Rower dla dziecka

HomeSprzętOpinie

Rower dla dziecka

Od jakiegoś czasu przymierzałem się do tego tekstu, bo z nastaniem wiosny co kilka dni muszę wyciągać rowery moich dzieci i za każdym razem moje zdumienie wzbudzało ile ważą. Mniejsza o markę, bo kwestia dotyczy prawdopodobnie zdecydowanej większości rowerów przeznaczonych dla dzieci. Dwa rozmiary 20 oraz 24 cale. Każdy z nich ciężki, cięższy “na oko” od mojego górala, który do lekkich się nie zalicza.

Mówi się, że rowery dziecięce są tworzone nie tylko z potrzeby rynku, ale także po to, by wiązać młodego cyklistę z marką. Tak by potem sięgnął po dorosły rower od tej właśnie marki.

Waga

To co na rzuca się w oczy w pierwszej kolejności. Nawet jeśli te rowery są ładne, to komponenty z których są zrobione są najzwyczajniej w świecie ciężkie. Co prawda już nie tak trudno znaleźć jest rower na aluminiowej ramie, ale jeśli chodzi o wszystkie pozostałe komponenty to stal, stal i jeszcze raz stal. Czyli ciężko.

Osprzęt

W kwestii osprzętu nie tylko chodzi o wagę, choć idę o zakład, że pewnie korba w rowerze 20 czy 24 calowym jest dużo cięższa od tej, którą sam posiadam. Do tego dochodzi kaseta a raczej zintegrowany wolnobieg, który mimo, że z tylko 6 zębatkami to pewnie pół kilo waży, jak nie więcej. Waga to jedno. Druga sprawa, to fakt, że w rowerach montowane są najniższej klasy przerzutki – poza pojedynczymi wyjątkami, nie ma co liczyć nawet na znalezienie z tyłu Tourney, czy jeszcze rzadziej Altusa. Najczęściej to Shimano FT30 lub inny najniższej klasy komponent. Osprzęt, który nie dość że jest zawodny, to jego poprawne ustawienie i niezawodna praca są raczej wyjątkiem, a nie standardem.

Amortyzator

Tytułowy amortyzator to jest dla mnie fenomen nie z tej ziemi. Jeśli producent oferuje rower za powiedzmy 1 tysiąc złotych, to jaki amortyzator może włożyć do takiego rowerka? Najczęściej jakiegoś “no name” pod własną marką albo najtańszy markowy i do tego sprężynowy. Czasem patrzę jak “pracuje” taki amor w rowerze mojej córki – rower 24 cale. Pracuje? Nie, on nie pracuje. W ogóle. Za to waży dodatkowy kilogram. Także po co ten amortyzator? Nie wiem.

MTB?

Na koniec jeszcze jedna refleksja. Jeśli przejrzeć ofertę tych największych w Polsce firm – Kross, Merida, Unibike, Romet, to praktycznie wszystkie rowery wyglądają tak, jakby dzieciaki miały jeździć na nich cross country, skakać na hopach, dropach i sam nie wiem co jeszcze. A przecież w większości dzieciaki w tym wieku jadą co najwyżej na wycieczkę – jak nie po mieście, to do lasu. A przecież takie mocne i grube opony do MTB to kolejny kilogram w rowerze.

Wyzwanie

Na koniec konkurs, wyzwanie dla producentów rowerów. Dla pierwszej firmy, która stworzy seryjnie produkowany rower dziecięcy o rozmiarze koła 20 cali ważący poniżej 9 kg i/lub 24 cali poniżej 10 kg i w cenie do 1 tysiąca złotych oraz przerzutką (a nie jej tanią podróbką) oferuję bezpłatną półroczną reklamę na naszym portalu w okresie styczeń – czerwiec, czyli akurat wtedy, kiedy najwięcej się kupuje rowerów dziecięcych.

Pewnie nikt nie podejmie wyzwania, ale próbować warto.

COMMENTS

DISQUS: 3