Andrzej Piątek: za chwilę cross country będzie w kraju wspomnieniem

Andrzej Piątek: za chwilę cross country będzie w kraju wspomnieniem

Słowo na piątek: dyrektor
Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012 – program startów Polaków
Andrzej Piątek: Kilka lat temu na dobrym poziomie mieliśmy też kadrę męską.
Paula Gorycka i Aleksandra Dawidowicz jednak powalczą o bilet do Londynu
Komu potrzebny jest Polski Związek Kolarski?

W miarę regularnie śledzę mainstream jeśli chodzi o wpisy na temat kolarstwa. Najwięcej do poczytania jest chyba od zawsze na stronie eurosport.onet.pl. Obok przeklejanych informacji prasowych i płatnych prasówek PAP jest sporo wywiadów, zarówno z zawodnikami, jak i z Dyrektorem Sportowym Polskiego Związku Kolarskiego – Andrzejem Piątkiem. Najnowsza rozmowa z nim przykuła mocniej moją uwagę. Z kilku powodów. Po pierwsze mamy worek medali, z którego w sumie wiele nie wynika, ale swoje na ten temat napisał na swoim blogu Marek.

W większości przypadków nad takimi wywiadami przechodzę od razu do porządku dziennego, ale jakoś tym razem kilka zdań utkwiło mi w pamięci.

Cytat nr 1

W Rio nie chcemy zawieść zarówno ministerstwa sportu i turystyki, jak również naszego głównego sponsora Dariusza Miłka oraz kibiców.

Nie wiem czy ten wywiad był autoryzowany, ale pewnie tak. Od zawsze wydawało mi się, że co innego jest istotą sportu powszechnego, bo tak o sporcie w wywiadach (tu i tu) zawsze wypowiada się aktualny Minister Sportu, Adam Korol. A tu nagle się okazuje, że wyjazd na IO w Rio, na który kasy budżet państwa prawie nie wykłada (link) nie jest ważny z punktu widzenia rozwoju, popularyzacji sportu i angażowania coraz więcej ludzi w kolarstwo. Dyrektor sportowy w swoim, Związku i zawodników mówi wprost “nie chcemy zawieść” Ministerstwa, Dariusza Miłka i dopiero na trzecim miejscu kibiców.

Ja rozumiem, że PZKol jest cały czas w sytuacji patowej, bo weksel i sprawa z Mostostalem, ale ileż można? Za nami 12 miesięcy kiedy Michał Kwiatkowski nosił tęczową koszulkę. I co? Absolutne nic się nie zmieniło, gros środków pochodzi tylko i wyłącznie z subwencji MSiT.

Cytat nr 2

Duży nacisk położyłem na kolarstwo torowe, bo tu jest najwięcej medalowych konkurencji.

Tu wracam jeszcze raz do tego, o czym pisałem w poprzednim akapicie. Tylko może bardziej precyzyjnie. Dopóki Polski Związek Kolarski będzie grał według zasad wytyczonych przez MSiT czyli “liczą się tylko medale”, dopóty kolarstwo poza torowym będzie stało w Polsce w miejscu. To mnie naprawdę dziwi najbardziej chyba z tego wszystkiego. W maratonach MTB startują tysiące ludzi, w imprezach szosowych jak Velo Toruń, Poznań Challenge czy Cyklo Gdynia są tłumy. Wszystko to dzieje się poza świadomością PZKol, bo postrzeganie kolarstwa jest takie same od lat. Liczą się medale na imprezach mistrzowskich, a w międzyczasie często ważniejsze albo przynajmniej równie ważne stały się zawody Pucharu Świata czy “kultowe” wyścigi, które medalu nie dają. Ale pchają kolarstwo. Tylko MSiT tego nie widzi, bo nie ma medalu w tabelce, a PZKol nie próbuje nawet tego postrzegania zmienić.

Dlaczego PZKol nie lobbuje w MSiT, żeby zmienić miarę sukcesu w kolarstwie? Sukcesem mogłoby być już samo to, że wysyłamy na IO maksymalną liczbę zawodników, a oni sami byliby premiowani za wysokie pozycje w rankingu UCI z którego by to wynikało. A żeby być wysoko w rankingu UCI to trzeba robić wyniki. Niby proste. A za medal dodatkowa premia.

Inna sprawa to samo MSiT, które zajmuje się nie tylko sportem, ale i turystyką. Dlaczego PZKol nie rozszerzy swojego zakresu działania na wzór brytyjski, skoro wzorujemy się na Team SKY, o chociażby bezpieczeństwo rowerzystów na drodze, które wprost łączy się ze sportem, bo treningi na szosie w otwartym ruchu, i szeroko pojęty “commuting”, który ładnie może spiąć tandem PZKol+MSiT.

