Elegia o pure MTB

Elegia o pure MTB

Grzegorz Golonko: chciałbym by MTB Marathon był wyścigiem na który się czeka
MTB Marathon wraca. Słyszysz jak Karpacz Cię woła?
Komentarze postartowe 31/2014

W sezonie 2015 w kalendarzu zabraknie cyklu MTB Marathon. To fakt, o którym wiemy już jakiś czas. Wiem, że zabieranie się za ten temat jest ryzykowne, chociaż z drugiej strony pewnie wygeneruje też ruch na stronie. Nie ważne – chcę o tym napisać, bo mam coś do powiedzenia. Pewnie znajdą się osoby, które w sumie dość słusznie podważą mój autorytet do wypowiadania się na ten temat, bo w omawianym cyklu wystartowałem tylko 6 razy, z czego 3 razy w Murowanej i tylko raz na najdłuższym dystansie. Poza tym pierwszy mój start w jakimkolwiek maratonie MTB miał miejsce w Karpaczu w 2007 na mega.

Z informacji jakie można znaleźć w sieci, w komentarzach itd. można wywnioskować, że to nie koniec cyklu i że jest plan powrotu na scenę. Jestem bardzo ciekaw tego jak zareaguje “rynek” na taką lukę. Czy inni organizatorzy przejmą lokalizację z MTB Marathonu? Na to pytanie pewnie odpowiedź poznamy niedługo. Najbardziej zastanawiam się nad ewentualną formą powrotu. Z całym szacunkiem do wszystkich uczestników cyklu i fanów zwrotu “pure MTB” – to już jest zgrane i nie niesie dla mnie nic za sobą, tak samo jak określenie “szlachta”. Mam nadzieję, że po ewentualnym powrocie cyklu, nie będzie znowu szedł w świat komunikat, o tym jak jest w tych górach ciężko, epicko i jakim to nie trzeba być kotem by w ogóle taki maraton przeżyć. Ja miałem tyle szczęścia, że kiedy miałem zamiar wystartować w swoim pierwszym maratonie to trafiłem na grupę ludzi z mojego miasta, którzy już tam jeździli. Najważniejsze jest jednak to, że mieli do tego zdrowe podejście i szybko wyjaśnili mi, że tutaj wcale nie chodzi wyścig tylko o przygodę. No i przygoda była w sumie za każdym razem jak tam startowałem. Moim zdaniem przesłanie przeżycia przygody w górach mogłoby być zbawienne dla tego cyklu. Bo do tej pory wyjazd na MTB Marathon częściej przypomniał wyprawę za mur w “Grze o Tron”, a za mur przedostawali się tylko nieliczni, a jeszcze mniejsza była grupa tych co wrócili żywi. Moja osoba może być przykładem, że można tam jeździć i mieć spory ubaw. Dam sobie rękę uciąć, że takich jak ja zawsze było wiele więcej. Szkoda tylko, że ich głos nie przedzierał się przez legendę “pure MTB”.

Ja osobiście życzyłbym sobie, by ten cykl powrócił. Pewnie nie będę tam jeździł nigdy cyklicznie, ale specyficzny klimat tych imprez mi odpowiada. Dla szerszego pojęcia tematu zapytałem o zdanie kolegi, który mnie wciągnął w pierwszy start na MTB Marathon, a sam startował tam od 2003 roku. Z poniższej wypowiedzi łatwo można zrozumieć, jak emocjonalnie stali bywalcy podchodzą do cyklu MTB Marathon.

1091069_546359422097897_1384993449_o

Arkadiusz Suś:

