Marcin Szewczyk (Ośka Warszawa): „ice, baby, ice” | Puchar Polski CX, Cetniewofot. najlepszykumpeldobiegania

HomeSportKomentarze

Marcin Szewczyk (Ośka Warszawa): „ice, baby, ice” | Puchar Polski CX, Cetniewo

W weekend 11-12 grudnia 2021 w Centralnym Ośrodku Sportu w Cetniewie, na terenie Władysławowa, nad samym morzem, rozegrany został podwójny Puchar Polski w kolarstwie przełajowym. Zawodnicy rywalizowali w trudnych, zimowych warunkach, na bardzo śliskiej i miejscami bardzo oblodzonej rundzie. Dodatkową atrakcją i wyzwaniem był fragment prowadzący po plaży. Pierwsi na trasę ruszyli Mastersi, a najlepszymi okazali się Mariusz Gil i Bogdan Czarnota.


Komentarz postartowy:

Ice, Ice, Baby, czyli dwa dni ścigania na przełajowym Pucharze Polski Władysławowie.

Nigdy więcej – te słowa wypowiedziałem sam do siebie po pamiętnych Mistrzostwach Polski w kolarstwie przełajowym w Lublinie. Kto był lub widział, ten pamięta, jak wyglądał ten wyścig na oblodzonej trasie. Trudno powiedzieć, że ja się tam ścigałem. Ja po prostu walczyłem, żeby na tej trasie nie zaliczyć jakiejś spektakularnej gleby i się nie zabić.

Po tym wyścigu obiecałem sobie, że już nigdy w takich warunkach nie wystartuje. Po drodze przypadkowo zahaczyłem jeszcze o podobny wyścig w Katowicach, ale generalnie trzymałem się tego postanowienia bardzo mocno.

Aż w końcu przyszedł weekend we Władysławowie. Plan był taki, że nad morzem zawsze trochę cieplej, więc będzie fajne ściganie, do tego romantyczny weekend z żoną, spacery po plaży i takie tam, a jak wyszło to wszyscy widzieli.

Przejdźmy do meritum. Wyścig odbył się w baaaaardzo trudnych warunkach. Trasa momentami była ekstremalna. Tutaj muszę wspomnieć o organizatorach i sędziach. Nie mieli wpływu na pogodę, ale wyścig zorganizowali perfekcyjnie. Po uwagach zawodników pierwszego dnia szybko usunęli najbardziej niebezpieczny fragment a drugiego zmodyfikowali trasę tak, aby była jak najbardziej bezpieczna dla zawodników. Brawo za szybkie i przemyślane decyzje.

Jeśli chodzi o mój start to wiele od Lublina się nie zmieniło. W takich warunkach nadal radzę sobie mniej więcej tak jak Jamajczycy w bobsleju. Idzie odwilż, więc już w najbliższą sobotę podczas wyścigu Syrenka CX w Parku Kultury Powsin w Warszawie okażę się, czy w weekend pokonały mnie warunki czy jestem po prostu… słaby 😉

COMMENTS

DISQUS: 0