Hej! Na #mtbxcpl piszę o kolarstwie dzięki TOBIE!
Wspieraj mnie, żebym mógł dalej być blisko kolarstwa, robić relacje z zawodów, pisać i zarażać pasją.
Za mną już jedenaście startów. Nie miałam jeszcze takiego sezonu, w którym do końca marca tyle razy ścigałabym się w zawodach mtb. Mój ostatni start odbył się w Czechach, gdzie w stawce 26. zawodniczek zajęłam siódme miejsce.
Do Teplic dotarłam dzień przed startem, późnym popołudniem, bo po drodze straciliśmy dwie godziny omijając wypadek na autostradzie. Zaraz po przyjeździe pojechałam zapoznać się z trasą wyścigu. Runda była usytuowana w mieście i przebiegała przez park. Około jedna trzecia część trasy biegła asfaltowymi ścieżkami. Trasa była szybka, a niespełna 100 metrów przewyższenia, które czekało na nas na każdej rundzie organizatorzy osiągnęli kilkoma niezbyt długimi, za to naprawdę sztywnymi podjazdami.
Na starcie zostałam ustawiona w pierwszej linii, ale tego nie wykorzystałam. Po wystrzale startera wylądowałam w drugiej połowie stawki i musiałam przebijać się do czołówki. Pierwszą rundę skończyłam na ósmym miejscu. Konsekwentnie wyprzedzałam kolejne zawodniczki, dzięki czemu w połowie wyścigu walczyłam o trzecie miejsce, mając kilka sekund straty do Meksykanki Danieli Campuzano. Niestety na piątej rundzie odcięło mi prąd, a na szóstej był to już prawie „knock out”. Straciłam możliwość walki o podium i ostatecznie zawody skończyłam jako siódma. Po przejechaniu linii mety potrzebowałam kilku minut, aby dojść do siebie. Pierwszy raz w życiu czułam mrowienie w zębach i szczęce…
Wyścig mimo wszystko oceniam pozytywnie. Sprawdziłam w walce kilka rozwiązań taktycznych i próby te były udane. Bonusem było spędzenie czasu z moim klubem Airbike Prolog Jabłonna – z całą ekipą zawsze wzajemnie pozytywnie się nakręcamy, a to działa tylko na plus dla wszystkich. A teraz, proszę Was o trzymanie kciuków – maj będzie ważnym miesiącem :)
COMMENTS