Bartosz Mikler (Victoria Jarocin Accent): „czasem warto spuścić trochę ciśnienie” | Dynia Race by Syrenka CX, Warszawafot. Marek Król

HomeKomentarzeSport

Bartosz Mikler (Victoria Jarocin Accent): „czasem warto spuścić trochę ciśnienie” | Dynia Race by Syrenka CX, Warszawa

Ostatni weekend października Bartek Mikler spędził w Warszawie. Na zaproszenie organizatorów Syrenka CX w sobotę na Błoniach PGE Narodowego przeprowadził szereg otwartych i bezpłatnych szkoleń z cyclocrossu, w których wzięło udział kilkadziesiąt osób. Dzień później zaczęło się od wspólnego treningu na oznaczonej rundzie, a wieńczącym dwudniowy event był wyścig przełajowy Dynia CX, który z racji daty oraz tradycji zza oceanu był pretekstem do tego, żeby „spuścić trochę ciśnienia”.


Komentarz postartowy:

Doczekaliśmy się wyścigu przełajowego w amerykańskim stylu. Każdy kto chciał startować musiał mieć przebranie. Był duch, smierć, jednorożec, biedronka, trupy i wiele innych kreatywnych przebrań. Ku mojemu zdziwieniu na starcie było naprawdę dużo osób. Nie liczyło się miejsce na mecie tylko fajna zabawa.

Kibice nakręcali całą atmosferę wyścigu. Pogoda też zrobiła swoje. Było ciepło jak na przełaj. Warszawa to dla mnie betonowy las, ale jak widać i w centrum można zrobić wyścig przełajowy. Wystarczy kawałek terenu zielonego i kreatywność organizatora na wytyczenie trasy.

Wielkie ukłony w stronę całej ekipy SYRENKA CX – robicie to dobrze. Dzień przed tym halloweenowymi wydarzeniem prowadziłem szkolenie z podstaw przełaju. Zrobiliśmy ćwiczenia i pogadaliśmy o przełaju oraz jak to wygląda z mojej perspektywy, dlaczego wybieram taki bieżnik i czemu na takie warunki tyle powietrza ułatwi nam jazdę.. Widząc uśmiechy na twarzach uczestników jestem bardzo szczęśliwy ze mogłem choć trochę poprawić ich technikę jazdy.

Takie wydarzenia są dla mnie ważne, bo zależy mi na promocji przełaju w całym kraju. Dziękuję SYRENKA CX za zaproszenie i możliwość promowania przełaju – to dla mnie ważne!

Jeśli nie mogłeś być w tym roku na Dynia CX to zapraszam za rok, bo naprawdę warto od czasu do czasu spuścić ciśnienie, przebrać się za jakiegoś stwora i po prostu się bawić:) Mi do dziś banan nie schodzi z twarzy. Mogłem trochę zluzować swój tryb wyścigowy, poznać nowych ludzi którzy rozumieją przełaj albo dzięki mnie poznali go jeszcze bardziej (warsztaty).

Oby więcej takich ludzi, którzy pchają przełaj do przodu!

COMMENTS

DISQUS: 0