Podsumowanie roku, wersja Tomka

HomeOpinie

Podsumowanie roku, wersja Tomka

Nie patrz jak trenuję…
Czy Czesław Lang zbawi polskie kolarstwo?
Wyniki ankiety rowerowej 2018 [media / blogi / youtube / demografia]
Subiektywnie o przełajach nad Wisłą [2017]
Patrz trochę szerzej…

Dawno nie było ode mnie nic dłuższego, Paweł się niecierpliwił i mi w sumie też się zbierało. Myślę sobie – jest połowa grudnia to można już podsumować rok. Przy okazji poruszę kilka bieżących tematów. Nie doszukujcie się tutaj jakiejś prawdy objawionej, bo przecież dla każdego tak długi okres czasu może być zupełnie inny.

Postanowiłem przejrzeć nasz FB w poszukiwaniu tych najważniejszych (dla mnie) zdarzeń. Teraz wiem, że zadałem sobie mozolną robotę, ale już się uporałem :)

Zaczynamy od stycznia, kiedy to Lance przyznał się do tego, że był koksem. Było z tym trochę szumu. W sumie do dziś nie mam o nim wyrobionego zdania. Z jednej strony kłamstwo, z drugiej to co pozytywnego zrobił poza kolarstwem.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=451088364958337&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1&relevant_count=1″/]

W lutym, drużyna JBG-2 zaczęła sezon od mocnego uderzenia – Andalucia Bike Race. Wyścig był rozgrywany w ciężkich warunkach. Oba teamy wystawione przez JBG spisywały się dobrze. Była to dobra prognoza na resztę sezonu, o czym mieliśmy przekonać się później.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=469907953064233&set=a.469907569730938.116263.132503703471328&type=1&relevant_count=1″/]

Marzec to znowu etapówka, tym razem Cape Epic. Wyścig najeżony gwiazdami jak nigdy, każdy chciał oddać hołd Burry’emu Standerowi. Warunki skrajnie inne, a na regenerację najlepsza jest beczka z lodem.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=482492338484606&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1&relevant_count=1″/]

W marcu mieliśmy nadal zimę… Europa była otulona śniegiem. Wyścig Milan San Remo, na pewno zapamiętamy na długo, kolarze też…..

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=480033678730472&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1″/]

Kwiecień stał pod znakiem powrotu Mai Włoszczowskiej do ścigania, oczywiście powrotu na sam TOP.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=492337120833461&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1″/]

W maju działo się już więcej. Po pierwsze Bartłomiej Wawak sięgnął po tytuł ME XCM. Takie obrazki lubię wspominać.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=504690969598076&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1&relevant_count=1″/]

Rajd Wyszechradzki, czyli nie wiadomo po co, nie wiadomo na co. Na fb zawodnicy szeroko komentowali to “wydarzenie” i nie obyło się bez zgrzytów. Nie słyszałem o tym, by idea rajdu miałaby być kontynuowana. To chyba dobrze.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=506613492739157&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1&relevant_count=1″/]

Czerwiec i znowu JBG-2. Na Mistrzostwach Świata w XCM Adrian Brzózka zajmuje 10 miejsce. Światowy poziom bez dwóch zdań!

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/maratony.MTB.XC/posts/526654014068438″/]

Lipiec, a tak naprawdę przełom lipca i sierpnia to Sudety MTB Challenge. Dla mnie MTBCH to coś więcej niż wyścig, to wydarzenie. Pomijając wszelkie aspekty organizacyjne, odcinając się od tego jak jestem związany z tym wyścigiem. Przyjeżdżasz do Kudowy (w 2014 niekoniecznie do Kudowy ;) ) i nagle zauważasz coś, co nie często zdarza się w naszym kraju – zaczynasz zauważać dookoła siebie same uśmiechnięte twarze. Przez cały wyścig, rano, wieczorem, zmęczeni, ujechani – zawsze uśmiechnięci i zawsze chętni do zamienienia kilku słów. To właśnie uczestnicy MTBCH.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=542394419161064&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1&relevant_count=1″/]

Wrzesień – MP XCM czyli deszcz DNF’ów. Wersji wydarzeń jest wiele. Moja jest taka – JBG-2 jeździło cały sezon “swoje”. Reszta polskiego peletonu jeździła tam gdzie jeździła. Na MP próba sił wyszła zdecydowanie na korzyść JBG-2.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/maratony.MTB.XC/posts/562905880443251″/]

