MTB Social Media Ninja Awards

MTB Social Media Ninja Awards

Ratujemy Puchar Polski?!
Patrz trochę szerzej…
265 XCM – 63 XCO – 7 XCS – 7 Uphill – 1 XCE
Nadzwyczajny Walny Zjazd Delegatów Polskiego Związku Kolarskiego
Moje pierwsze … Kresowe

Grzechy polskiego kolarstwa bez wątpienia należą do niezliczonych i gdyby przyszedł dzień sądu ostatecznego, to pewnie od razu zostało by strącone do ostatniego kręgu piekielnego. Razem z winnymi tego faktu. I nie mam tu na myśli sportowej strony tej dyscypliny, bo to gdzie ona się dziś w Polsce znajduje to efekt wielu lat uchybień na różnych szczeblach organizacyjnych. Nie sposób wymienić i co ważniejsze opisać ich w jednym tekście. Bo trzeba też zaznaczyć, że w założeniach nie chodzi tu o piętnowanie, ale o zmianę tej sytuacji. Oczywiście na lepsze.

FB kluczem do sukcesu

Z premedytacją przemilczam w nagłówku Twittera czy Google+, bo mimo ogromnego globalnego zasięgu, w Polsce korzysta z tych serwisów garstka. Nad Wisłą liczy się Facebook, a potem jest długo, długo nic. Dlatego też organizatorzy czy liczące się cykle albo pojedyncze zawody mają swój fanpage na FB. No właśnie, wszystko byłoby ok, gdyby to był fanpage. W naprawdę wielu przypadkach nie jest to fanpage, tylko profil prywatny. Dlaczego? Z prostej, acz dla mnie nie do końca zrozumiałej przyczyny. Fanpage trzeba „zalajkować”, a lajk jest najczęściej wyrazem sympatii czy zainteresowania poruszanym na nim tematem. Z kolei prywatny profil buduje zasięg poprzez zapraszanie do znajomych, bo de facto przeznaczony jest dla znajomych. Wchodząc w interakcję z takim profilem po pierwsze z reguły nie wiemy, kto personalnie za niego odpowiada, a co za tym idzie e w większości przypadków w sposób nieświadomy udostępniamy komuś nasze prywatne dane – w zależności od ustawień prywatności. Grzech pierwszy – nie profil, a fanpage!

Idąc dalej tym tropem nie jestem w stanie pojąć czemu na przykład Świętokrzyska Liga Rowerowa mając fanpage cyklu zalinkowany na stronie www nic z nim nie robi. Żeby tego było mało, to równolegle ktoś z organizatorów prowadzi prywatny profil MTB CrossMaraton, na którym promuje poszczególne edycje cyklu i publikuje informacje z nim związane. Do tego stopnia, że na FB informacje pojawiają się dużo szybciej, niż na www. W końcu nie samym Social Media kolarz żyje. Grzech drugi – najpierw informacja na www, potem na FB. A nie odwrotnie!

Social Media zobowiązują

Załóżmy, że jest profil X, który dotyczy jakiś zawodów. Jest to fanpage pojedynczej imprezy, która odbywa się w samym środku sezonu. Kiedy taki fanpage jest najczęściej aktywny? Na góra dwa tygodnie przed zawodami i pewnie drugie dwa tygodnie po zawodach. I tyle. Źle! Dlaczego? Znakomita większość kolarzy, także amatorów, ustala swój kalendarz zawodów na początku sezonu. Bo większość jeździ w jakiejś drużynie, chce wyjechać tę czy inną generalkę. Oczywiście można jechać w trupa startując co tydzień, ale chyba każdy, kto tego próbował wie, że to nie prowadzi do niczego dobrego. Powtórzę – większość zawodników ustala swój kalendarz startów na początku sezonu. Jeśli ruszasz z komunikacją zawodów dwa tygodnie przed, a co gorsza ograniczasz swoje działania tylko do FB (tacy byli w tym sezonie!), to wiedz, że o ile nie robisz mega kultowej imprezy z tradycjami, to na starcie przy dobrych wiatrach możesz spodziewać się garstki zawodników. Większość odbywających się zawodów funkcjonuje dzięki finansowemu zaangażowaniu samorządu. Co to oznacza? Że data takiej imprezy – chociażby z racji biurokracji, znana jest z dużym wyprzedzeniem. Więc czemu o tym nie poinformować odpowiednio wcześniej?

Są też bardzo pozytywne przykłady. Fanpage MTB Obiszów utworzył wydarzenie MP XCM chwilę po przyznaniu praw do organizacji tych zawodów, przez co informacja o imprezie, a co najważniejsze o jej terminie dotarła do zainteresowanych bardzo wcześnie. Zły przykład? Wiele – nie jeden organizator założył wydarzenie na FB kilka dni przed zawodami. W efekcie na starcie pojawili się tzw. przyjaciele i znajomi królika. Trzeba też podkreślić, że zwolnieni z obowiązku tego rodzaju komunikacji są praktycznie wszyscy organizatorzy, których imprezy skierowane są kalendarza PZKol. Zwolnieni, o ile kierują swoje zawody tylko i wyłącznie do zawodników z licencjami. Jeśli dopuszczają start amatorów, to muszą robić komunikację tak jak wszyscy.