Wracając do sportu. Z jednej strony dopiero co mieliśmy Mistrza Świata, czyli ogromny sukces, z drugiej strony rzekłbym tradycyjne wyścigi szosowe w Polsce przeżywają bardzo trudne chwile. Wszystkie jeszcze w 2015 roku były zdegradowane do kategorii .2 i w 2016 tam też pozostaną. Problemem są pieniądze, a dokładniej ich brak. I tu znów mój przytyk pod adresem PZKol, który w statucie ma napisane:

organizacja i prowadzenie współzawodnictwa sportowego oraz popularyzacja i rozwój kolarstwa w Polsce

oraz

koordynacja działalności członków zrzeszonych w Związku

Dlaczego te akurat cytaty? Bo Prezes PZKol Wacław Skarul zawodowo zajmuje się m.in. szkoleniami motywacyjnymi. A niczego bardziej dziś kolarska społeczność nie potrzebuje jak właśnie szkolenia. I nie sportowego, ale szkolenia z zarządzania, z komunikacji i rzeczy, które są filarami sukcesu w XXI wieku. Filarami, które doskonale rozumie i realizuje Czesław Lang. Można się śmiać z balonów, i my też się śmiejemy, ale tak to dziś w Polsce wygląda. Sponsor musi być zadowolony.

Większość wyścigów w Polsce jest dziś organizowana albo przez aktywnych albo byłych trenerów czy zawodników. Jak ktoś kto zna się na sporcie ma zadbać o odpowiednią oprawę i komunikację? Naprawdę środki na organizację wyścigów nie leżą tylko w urzędach gminy, powiatu czy województwa.

Mamy kilku, może kilkunastu świetnych kolarzy szosowych, reszta kręci się po naszych wyścigach kategorii .2 bez większych szans na istotne podniesienie poziomu sportowego i szersze zaistnienie, bo co najwyżej przyjadą do nas Ukraińcy, Niemcy czy Czesi albo Słowacy. Ale to też nie zawsze. Jak oni się mają rozwijać? Plakat z Michałem Kwiatkowski czy Rafałem Majką nad łóżkiem to trochę za mała motywacja.

Krótkowzroczność PZKol wyraża się jeszcze jedną rzeczą – o ile zawodnikom na etapie od młodzika do orlika jako tako udaje się funkcjonować w oparciu o stypendia i wsparcie rodziców, o tyle w momencie wejścia w elitę jest zdany praktycznie tylko na siebie, często mając w perspektywie samodzielne życie i założenie rodziny. Pruszkowscy działacze pielęgnując układ z MSiT nie robią nic w kierunku podniesienia wartości marki jaką jest kolarstwo i umożliwienia zawodnikom wykorzystywania argumentu “jestem profesjonalnym kolarzem” w rozmowach z potencjalnym sponsorami.

Na konferencji trenerów w 2014 roku usłyszałem osobiście, że kolarstwo to my wszyscy i PZKol jak nigdy potrzebuje pomocy i wsparcia społeczności. Tak sobie teraz zerknąłem do drużynówek BM, Mazovii i PB. W każdej z nich jest po około 200 drużyn czyli tysiące zawodników. Dlaczego przez kolejny rok nikt nie wyciągnął do tych ludzi ręki? Dlaczego prawie żadna z tych drużyn nie jest formalnie zarejestrowana w PZKol? Dlaczego nie chce być zarejestrowana w PZKol? Bo z tego nie wynikają medale, z których PZKol jest rozliczany przez MSiT. W skrócie rzecz jasna.

Cytat nr 3

W tym kontekście można mówić tylko o Mai Włoszczowskiej, ale jej wyniki w tym sezonie nie były zachwycające.

To akurat jest cytat z autora wywiadu, któremu Andrzej Piątek w odpowiedzi tylko wtóruje. Można oczywiście zawtórować dziennikarzowi mainstreamowego medium, że skoro nie było podium to nie ma się z czego cieszyć. Ktoś tu jednak zapomniał o brązowym medalu w Baku czy m.in. piątym, szóstym, ósmym i czwartym miejscu na Pucharach Świata.

Gdyby to były wyniki mężczyzn, to zachwyt pewnie nie miałby końca. Jednak jeśli Maja nie wygrywa, to “nie zachwyca”. Kto oglądał relacje z PŚ czy MŚ na redbull.tv ten wie ile to emocji i jaka satysfakcja oglądać polską zawodniczkę w czołówce, cały czas w kadrze.

I tu znów mści się postrzeganie kolarstwa wg. zasad MSiT w kategoriach medal=sukces, brak medalu=porażka.


[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/maratony.MTB.XC/photos/pb.124749907592186.-2207520000.1445605930./971452166255285/?type=3&theater/” width=””/]


Cytat nr 4

Coś musimy z tym zrobić i to w trybie natychmiastowym, bo za chwilę olimpijska konkurencja cross country w naszym kraju będzie tylko wspomnieniem.

Wieńczące wywiad zdanie chyba zabolało mnie najbardziej z tego wszystkiego. Bo pada ono na koniec sezonu w którym:

  • powołano aktywnie działającą Komisję MTB
  • uporządkowano i uruchomiono na nowo projekt Puchar Polski w cross country
  • w przyszłym roku będziemy mieli w ramach Pucharu Polski trzy wyścigi wpisane do kalendarza UCI
  • po raz pierwszy mieliśmy wyścig XCO kategorii HC, który co bardzo ważne był zaliczany do Pucharu Polski
  • została powołana kadra juniorów młodszych

Nie no, rzeczywiście nic a nic się nie dzieje w Polsce w temacie cross country …

COMMENTS

DISQUS: 3