Filip Helta (SGR Specialized): “motywowała mnie myśl, że to ostatni wyścig sezo” | MP XCC / Jelenia Góra Trophy / UCI Maraton Series

HomeKomentarzeSport

Filip Helta (SGR Specialized): “motywowała mnie myśl, że to ostatni wyścig sezo” | MP XCC / Jelenia Góra Trophy / UCI Maraton Series

Najważniejszym wydarzeniem, nie tylko stricte sportowym, minionego weekendu w kolarstwie górskim było to co działo się w Jeleniej Górze, a zwłaszcza w sobotę, kiedy Maja Włoszczowska po raz ostatni wystartowała w zawodach cross country w kraju. Wcześniej były Mistrzostwa Polski w short tracku, które padły łupem zawodników Kross ORLEN – Mai Włoszczowskiej i Bartka Wawak. Dla Filipa Helty było to zakończenie sezonu, więc zdecydował się na start we wszystkich trzech wyścigach. I to z jakimi wynikami! 


Komentarz postartowy:

Jadąc na weekendowe ściganie do Jeleniej Góry miałem w planie start we wszystkich trzech imprezach. Skupiałem się głównie na walce o tytuł Mistrza kraju w Short Track (XCC) oraz sobotnim wyścigu XCO C1. Niedzielny maraton chciałem po prostu bezpiecznie przejechać.

Piątkowy Short Track (XCC) kończę na drugim miejscu z tytułem v-ce Mistrza Kraju. Debiut w tej odmianie kolarstwa uważam za udany. Tego dni czułem się bardzo dobrze, niestety nie wykorzystałem dobrych nóg. Niepotrzebnie zostawiłem finałową rozgrywkę na finisz. Tam była jedna wąska twarda ścieżka, a po bokach miękka, trzymająca trawa. Wychodząc z koła poczułem jakby momentalnie coś mnie zatrzymało. Po wyścigu miałem duży niedosyt, w głowie pojawiały się różne scenariusze, jak inaczej mogłem to rozegrać. Nie ma co gdybać, to był mój pierwszy start w tej odmianie kolarstwa, nie wiedziałem dokładnie czego się spodziewać. Była to dla mnie dobra lekcja na przyszłość.

fot. Ola Sulikowska

Sobotni wyścig, również kończę na drugim miejscu meldując się na kresce za Ondrejem Cinkiem. Od startu mocne tempo narzucił Czech. Próbowałem utrzymać jego tempo. Widziałem po jego stylu jazdy, że zależy mu na porwaniu stawki i kontynuowaniu wyścigu w pojedynkę. Skupiałem się na równym tempie w elementach fizycznych. Techniczne odcinki pokonywałem płynnie próbując zyskać na nich cenne sekundy. Na ostatnich rundach czułem w nogach piątkowe ściganie w XCC, mimo to dojeżdżam na metę jako drugi zawodnik. Bardzo lubię trasę w Jeleniej Górze, kibice nie zawiedli. To było dobra impreza.

Niedziela, godzina 10:00. Wystartował maraton zaliczany do cyklu UCI Marathon Series. Na starcie dobrzy maratończycy z Europy. Moje nogi były mocno zmęczone po dwóch dniach intensywnego ścigania, przecież 14 godzin wcześniej zakończyłem wyścig XC.

Moje ostatnie nocki były słabo przespane, obydwa starty rozgrywały się dość późno. Ciężko jest szybko zasnąć, gdy organizm jest tak pobudzony. Mimo to chciałem przejechać ten maraton, z tyłu głowy motywowało mnie to, że jadę ostatni wyścig tego sezonu.

Do przejechania mieliśmy 85km. oraz 2500m. przewyższenia oraz dwa razy musieliśmy się zmierzyć ze słynną Łopatą. Mało tego, za Łopatą była poprawka technicznym podjazdem pod Skalnik oraz dość wymagający zjazd z niego. Od startu bezpiecznie przejechałem pierwsze dojazdowe kilometry na czele grupy. Ściganie zaczęło się na pierwszych podjazdach, nie byłem gotowy na mocne dociskanie w korby. Jechałem równym tempem szukając komfortowego rytmu. Czołowa grupka odjechała, jechałem swoje w okolicach pierwszej 10.

Nie znałem trasy, ale szlaki kojarzyłem z lat dzieciństwa kiedy to z rodzicami jeździliśmy na rowerowe wycieczki w Rudawy Janowickie. W końcówce pierwszego okrążenia z dwóch dojechałem do klubowego kolegi Karola. Nasza dobra współpraca sprawiła, że dojechaliśmy do uciekającej grupy. Karol zabrał się z nimi, ja zostałem, sporo kosztowała mnie ta pogoń. Na kolejnych kilometrach w czołowej grupie doszło do sporych przetasowań. Ja równym tempem dojechałem do klubowych kolegów.

Wyścig kończę na 6. pozycji. Moje nogi długo będą pamiętać Jelenią Górę.

Dziękuję całej ekipie SGR za udany weekend! Podziękowania dla Mai Włoszczowskiej za gościnę.

COMMENTS

DISQUS: 0