We wrześniu błysnął także Kornel Osicki, nie tylko wynikiem, ale też postawą.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=572400022827170&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1&relevant_count=1″/]

Natomiast 29 września, miało miejsce wydarzenie, z którym tego roku nic nie może konkurować. Szosowe Mistrzostwa Świata. Te mistrzostwa na pewno zostaną mi w pamięci na zawsze, coś jak finał LM milan – liverpool. Dramaturgia – 1000%. Czy trzeba zwyciężyć by być zwycięzcą? Tego dnia na to pytanie odpowiedział nam Bartosz Huzarski.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=681268395219343&set=a.375663989113120.102283.359109890768530&type=1&relevant_count=1″/]

Październik był dla na ważny, bo mieliśmy okazję spotkać się z Gunn Ritą. Ciekawe doświadczenie, zarówno jeśli chodzi o sam wywiad, jak i takie zwykłe ludzkie podejście do ciekawej osoby.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/maratony.MTB.XC/posts/581691055231400″/]

W listopadzie i grudniu to, co ważne dla mnie to konkurs jaki udało się odpalić wspólnie z TrainWithWatts. Każdy chciałby pojechać na zgrupowanie, a z nami może się to udać dzięki nagrodzie główniej w konkursie.

[fb_embed_post href=”https://www.facebook.com/photo.php?fbid=608129129254259&set=a.126653227401854.22357.124749907592186&type=1&relevant_count=1″/]

Stronę www odpaliliśmy w marcu. Od tego czasu cyferki statystyk lecą praktycznie cały czas do góry. Jednak cyferki to jedno, a Wasze zaangażowanie to drugie. Widzimy, ze nasze słowa nie trafiają w pustą przestrzeń. Ponad wszystko cenię sobie dialog z ludźmi o ciekawych poglądach. Oczywiście są wśród naszych czytelników jakieś trolle, w sumie to lepiej pasuje słowo debile, ale dawno przestałem czytać to co produkują i ich egzystencja jest mi całkiem obojętną. Zdecydowanie wolę poświęcać swój czas tym, którzy to docenią i do Was to piszę :)

Pisanie o kolarstwie będąc niczym nie skrępowanym to naprawdę świetna rzecz. Jak okazało się w tym sezonie, czasem Twoje zdanie może znaczyć więcej niż Ci się wydaje. Teraz z pewnego dystansu mogę powiedzieć, że “zabawa w dziennikarstwo” to także ta inna strona medalu. Trzeba się zaangażować, troszkę poświęcić. Nie tylko pisać, ale naciskać (im wyżej tym lepiej), sugerować. Cieszę się, że dzięki temu, że wtrąciłem gdzieś swoje 2-3 grosze, to tu i ówdzie pokazało się więcej zawodników w biało-czerwonych strojach niż zawsze.

Myślę sobie, że skoro rok się kończy to wypadałoby też może jakieś podziękowania napisać. Zatem zacznę od drugiej połowy redakcji, że kopie mnie czasem w leniwy zad i zapędza do klawiatury, dzięki Paweł!

Po drugie, wszystkim piszącym redaktorom z “konkurencji” – robimy wspólną robotę. Starać się Wam dorównać i przebić to niezłe wyzwanie :) Tutaj szczególnie mam na myśli załogę BikeLife!

Podziękowania dla Quentina Tarantino kolarskich internetów – Szymonbajka, który z racji swojego fetyszu stóp rozpoczął produkcję skarpet i w związku z tym dostaje tyle zdjęć stóp, a Wy myślicie że ten blog jest o kolarstwie. A serio to dzięki, za świeżość w internecie. Co prawda Twój styl pisania kopiuje teraz 90% piszących, no ale trudno – taka karma. No i dzięki za “Tomek, jest misja trzeba film zmontować”.

Dzięki też dla całej załogi G i Grzegorza Golonko, za poznanie etapówek od kuchni.

Jeśli ktoś się poczuł niedowartościowany albo pominięty to albo go nie lubię, albo będziemy mieli jeszcze w tym roku pogadać i powspominać :)

[srp widget_title=”Podobne wpisy” post_content_type=”excerpt” post_content_length_mode=”fullcontent” post_random=”yes” post_date=”no” category_autofilter=”yes” category_autofilter_single=”yes” category_exclude=”12″]

COMMENTS

DISQUS: 0