4 października w Istebnej dokonało się to czego kolarscy maratończycy oczekiwali od 2 lat. Grzegorz Golonko oświadczył, że w 2015 roku nie będzie cyklu zawodów spod znaku MTB Marathon. Mówił to do grona osób, które śmiało można było nazwać „golonkowym żelbetem”, bo wcześniej używane określenie „betonu” byłoby zbyt delikatne. Co dokładnie powiedział GG nie wiem chociaż tam byłem, bo opanowało mnie tam takie wkur…. które dość mocno trzyma mnie do dziś! Jestem zły, bardzo zły z tego powodu, że tych maratonów nie będzie w następnym roku. Przede wszystkim dlatego, że startowałem w nich od 2003 roku przez wiele sezonów na dystansie giga i stały się po prostu częścią mojego życia. Powodów dla których cyklu nie będzie w przyszłym roku jest wiele. Moim zdaniem najważniejszym z nich jest wypalenie się GG organizacją maratonów jako takich. Jak żaden z organizatorów GG „wtykał nos” we wszystkie sprawy związane z organizacją zawodów. Nic nie działo się bez jego decyzji, dodatkowo osobiście udzielał się na forum, a z czasem również na fb, rzadko zostawiając krytyczne uwagi pod adresem MTB Marathonu bez „ciętej riposty”. No i niestety, cytując za Pawłem Urbańczykiem – zapałki się wypaliły. Niestety wszystkie pozostałe powody źródło miały właśnie w tej nieprzejednanej postawie Grzegorza. Przez wiele sezonów MTB Marathon wyznaczał kierunek rozwoju, tworzył nową jakość, ale niestety z czasem zaczęto mitologizować golonkowe maratony jako te, które są dla wybranych. Początkowo Grzegorz z tym walczył, ale z czasem jednak w to uwierzył, a stworzenie idei „pure MTB” stało się jednym z gwoździ do trumny. Nie należy zapominać, że w tej kwestii „golonkowy beton” jest równie winny jak on sam.
Kolejna sprawa to brak umiejętności znalezienia się na rynku w obliczu gwałtownie rozwijającej się konkurencji ze strony pojawiających się innych cykli oraz całego mnóstwa pojedynczych maratonów. Publiczne i bezwzględne negowanie racji bytu maratonów odbywających się gdzie indziej, jak w górach i to o odpowiednim stopniu trudności sprawiło, że krytyków GG i jego zawodów zaczęło przybywać, a pojawiające się glosy konstruktywnej krytyki były bezwzględnie tępione. Dlatego chyba nie trudno zrozumieć dlaczego przy takim dynamicznym przyroście ilości nowych „maratończyków” frekwencja MTB Marathonu spadała. A wystarczyło sytuację odwrócić i czerpać z frekwencji w innych cyklach zachęcając do udziału w MTB Marathonie zamiast zawstydzać tym, że startowali na tak żenujących zawodach.
Błędem była tez totalna negacja Pzkol-u niezależnie od tego jak bardzo słaby jest to związek i jak żenujący mamy PP. Nie wpisanie cyklu do kalendarza całkowicie odstawiło MTB Marathon na boczny tor i na własne życzenie się zmarginalizował.
Nie zrozumiała była też postawa GG i całej ekipy przez ostatnie dwa lata względem uczestników cyklu, których traktowali jak „zło konieczne”. Jakby to oni byli winni temu, że jest ich co raz mniej i tego wszystkiego co się wokół MTB Marathonu działo.
Nie wydaje mi się, że MTB Marathon wróci. Nie rozumiem jak to się stało, że jeden z głównych twórców maratonów mtb sam schodzi z rynku, mając jeden z najlepszych produktów na rynku, nie radząc sobie jedynie ze sprzedażą i właściwym wizerunkiem. Rynek nie znosi próżni, miejsce które zostawił MTB Marathon zostanie zapełniona przez innych organizatorów. Nie dlatego, że kto inny będzie robił tak samo trudne trasy, ale przede wszystkim konkurencja przejmie miejscówki. Jeden z diamentów już jest u konkurencji. W 2015 r Murowana Goślina zadebiutuje w Bikemaratonie. Druga sprawa to „sieroty po golonce” – oni też będą zmuszeni coś z sobą zrobić, jeden maraton (Karpacz), Trophy i Challenge to za mało, a jak już zaczną jeździć gdzie indziej to wcale nie jest takie oczywiste, że wrócą. Tym bardziej, że w ogóle może zmienią dyscyplinę.

Najważniejsi w tym cyklu byli jednak ludzie, maratończycy którzy tam startowali, tworzyli atmosferę nie do powtórzenia na innych zawodach. Nigdzie nie byli tak życzliwi i sympatyczni jak tam. Wzajemna rywalizacja nie stała na przeszkodzie do wzajemnego szacunku wśród zawodników niezależnie od dystansu czy pozycji w stawce.

Nie mniej jednak dziś chciałbym się obudzić i żeby to był tylko sen, żeby MTB Marathon wrócił najlepiej już wiosną 2015, ale nie jestem pewien czy tak samo będę myślał za jakiś czas. Dlaczego? Bo ten cykl to były przede wszystkim emocje! Zdobyczami GG oprócz oczywistej sprawy jaka były trudne górskie trasy był osobny start dystansów, dobrze ustawione sektory, wspólny start i ściganie się w czasie rzeczywistym oraz giga na jednej pętli. Liczę jednak, że konkurencja poza miejscówkami zaczerpnie głębiej z doświadczeń MTB Marathonu.