Diabeł tkwi w szczegółach

Kilku organizatorów, nie tylko w Polsce, wpadło w pułapkę polityki FB o zakazie zmiany nazwy fanpage. Dlatego mimo, że dziś mamy już 2013 rok, to AZS MTB CUP ma w nazwie 2010. Podobna historia dotknęła cykl MTB Marathon, który na przestrzeni ostatnich lat kilkukrotnie odradzał się na FB. Z prostej przyczyny – sponsorzy życzyli sobie być wymienieni w nazwie fanpage. Nie mając prawa do zmiany (zakaz powyżej 200 fanów) Grzegorz Golonko uruchamiał fanpage praktycznie co sezon od nowa. Ostatecznie klamka zapadła i mamy wersję ostateczną – MTB Marathon.

Polski Związek Kolarski w sieci

Ostatnie wybory w PZKol przyniosły szereg zmian. Jedną z nich jest m.in. rozruszanie strony www i pojawienie się fanpage na FB, za który według mojej wiedzy odpowiadają dwie osoby – Andrzej Piątek, Dyrektor Sportowy PZKol oraz Adam Sikora, odpowiedzialny w tym roku za aktualizację strony www i większość wywiadów. Przy okazji należy pochwalić za konsekwencję w działaniu, jest regularnie, na bieżąco, a do tego zgodnie z zasadą, najpierw www, potem FB. 

Nie tylko zawodnicy 

Marginalizacja medialna kolarstwa, nie tylko górskiego, w Polsce to przede wszystkim lata uchybień ze strony Związku, Organizatorów, Klubów, jak i samych Zawodników. Nie lubię rozliczeń, dlatego nie będę się nad tym rozwodził. Poprawa sytuacji może nastąpić tylko i wyłącznie jeśli dyscyplina zainteresuje kibiców, bo to oni są adresatami reklamodawców, a nie zawodnicy i ich znajomi czy rodzina. Władze Polskie związku Kolarskiego w tym roku zdecydowały, że skupiają swe działania na dyscyplinach olimpijskich – szosa, MTB, tor i BMX. Super! Właśnie – tor. Mamy naprawdę fantastyczny obiekt w Pruszkowie. W tym roku na pograniczu wakacji i nowego roku szkolnego rozegrane zostało po raz pierwsze Grand Prix Polski. Impreza z ogromnym potencjałem. Prawdopodobnie była to pierwsza impreza kolarska na torze, która zgromadziła aż tylu kibiców. Dlaczego? Bo w Pruszkowie ktoś pomyślał i impreza została bardzo dobrze zakomunikowana nigdzie indziej tylko w … Pruszkowie. Niestety nie do końca zadbano o poinformowanie o tym miłośników kolarstwa poza samym Pruszkowem. Sam wyłapałem zapowiedź dwa razy – na początku sierpnia na onet.pl oraz kilka dni przed terminem na fanpage PZKol. Od wielu miesięcy była też stosowna informacja na www PZKol. Tylko niestety podana w bardzo mało czytelny sposób. Ręka w górę, kto widzi na poniższym obrazku informację o Grand Prix Polski?


strona internetowa polskiego związku kolarskiego


Wracając do meritum – z kolarstwa górskiego najbardziej widowiskową jego odmianą jest cross country, którego w Polsce odbywa się naprawdę dużo, a rywalizacja zarówno w kategoriach juniorskich jak i pełnoletnich jest naprawdę emocjonująca. Jeśli organizatorzy chcą pozyskiwać sponsorów, to muszą zadbać o odpowiednie nagłośnienie rywalizacji. To samo się tyczy maratonów. Oczywiście nie są one tak widowiskowe jak XC, bo większość rywalizacji odbywa się w leśnej lub górskiej głuszy, ale też się da. Jeśli mają być sponsorzy to muszą być kibice!

MTB Social Media Ninja Awards

Niedawno przy okazji małej aferki w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych przewinęło się określenie – “Social Media Ninja”. W tym roku w naszym polskim kolarskim świecie trudno wskazać kogokolwiek jednoznacznie zasługującego na ten tytuł. Nie mniej jednak do końca sezonu mamy jeszcze kilka tygodni. Pod koniec października ogłosimy, kto od nas w tym roku dostał tytuł „Social Media Ninja”, a komu przypadło „Siedem kręgów piekielnych”. Postaramy się też wyłapać tych, którzy błądzą mocno zagubieni i dać im jasny sygnał by opowiedzieli się jasnej, bądź ciemnej stronie mocy.


Informacje o zawodach czerpię przede wszystkim z:

Wyniki

Loading ... Loading ...

COMMENTS

DISQUS: 0