ORBEA ALMA 29 S50 Michała Górniaka

ORBEA ALMA 29 S50 Michała Górniaka

Wyniki – 30-31 lipca 2016
Wyniki – 18-19 kwietnia 2015
Paulina Bielińska (Duda Cars TP-Link Rybczyński Bikes) – Skandia Maraton Lang Team, Dąbrowa Górnicza
Wyniki – 24-25 września 2016
Komentarze postartowe 19(1)/2014

Oto co na podsumowanie sezonu powiedział Michał Górniak (Rybczyński CityZen MTB Team) o rowerze, na którym ścigał się w 2013 roku.

Jazda w teamie wiąże się nie tylko z płynącymi z tego mniejszymi lub większymi korzyściami. W zamian za rozmaitą pomoc przed zawodnikiem są stawiane(w zasadzie wspólnie ustalane) cele, które zawodnik stara się w ciągu roku realizować. Poza wynikami sportowymi dochodzą dodatkowe sprawy – ja w moim przypadku czuję powinność popełnienia recenzji roweru, który miałem przyjemność w tym roku użytkować. Nie jest tak, że Mateusz kazał.. Po prostu tak już bywa – sklep decyduje się postawić na jakąś markę, ale obiektywna opinia jest możliwa tylko wtedy, gdy samemu się ten rower użytkuje. Weryfikacja słuszności postawienia na Orbee nie jako przypadła właśnie mi, co jest/było dla mnie zaszczytem  Teraz po roku jazdy mogę w pełni ocenić walory roweru jakim była/jest Orbea Alma 29 S50. To był mój pierwszy 29 er.

W stosunku do wersji fabrycznej dokonaliśmy kilku zmian, by obniżyć wagę i wyeliminować nie tyle słabe, co ciężkie elementy. Na pierwszy ogień poszły hamulce – zamiast SLX pojawiły się XTR BR-M988. Siodełko Selle Italia zastąpił Phenom od Speca. Kasetę i łańcuch SLX zastąpiła grupa XT. Koła wyścigowe natomiast to zestaw Tune King/Kong, ZTR Crest i cieniowane szprychy. Waga z pedałami i dwoma koszyczkami Speca na początku sezonu: 10,7 kg, czyli podobnie do mojego Speca SJ 26 2012.

Wygląd i geometria
Biało-czerwona rama w rozmiarze L wydaję się na pierwszy rzut oka.. duża. Niby w calach wychodzi ok. 20,5, jednak dla podobnych wymiarów Spec przypisuje 19 cali. Górna rura agresywnie opadająca jakieś 10 cm od rury podsiodłowej potęguje wrażenie ramy-drabiny. Początkowo wydawało mi się, że rzeczywiście jest dość duża, ale po kilkunastu kilometrach wiedziałem, że rozmiar jest dla mnie idealny. Co prawda pozycję na rowerze modyfikowałem przez pierwszy miesiąc startów, ale w końcu znalazłem ustawienie idealne. Siedząc na 29 erze czuję się wysokość, a gdy rama jest tak duża jak moja to już w ogóle. Jednak to uczucie wysokości dodaje mega pewności siebie na zjazdach – ja, słaby technicznie, odczułem to w ogromnym stopniu.