Z chęcią poznamy też Wasze zdanie na temat zniknięcia i ewentualnego powrotu tego cyklu.

Czy myślisz, że cykl MTB Marathon powróci w 2016 roku?

Wyniki

Loading ... Loading ...

Czy chcesz aby cykl MTB Marahon powrócił w roku 2016?

Wyniki

Loading ... Loading ...

COMMENTS

WORDPRESS: 13
  • comment-avatar
    hevi 3 lata

    Nic dodać, nic ująć. Jako uczestnik MTB Marathon w ostatnich 4 sezonach czuję dokładnie to samo, co napisał Arkadiusz. Grzesiek był siłą napędową tej serii. Wraz z jego wypaleniem wypalił się cały cykl. Grześka widać było wszędzie: startował każdy dystans, był na każdym bufecie, był przy (prawie) każdym wypadku na trasie, jeśli takowy się wydarzył, widać go było na starcie, na trasie i na mecie. Na forum nie pozostawił bez komentarza żadnego postu, a jego wypowiedzi były podobnie bezkompromisowe, jak trasy, które układał. Jednym to odpowiadało, innym nie, ale jedna rzecz jest jasna: zaangażowanie Grześka w każdy aspekt tego cyklu było stuprocentowe.
    Szkoda, że tak się kończy historia najfajniejszego cyklu MTB w Polsce. Część z nas pewnie przestawi się na etapówki, a część zacznie jeździć u konkurencji, chociaż nigdzie trasy nie są tak fajne, jak u GG.
    Nie bez znaczenia jest też moim zdaniem moda na triathlon, który zapewne przez kolejne kilka lat będzie znacznie bardziej dochodowym biznesem, niż maratony MTB, którymi rynek zdążył się już nasycić.
    Może jestem niepoprawnym optymistą, ale liczę na to, że GG wziął sobie roczny urlop od serii MTB Marathon, żeby nabrać do niej dystansu, odpocząć, przemyśleć kilka spraw na nowo i że jeśli nie w 2016, to w kolejnym roku cykl powróci z tą samą energią, co w latach 2003-2012. Jest jeszcze kilka tras, z którymi muszę wyrównać rachunki :).

    • comment-avatar
      sdfg 3 lata

      Też jeździłem u Golonki w latach 2003-2014, co roku kilka maratonów. Sposób, w jaki Golonko “pożegnał” się ze swoimi stałymi klientami pozostawił wielki niesmak. Uważam, że na stronie powinny być: jakieś krótkie wytłumaczenie, oficjalna informacja o braku cyklu w 2015 roku / dużo stałych btwalców nie przyjechala do Istebnej / i jakieś słowa podziękowania.

  • comment-avatar
    UP 3 lata

    Autor napisał: “Bo do tej pory wyjazd na MTB Marathon częściej przypomniał wyprawę za mur w „Grze o Tron”, a za mur przedostawali się tylko nieliczni, a jeszcze mniejsza była grupa tych co wrócili żywi. Moja osoba może być przykładem, że można tam jeździć i mieć spory ubaw. Dam sobie rękę uciąć, że takich jak ja zawsze było wiele więcej. Szkoda tylko, że ich głos nie przedzierał się przez legendę „pure MTB”.

    Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Nie myślę, że przyczyną upadku MTB Marathonu była trudność tras i to, ze cykl obrósł w legendę jako bardzo trudny. Myślę, że takie osoby jak np ja (dość mierna rowerzystka), którzy wiernie trwali przy tym cyklu, przejeżdżali te trasy, byli najlepszym przykładem dla innych, że się da.
    Poniewaz prowadzę bloga, sporo pisałam o tych maratonach, wiem, że bywali tacy, dla których te wpisy stały się motywacją do wystartowania. Myślę, że myślenie było właśnie takie: fajna trasa, spróbuję. Ona daje radę, to przecież i ja dam radę.
    Oczywiście nigdy nie ukrywałam, że nie są to łatwe trasy, ale też nikogo nie straszyłam:). Wydaje mi się, że przyczyną spadku frekwencji było jednak zbyt duże zaanagażowanie się GG w inne imprezy i “odpuszczenie” sobie maratonów. Ludzie nie lubią jak się ich traktuje po macoszemu. I tak starzy bywalcy powoli “odpływali”, a nowi nie dopływali, bo kto ich miał przyciągnąć? GG odpuścił, ci którzy trwali wiernie przy cyklu też mieli już mało dobrego o cyklu do opowiedzenia. CYKL to nie tylko bardzo dobra trasa, to wiele złożonych czynników. Przestało się wszystko ładnie “składać” i się skończyło. Niestety.

