gi kilometr, gdzie na podmokłym terenie trzeba było przejechać po kładkach. Ten fragment wykorzystał team’owy kolega Maciek Karczmarek, który świetnie jeździ technicznie i szybko przeleciał ten fragment, atakując na zaczynającym się zaraz potem podjeździe. Udało mi się dotrzymać koła i wspólnie zyskaliśmy kilkadziesiąt metrów przewagi. Dysponowałem tego dnia “lepszą nogą”, więc za porozumieniem stron odjechałem od Maćka, zmierzając już samotnie do mety. Przy okazji chciałbym podziękować, bo w duchu teamowej współpracy Maciek kontrolował potem sytuację w goniącej grupie, co na pewno pozwoliło mi na zdobycie większej przewagi.

Dystans się nie zgadzał z zapowiedzianym, momentami ciężko było się zorientować w oznaczeniu trasy, ale… Wolę tak, niż kolejne wyścigi-autostrady po piachu i betonie. Mam nadzieję, że Mazovia utrzyma obrany kierunek urozmaicania tras, bo warto. Teraz z niecierpliwością czekam na Puławy, które bardzo dobrze wspominam.

COMMENTS

DISQUS: 0