Piotr Kozdryk + Bartosz Męziński (CRO Finisher.pl) na Andalucia Bike Race #6

Piotr Kozdryk + Bartosz Męziński (CRO Finisher.pl) na Andalucia Bike Race #6

Żeber + Mruwa AKA #mtbxcpl & CRO Finisher.pl na Andalucia Bike Race #5
Żeber + Mruwa AKA #mtbxcpl & CRO Finisher na Andalucia Bike Race #3
Żeber + Mruwa AKA #mtbxcpl na Andalucia Bike Race #6

Szósty etap zapowiadał się deszczowo, wszystkie prognozy mówiły, że od 14 godziny będzie deszcz! Wstaliśmy rano, patrzymy za oknem, a tam piękne słońce. Nawet ranek cieplejszy od poprzednich, ale prognozy cały czas stanowczo mówią że będzie deszcz.

Jedziemy na start do centrum, rozgrzewka gratis (hiszpańska organizacja!Mieszkańcy będą przeklinać kolarzy – pół miasta zamknięte i wszędzie pałętają się kolarze). Na starcie ostatnie pamiątkowe zdjęcie i start. Po wyjechaniu z miasta które liczyło sobie pięć kilometrów mamy pierwszy techniczny podjazd po skałach. Jedziemy spokojnie gęsiego, czasami trafiają się odcinki z buta. Następnie ścieżki, techniczne i bardzo strome podjazdy, a potem jeszcze gorsze zjazdy i znów kręte ścieżki, zjazdy i podjazdy. Pierwszy bufet jest na 30 km, gdzie docieramy po 2,5 godzinie. Ja jestem już wymęczony przez te 2,5 godziny XC w szóstym dniu etapówki, ale Partner dodaje mi otuchy! Myślałem, że może teraz będzie spokojniejsza trasa a tu dalej tak samo!


abr 2016 6 andalucia bike race piotr kozdryk bartosz męziński 4


Pod górę po skałach z małej koronki albo z buta. Na górze ścieżki, krzaki, i skały, a zjazdy na zaciśniętych hamulcach i z tyłkiem za siodełkiem. Na krętej ścieżce sprawnie i z fantazją mijamy jedną z dziewczyn z hiszpańskiego teamu i słyszymy za naszymi plecami jak krzyczy do koleżanki “wenga el polaky”, co tłumaczymy sobie “puść tych Polaków”. Dopiero ok 50 km zrobiło się spokojnie.

Robimy zdjęcie z “prawdziwej” Andaluzji takiej jak z książki “Alchemik” Pablo Coelho czyli stado owiec z dzwoneczkami u szyi oraz ruinami kościoła. Docieramy na drugi bufet, a pogoda robi się coraz gorsza – pochmurno, zimno, a na stole oprócz fig, orzechów, pomarańczy i bananów leżą foliowe pelerynki!!! co za cud!!! co za organizacja! Zabieramy po jednej do kieszonki, zjadam jeszcze kanapkę, którą rano zrobiłem na drogę – co za smak!



Prognozy nie kłamią, o godzinie 13.52 zaczyna padać deszcz! Ale zostało nam 15 km do mety, więc ubieramy foliowe “płaszczyki” i w drogę – teraz to jak na MTB Trophy w Beskidach :D

Nie wiedzieć czemu lubię i odnajduję się w takiej pogodzie czego nie można powiedzieć o Hiszpanach. Ich tempo jazdy spada, na zjazdach robią tylko korki i powodują niebezpieczne sytuacje. My jedziemy spokojnie równym tempem w kierunku mety, aby ukończyć! Zawsze ostatniego dnia jechało mi się dobrze, a dzisiaj do momentu deszczu bardzo ciężko. Ale i trasa też jest ciężka, śmiało można powiedzieć, że z 50 km z całego 70 km etapu to rasowe XC! Na metę wjeżdżamy cali mokrzy i brudni, ale za to jacy szczęśliwi!



Dla mnie jest to 10 ukończona etapówka, dla Bartka 8, jednak dla nas obu było to całkiem nowe doświadczenie, ponieważ jazda solo to nie to samo co w parze. Jazda w parze jest 2 razy trudniejsza!



Czasami zastanawiam się jak to możliwe, że my się dogadaliśmy. To się udało chyba tylko dlatego, że jesteśmy swoimi przeciwnościami. Bartek chudy, ja nie ;)  Ja jeżdżę lepiej po płaskim, Bartek po górkach, ja jestem “mały bałaganiarz”, ale mam zrobione wszystko na czas, Bartek ma wszystkie rzeczy pięknie poukładane, ale zawsze jest spóźniony, ja jem szybko, Bartek wolno, generalnie wszystko robimy na odwrót. Za to na metę dotarliśmy razem i razem zdobyliśmy tego FINISHERa!!!


abr 2016 6 andalucia bike race piotr kozdryk bartosz męziński finisher

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0