  • comment-avatar
    Jeż 3 lata

    Jeż

  • comment-avatar
    Breda 3 lata

    Szkoda, że Grzegorzowi zabrakło klasy, aby w Istebnej po rozdaniu medali wyjść na scenę i ogłosić swoją decyzję. Myślę, że nikt nie miałby pretensji o to, że po 10 latach chce coś u siebie w życiu zmienić, a pewnie dostałby na pożegnanie owację. Dla mnie trochę niesmak. No ale cóż, ludzie bywają dziwni.

  • comment-avatar
    Jeż 3 lata

    wg mnie to nie problem wypalenia się. GG pogubił się jako człowiek – z prawdziwego “człowieka gór” z pasją do tworzenia pięknych prawdziwie górskich wyścigów, zamienił się z jakiegoś powodu w zwykłego buraka przepełnionego pychą i pogardą do wszystkiego, co nie jest GG. Punktem przełomowym był maraton w Karpaczu w 2012 roku. Myślę, że właśnie wtedy GG przeszedł na złą stronę mocy. Trasę ułożył “wyjadacz” Kowal na (tak myślę) fullu ze skokiem 140, po której to trasie zresztą pewnie jeździł ze sto razy i znał ją na pamięć. Potem na tą trasę ruszyło 600 bardziej lub mniej ambitnych amatorów w większości na sztywniakach lub fullach 100 (a od wielkiego dzwona na 120). I skończyło się to katastrofą. Kilku stałych bywalców forum (tzw. środowiska opiniotwórcze) piało z zachwytu, bo tak wypadało, a głosy krytyczne były “równane z ziemią”. Pamiętam, że jedna z bajkerek stwierdziła na forum, że jak tak dalej pójdzie z trasami, to za kilka lat Karpacz pojedzie mniej niż 250 osób. GG odpowiedział wtedy, żeby “pilnowała lepiej swojej d*py”. I to był własnie punkt przełomowy. Trasa – moim zdaniem – dla 80% stawki kompletnie bez funu, ludzie zaczęli krytykować, a ORG nie umiał wziąć na klatę tej krytyki, tylko zaczął obrażać ludzi na forum. Myślę, że wtedy z tym cyklem pożegnało się bezpowrotnie bardzo wiele osób. Potem zaczęła się równia pochyła, jeśli chodzi o relacje i KATASTROFALNY WIZERUNEK
    Przy likwidacji jednej pętli GIGA ORG burknął coś na forum, że bajkerzy z Polski niedojrzali do tego tego dystansu.
    Przy rozstaniu się z chłopakami z Czech od pomiaru czasu burknął znowu, że chcieli za dużo pieniędzy (tego typu niedogadania B2B trzeba zostawić poufnymi, chyba że upublicznia się pełen zapis korespondencji, aby tego dowieść),
    W międzyczasie Kowal wylewał pomyje na forum na urzędników, nadleśnictwa itd., które mu robiły pod górę przy planowaniu tras. Pamiętam, że największa afera była chyba ze Zwardoniem (z forum GG został wycięty kiedyś cały wątek tego dotyczący).
    Ostatnio ORG zamknął bez słowa forum. A z dwa miesiące temu na FB na żal jednego bajkera dotyczący zamknięcia forum, na którym chciał poszukać noclegu w Istebnej, znowu odburnkął, że w Istebnej jest x tysięcy miejsc noclegowych i jest internet do ich wyszukania i że forum mu do tego nie jest potrzebne. Ja kiedyś na forum znalazłem współlokatora na nocleg i dzięki temu spałem tanio…
    Ostatni podryg antywizerunkowy GG to skomentowanie na FB, że zawiesza w 2015 maraton, bo uważa, że polskie MTB, w przeciwieństwie do MTB na całym świecie, robi się denne, mdłe, czcze itd. A polscy bajkerzy jeżdżą zamiast na pure MTB, to na jakieś popierdółki ( to nie jest cytat, tylko moja interpretacja wypowiedzi GG, w której pośrednio chyba obraził bardzo wiele osób).

