Jesteśmy to winni Diabłowi!

Jesteśmy to winni Diabłowi!

Beskidy MTB Trophy – kto odlicza?
Michał Topór: “to mój punkt obowiązkowy w przyszłych latach”
Memoriał Marka Galińskiego potwierdzony!
Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012 – program startów Polaków
[PR] Bike Maraton w Kluszkowcach: “Z widokiem na Tatry!”

Marka Galińskiego miałem okazję poznać osobiście dopiero w grudniu 2011 roku, kiedy to jeszcze jako naczelny MTB.PL brałem udział w spotkaniu w Pruszkowie, które prowadził, a którego celem była reaktywacja Pucharu Polski w cross country. To był ambitny plan. Właśnie zajrzałem na stronę MTB.PL – niestety moje podsumowanie tamtego spotkania zostało skasowane. Nie mam tego materiału w swoim archiwum, ale pamiętam, że celem było powołanie Pucharu Polski, który dziś (gdyby idea była kontynuowana) byłby tym czym dziś jest Puchar Czech. Organizatorem edycji PP XCO w 2012 roku mógł być tylko ktoś, kto spełniał kryteria dla zawodów C1, bo docelowo każda edycja miała ubiegać się o C1. Poprzeczka była wysoko. W pierwszym roku wszystko zagrało. Potem Marek opuścił Pruszków. Skupił się na SMS w Żywcu oraz rosyjskiej kadrze.

Puchar Polski stracił swojego ojca chrzestnego. Już w zeszłym roku było czuć tę stratę. W tym roku będzie jeszcze “skromniej”. Jak nie wiesz o czym mówię, to możesz poczytać co po ostatniej jego edycji  w 2013 roku mówili zawodnicy.

Michał Gorniak dzis umarlo polskie mtb

Wpis Michała był jednym z pierwszych jakie zobaczyłem wczoraj rano już po tym, jak dowiedziałem się co się stało. Marka Galińskiego nie miałem okazji lepiej poznać, a mimo to za nierzeczywistą uznaję informację o jego śmierci. Jak to? Tak z dnia na dzień? Rzewnie zapłakał wczoraj kolarski świat, nie tylko na polskim FB. Dla mnie był przede wszystkim trenerem, autorem ostatnich szlifów na diamencie jakim jest Maja Włoszczowska, najlepszym polskim góralem. Dopiero wczoraj w rozmowie Tomek uświadomił mi rzecz oczywistą – Marek Galiński był najbardziej rozpoznawanym polskim kolarzem górskim. Dlatego wczoraj na twitterze o śmierci Marka było “głośno”. Wspominali go tacy jak Jose Antonio Hermida, Bart Brentjens czy Emil Lindgren. “Ojcowie” kolarstwa górskiego pamiętający jego początki, którzy razem startowali na kolejnych Igrzyskach.

Twitter   BartmnBrentjens  Sad news  Marek Galinski national ...

Twitter   Josehermida  My thoughts for Marek Galinski ...

Co dalej?

Smutek i pustka zostanie. Czas leczy rany. Jednak tylko od nas wszystkich – działaczy, zawodników i mediów zależy, co z kolarstwem górskim będzie się nad Wisłą działo. To takie trochę pompatyczne i oklepane, ale szkoda, żeby ta śmierć poszła na marne. Skoro Marka już nie ma, to niech jego strata będzie impulsem. Do działania.

Wczoraj przeglądając sieć absolutnie przypadkiem trafiłem na poniższe wideo, którego nigdy wcześniej nie widziałem:

Warto obejrzeć. Po prostu. Gdzieś koło połowy Marek opowiada o tym jak widzi szkolenie kolarzy górskich w Polsce. Juniorzy, młodzież, juniorzy, młodzież… To się zaczęło dziać w jego SMS w Żywcu. Ale jeden Żywiec to za mało. Do tego brakuje totalnie wsparcia ze strony Związku. O ile rok temu w kadrze było czterech juniorów, to dziś ich nie ma wcale. Jaka to motywacja dla młodych zawodników? A to przecież na tych najmłodszych ludziach powinno skupiać się szkolenie. W 2011 roku Maja Włoszczowska powiedziała, że dorosłemu, ukształtowanemu zawodnikowi nie potrzebny jest trener. Potrzebne jest wsparcie i zaplecze. I tak to powinno mniej więcej funkcjonować. Trener koordynator kadry elity, a szkolenie z prawdziwego zdarzenia dla juniorów i U23.

Co dalej? No właśnie. Z ogromną łatwością szło wczoraj wszystkim zapalanie wirtualnych świeczek i wspominanie jakim Marek Galiński wielkim kolarzem był. To proste gesty, w większości nie wymagające wysiłku. A może jakieś konkretne czyny?

Symbole

Takie chwile jak ta powodują, że na bok odkłada się różne waśnie. Jak pewnie wiesz, z Markiem Konwą nie jest nam jakoś po drodze. Ale wczorajszy jego wpis mam cały czas w głowie:

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=610942965651571&set=a.330347217044482.75879.327883133957557&type=1&theater/” width=”550″/]

Nie znam przepisów, ale myślę, że nie ma rzeczy niemożliwych i “jedynka” na MP mogłaby na zawsze zostać tą Diabła. Był najlepszym kolarzem górskim w historii Polski i długo nie będzie zawodnika, który chociażby mu dorównał. Tu nie ma o czym dyskutować.

Memoriał. Oczywistym jest, że w perspektywie czasu, prędzej czy później taka idea się pojawi. Dla mnie jedyna słuszna lokalizacja to Gielniów. Dwudniowa impreza – w sobotę święto cross country z udziałem WSZYSTKICH liczących się w zawodników, a w niedzielę maraton skierowany przede wszystkim do amatorów. W tym roku bez nagród – w końcu to memoriał. Po prostu wielkie kolarskie święto. A w perspektywie? Zawody XC w Gielniowe mogłyby wypełnić pustkę po Maja Race, JBG-2 Race – C1, C2, a kiedyś tam HC!

Czyny

Rzucam hasła, bo to są moje spontaniczne pomysły, które wymagają przemyślenia, przegadania, analiz. Po pierwsze Puchar Polski XC – skoro tyle osób wczoraj zapalało wirtualne świeczki, to może znajdzie się garstka, która chciałaby, żeby ten cykl został reaktywowany. W minionym roku kilkukrotnie monitowałem w Pruszkowie w temacie PP XC – bez odzewu. Do tego nagrodą w klasyfikacji generalnej w kategoriach juniorskich mogłoby być stypendium w SMS Żywiec, gdzie uczył Marek.

Do tego wspomniane szkolenie młodzieży. A Ty? Wiesz co zrób? Wystartuj w 2014 roku w JEDNYCH zawodach XC – takich z prawdziwego zdarzenia. Których? Kiedy i gdzie sam zdecyduj. Zobacz czym jest prawdziwe kolarstwo górskie.

I nie ma co biadolić, że “polskie MTB umarło”. Czas na czyny. Jeśli nie dziś, to kiedy???

Bądź uparty, rób cross country!!!

COMMENTS

DISQUS: 0