1016130_602501253116189_1706706613_n

Osprzęt i jazda
Zacznijmy od ramy – mega sztywna. Na pewno nie jest najlżejsza, jednak nie mam 60 kg żeby porywać się na ramy w okolicach 1 kg. Waga Almy w moim rozmiarze oscyluje zapewne w granicach 1,25-1,35 kg, ale sztywność boczna powala. Nie wiem czy Orbea nie była najsztywniejszym rowerem, na jakim miałem okazję jeździć. Fox nie ma sobie równych wśród widelców – bije na głowę RS itp., jednak miał moment słabości – pękł wadliwy tłumik i w zamian dostałem lepszy. Miesiąc na RS Reba utwierdził mnie w przekonaniu, że Fox to jedyny słuszny wybór. Osprzęt SLX nie zawiódł – manetki, korba i przerzutka przednia spełniły swoje role. Może są nieco cięższe, ale technologicznie jest podobnie jak w wyższych grupach. Grupa XT – przerzutka tył, kaseta, łańcuch – podobnie jak SLX, ale nieco lżej. Całość uzupełniły hamulce XTR – od teraz wiem, że jedyne słuszne hample to shimano. Żadne Avidy i Formule, z których robią się Dual Controle po sezonie – stare, ciężkie Shimano :D Koła sprawowały się bardzo fajnie do maratonu Skandii w Krokowej – tam na 115 km w gliniastym błocie padła główka tylnej piasty. Koła miały za sobą jeden sezon, jednak w połowie drugiego tylna piasta poszła. Od tego momentu śmigałem z tylnym Rovalem w wersji aluminiowej, który mnie nigdy nie zawiódł (jedna szprycha pękła, ale zorientowałem się po 2 tygodniach – koło nie dostało bicia mimo braku jednej szprychy ). Cały sezon na Fast Trackach – 2 komplety na cały rok załatwiły sprawę. W błocie czasem troszkę brakowało, ale jeżdżąc na mleku ciągłe zmiany opon nie wchodzą w grę ( zero gum! :P ). Całość uzupełniły sztyca KCNC Ti Prolite (bałem się, że z moim szczęściem pęknie, ale nie pękła), siodło Specialized Phenom oraz mostek i kiera FSA V-Driva OS (wagowo całkiem spoko jak na budżetowe alu). 1,5 miesiąca zajęło mi ustalenie pozycji – sztyca ciągle szła w górę, aż osiągnęła właściwą wysokość. Nie chciałem od razu przedobrzyć, bo moje stawy kolanowe są wyczulone na takie eksperymenty. Nie mniej, cały czas czułem się na rowerze dobrze i komfortowo. Na zjazdach ogromna pewność – nie wiem czy to zasługa ogólnie 29 czy też Orbei, ale nie bałem się czasem ryzykować (tatusiowi nie przystoi..?). Na podjazdach też pozytywnie – za dużo ich w tym sezonie nie było, ale jak już się pojawiły to raczej zyskiwałem niż traciłem. A na prostych, których było w tym roku sporo – masakra! Nigdy nie jeździło mi się tak szybko na płaskim :P Może to kwestia dyspozycji, ale duże koło służyło. Wszelkie pumpy, “kurwidołki” i inne przeszkody dzięki Foxowi połykałem. Dropy i im podobne także. Jednak zwrotność 29 era ma się gorzej niż w 26 – odczułem to na wąskich sekcjach na MP XC w Żerkowie. Kierat 67cm robi swoje, sam rower jest dłuższy i coś kosztem czegoś – gdzieś ten minus musiał wyjść. Nie mnie wielki plus dla 29 !

945999_570785162954465_1478577886_n

Podsumowanie
29er to jest to ! Dla zawodników o parametrach podobnych do mnie (186 cm) nie ma alternatywy i długo nie będzie. Wcześniej słyszałem, że zalety 29 widać dopiero w górach – ja je odczułem na Skandii czy Kaczmarku. Wiadomo, mając dosiadać takiego luja nie można być batonem i trzeba zimą piłować, dlatego też zima bolała i efekty były. Jednak bez tego roweru trudno byłoby nawiązać walkę z czołówką, co mi się w tym roku kilkukrotnie udało. Także, gdy ktoś będzie się zastanawiał – ja polecam. Jeśli cenisz sobie sztywność roweru bardziej niż te 100 czy 150 gram – Orbea Alma to świetny wybór.

Dziękuję Mateuszowi Rybczyńskiemu ( sklep Rowery Rybczyński w Poznaniu ) za możliwość jazdy na tej pięknej, hiszpańskiej senioricie – rowerze, który będę wspominał ze wzruszeniem, bo wiele pięknych momentów na nim przeżyłem i co najważniejsze: nigdy się nie zawiodłem za sprawą Krzyśka Mieszały, który na bieżąco monitorował jego kondycję techniczną. POLECAM !

[srp]

COMMENTS

DISQUS: 0