    Jeżeli cykl ma się odrodzić, to proponowałbym, aby:
    1. powiedzieć bye-bye Kowalowi – sorry, ale chłopak się nie nadaje do budowania dobrych relacji z bajkerami i patrzy na trudność tras przez pryzmat swojego fulla 140 zupełnie gubiąc z orbity 80% stawki,
    2. konstruktywnie podchodzić na forum do uwag i żali; nie zachowywać się jak Piotruś Pan,
    3. odpalić z 2 edycje w dużych miastach, aby był dopływ narybku,
    4. nie olewać dystansu MINI (jak w Karpaczu chyba w 2010 roku, gdzie miało 17 km,
    5. nie obrażać ludzi; nie szydzić z innych cykli,
    6. zachęcać do dyskusji na forum inne osoby niż “twarde grono wyznawców”,
    7. nie przeginać pały z downhillem na trasach,
    8. nie robić sobie jaj z dystansem MEGA, jak to było w Stroniu w tym roku,
    9. trzymać poziom bufetów – kiedyś był Powerade; ostatnio nawet woda była lana z jakichś butli “no-name”.

    P.S.
    Powyższe nie zmienia faktu, że cykl GG zaszczepił we mnie pasję do ambitnego MTB. Bezkompromisowa jakość tras i zaangażowanie GG pozostanie mi w pamięci na długie lata.
    Trzy słowa: “jeżdżę u Golony” były nieskończenie pojemne w treści – potwierdzały, że jestem ambitny, żądny przygód, nie boję się, mam twardy tyłek, że nie ściemniam, tylko naprawdę uprawiam prawdziwe MTB, że robię coś na poważnie, a nie “pod publikę”, że robię coś dla siebie, że mam pasję, że DAJĘ RADĘ. Miałem z tego gigantyczną wewnętrzną satysfakcję, nawet jak przyjeżdżałem w 94% stawki i CZASAMI musiałem sprowadzać.
    Uwielbiałem powtarzać motto: “płacę za bufety. Emocje dostaję gratis”.
    Ale takiego napuszonego i obrażonego na cały świat GG jak teraz, to nie chcę.

    Życie nie lubi próżni:
    1. Grabek zrobi 1 pętlę GIGA, podrasuje trudność na 2 maratonach, upora się w końcu z nierozwiązywalnym problemem pt.: antyparty pasta; rozdzieli starty, zamieni pseudoizo na coś pijalnego i będzie GIT,
    2. Kaczmarek Electric wjedzie w góry, bo na bank będzie mu za ciasno w lasach wokół Zielonej Góry i ludziom się te tereny znudzą,

    Więc albo GG odpali jednak cykl w 2015, albo R,I.P. Odbudowa marki po 1 roku niebytu będzie moim zdaniem arcytrudna.

    Kończąc, marzę jednak, aby przy piwku na zaczepkę: “ja jeżdżę MTB, a Ty?” móc odpowiedzieć: “a ja jeżdżę u Golony”.

  • comment-avatar
    Grzegorz Golonko 3 lata

    Jeż’u chciałbym Cię poinformować, uzmysłowić Tobie, iż wbrew postawionej przez Ciebie i dość szybko uznanej jako pewnik tezie, “GG pogubił się jako człowiek … zmienił się z jakiegoś powodu w zwykłego buraka …” zapewniam Cię, iż świadomie, twardo i bardzo stanowczo stąpam po ziemi. To co się wydarzyło w trakcie ostatnich 3-4 lat dało mi wiele nowych doświadczeń. TAK, w kategorii “maraton mtb” wypaliłem się do cna. Bardzo wiele czynników miało na to wpływ, ale to niebawem opiszę.
    ps 1. Twoje propozycje traktuję jako czczy wywód i zapewniam Cię, iż w 80% z nich nie skorzystam

    Breda, czy ty byłaś/byłeś w Istebnej, czy piszesz by pisać? Informuję, iż na scenę wyszedłem i przekazałem informację dotyczącą przyszłości …oklaski też się pojawiły, choć nie oczekiwałem tego typu sytuacji. W każdym razie przez chwilę poczułem się miło.

