Katarzyna Hendrzyk – Majewska (Real 64sto) – Kaczmarek Electric MTB, Zielona Góra

Katarzyna Hendrzyk – Majewska (Real 64sto) – Kaczmarek Electric MTB, Zielona Góra

Wyniki – 9-10 maja 2015
[PR] Triumf Andrzeja Kaisera otwarciu Kaczmarek Electric MTB 2015
[PR] Relacja z II etapu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB 2015

Zwycięstwo w etapie cyklu Kaczmarek Electric MTB marzyło mi się właściwie od samego początku startowania w maratonach. Zawsze ten cykl ceniłam sobie najbardziej z racji na trudność tras i obsadę, która pojawia się na starcie każdego etapu. Zawsze z respektem spoglądam na startujące w elicie zawodniczki, które swoim doświadczeniem i kolarskim obyciem znacznie przewyższają moje skromne umiejętności. W Zielonej Górze wszystko po prostu idealnie się poskładało- pierwszy raz od dawna jechałam „na świeżości” (bez zmasakrowanych nóg poprzedniego dnia na maratonie u Czesława Langa), świeciło słońce, było w końcu ciepło, i co chyba najważniejsze, mój nowy full jakby spadł mi z nieba idealnie na interwałową zielonogórską trasę. Nowy sprzęt Superiora trafił do mnie dzięki ekipie z Konwa Bike Leszno a w szczególności dzięki Wojtkowi Mizuro, któremu bardzo dziękuję za zaangażowanie w dobór tak profesjonalnego roweru.

Pisanie, że wyścig był trudny i tak zapewne nie odda w pełni tego co czuli zawodnicy na trasie. Krótkie sztywne podjazdy nie miały końca a trasę można by porównać do harmonijki – kończyłeś zjeżdżać z jednej górki i od razu wyrastała przed oczami kolejna. W połączeniu z długim dystansem i wysoką temperaturą trasa stała się mordercza. Mimo to czułam, że mogę tego dnia spróbować zawalczyć o pierwsze miejsce . Na metę przyjechałam otumaniona przeokrutnym zmęczeniem ale ogromnie szczęśliwa. Radość była jeszcze większa gdy okazało się, że moje zwycięstwo w połączeniu z świetną jazdą pozostałych zawodników naszej drużyny REAL-64-STO przyczyniło się do utrzymania pierwszego miejsca wśród wszystkich startujących drużyn w klasyfikacji generalnej całego cyklu.

W tym zwycięstwie pomogło mi mnóstwo osób – od sponsorów po serdecznego zawodnika grupy Celfast, który na trasie podzielił się ze mną wodą. Jednak najwięcej wkładu miał w nie zdecydowanie Maciej Kasprzak, który czuwa nad moim treningiem i znosi cierpliwie moje humory tak na rowerze jak i w codziennym życiu i to własnie jemu chciałabym zadedykować to pierwsze miejsce na podium.

fot. Renata Tyc

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0