    • comment-avatar
      Breda 3 lata

      Tak, byłem w Istebnej, startowałem, a nawet udało mi się stanąć na podium :)
      Do domu pojechałem po nagrodach indywidualnych dla giga za cały sezon, a więc po dobrych kilku godzinach po zakończeniu wyścigu. Być może mówiłeś jeszcze później, albo gdy akurat pakowałem rower. Nie mniej sorry za oskarżenie, jeśli było bezpodstawne.

      Ale musisz przyznać, że komunikacja z klientami szwankowała. Apogeum było zamknięcie forum po tym, gdy pojawił się negatywny wątek na temat ceremonii medalowej w Stroniu. Kasowanie krytycznych wypowiedzi – to miało miejsce. Nawet teraz na mtbmarathon.com nie ma żadnego info o zakończeniu cyklu. Pewnie nie Ty powinieneś za to wszystko osobiście odpowiadać, ale to Ty powinieneś wyznaczyć kogoś, kto taki kontakt z klientami powinien utrzymywać. Mamy 2014 rok, a nie 1989.

  • comment-avatar
    Pablo 3 lata

    Fajnie by było, gdyby taka dyskusja mogła by się odbyć na forum mtbmaraton. Ale GG sam powiedział, ze forum już nie będzie jak to ujął “do końca mego życia”. W sumie może i jednak lepiej, że tutaj te rozważania prowadzimy, przynajmniej nikt niepochlebnych opinii dla mtbm nie usunie. Problemem ostatnich lat tej imprezy, powtórzę za poprzednikami, był kontakt z klientami (bo maratończycy to przecież także klienci). Te bezkompromisowe komentarze i ostre riposty szefa imprezy mogą się podobać w kręgu znajomych, ale nie można było tak traktować w sumie obcych ludzi. Organizator wszelką krytykę swojego przedsięwzięcia przyjmował jako personalne ataki, bo chyba tylko tak można tłumaczyć gwałtowne reakcje na protesty maratończyków. Usuwanie krytycznych postów czy nawet całkowite usuwanie z forum “niepokornych” użytkowników tworzyło ułudę bajkowej wręcz zgodności i jednomyślności forumowiczów mtbm. Niepotrzebna napinka, brak dystansu i hmmm siłowe rozwiązywanie spornych kwestii zrażało ludzi. Informacje o problemach z organizacją samych zawodów, którymi forumowicze i zawodnicy byli raczeni – były szczątkowe i jednostronne. To nie tylko strasznie złe gminy i bardzo złe nadleśnictwa blokowały przebieg tras, ale właśnie brak komunikacji z organami samorządowymi. Tak jak niezadowolonym forumowiczom czy zawodnikom można było powiedzieć by spadali na drzewo lub pilnowali swojej dupy, tak urzędnikom już nie. Biurw nie zamierzam tu wybielać jakoś szczególnie, ale jeśli ktoś czegoś (np zgody od nadleśnictwa) potrzebuje muszą być spełnione warunki formalne i telefoniczne dogadywanie nie wystarczy. Szczególnie jeśli straż leśna żele, strzałki, dętki, bidony a nawet nr startowe znajduje r miejscach nie objętych uzgodnieniami. To jak leśniczy lub burmistrz mają rozmawiać z kimś, kto robi taką partyzantkę? Szczególnie że MTBM tworzy równolegle czarny PR w temacie obmierzłych biurokratów. Na osłodę – chciałbym, BARDZO bym chciał powrotu imprez MTBM do kalendarza. To były pomimo wszystko wspaniałe imprezy, przepiękne górskie trasy. Tylko naprawić relacje – dogadać się – z klientami i urzędasami. DA SIĘ!!!!

  • comment-avatar

    Zastanawiam się tylko, jak pan GG traktuje uczestników Triathlon Series, bo jeśli tak samo jak maratończyków przez ubiegłe sezony, to nie wróżę powodzenia w biznesie na więcej niż kilka lat… niestety nie miałem okazji spróbować swoich sił w TTT, żeby się przekonać osobiście ale kto wie.

    • comment-avatar
      Grzegorz Golonko 3 lata

      całe szczęście – internetowe środowisko tri prezentuje wyższy poziom intelektualny, czyt. brak “klasowych hejterów” twojego pokroju; pilnuj swojego stylu – bez ciebie polskie piekiełko mtb straci na swym “głęboko spartaczonym” stylu i specyficznej jakości!

  • DISQUS: 11