Paula Budzyńska (Cyklo Kwidzyn): “to było świetne wyzwanie i idealne warunki na wyścig tej rangi” | UCI Marathon Series, Bike Maraton, Jelenia Góra

HomeKomentarzeSport

Paula Budzyńska (Cyklo Kwidzyn): “to było świetne wyzwanie i idealne warunki na wyścig tej rangi” | UCI Marathon Series, Bike Maraton, Jelenia Góra

Trzeciego dnia kolarskiego weekendu w Jeleniej Górze rozegrany został Bike Maraton, który miał status UCI Marathon Series plasujący wyścig w absolutnej światowej czołówce, o czym niech świadczy chociażby międzynarodowa obsada oraz bardzo wysoki poziom sportowy. Rywalizację wygrali Czech Martin Stosek (Canyon Northwave) oraz Litwinka Katazina Sosna (Torpado Sudtirol). Paula Budzyńska ukończyła rywalizację na 10. miejscu.


Komentarz postartowy:

Po Mistrzostwach Polski w maratonie MTB w Srebrnej Górze i oraz UCI MTB Gdyna Maraton, czas na trzeci ważny wyścig dla mnie w tym sezonie, czyli UCI Marathon Series w Jeleniej Górze – trasa ląduje w TOP 3 w moim osobistym rankingu najcięższych, jakie jechałam do tej pory – bardzo fizyczna i techniczna. Jak się patrzy na sumę przewyższeń, to teoretycznie nie zabija, ale w jakim terenie te przewyższenia występują, to już inna sprawa :) Bardzo dużo błota, wody, jazdy po łąkach, korzeniach – wg mnie tzw. ‘pure mtb’ – świetne wyzwanie i idealne warunki na wyścig tej rangi!

W Elicie Kobiet przez pierwsze ok 15 km jedziemy jedną grupą – był to dojazd do właściwej pętli. Ja jadę w środku, trzymam tempo grupy. Po wjeździe na pętlę grupa się rozrywa, jadę z dwiema innymi zawodniczkami – tasujemy się. Przed nami „Łopata” – pierwszy wymagający podjazd. Dwie wspomniane zawodniczki odjeżdżają mi na kilkanaście sekund, ale cały czas widzę je przed sobą – wpadam w swój rytm, znam ten podjazd z edycji BM w Kowarach, wszystko pod kontrolą. Wiem, że jeszcze dwa duże podjazdy przede mną (jeden praktycznie za chwilę) i następne będą już krótsze – nie wiedziałam tylko, że na drugi (Skalniak) będziemy podjeżdżać od bardzo ‘korzenistej’ strony – dla mnie jest to ogromne wyzwanie techniczne i fizyczne – co mogę to jadę – jak nie mogę, to muszę podprowadzać. Staram się to robić sprawnie i równo. W zasięgu wzroku mam nadal dwie zawodniczki Elity, one też część podprowadzają.

Następnie czeka nas bardzo kamienisty zjazd – zjeżdżam, ale brakuje mi w tym momencie płynności, w którymś momencie źle obieram ścieżkę, muszę zejść z roweru – wyprzedza mnie Marta Garnek. Zjazd jest dość długi, na dole już Marty nie widzę, jadę swoje, wyścig trwa.

Część w lesie jest bardzo błotnista, w jednym miejscu źle interpretuję strzałkę – szybko się orientuję, że to jednak nie ta droga, zawracam i jadę już prawidłowo – straciłam ok minutę – mój błąd, na drugiej pętli już go nie popełniam.

Ostatnie 16 km to jeszcze jeden ‘dziki’ podjazd, ale w miarę krótki i ostatnie km są już raczej szybkie – pokonuję je sama. Daję wszystko co mam pod nogą w tym momencie, finiszuję jak zwykle do końca, na stojąco.

Ostatecznie dojeżdżam 9. Open w Elicie Kobiet na 12 zawodniczek, z czasem 5:35 – licznik pokazuje ponad 90 km i ok 2500 m w pionie. Pierwszy raz jechałam w tak międzynarodowej obsadzie, co bardzo mnie cieszy! Po analizie wiem, z których elementów jestem zadowolona, a nad czym dalej pracować z moimi trenerami – jestem pewna, że moi drużynowi Bracia też mi w tym pomogą :)

Ode mnie jeszcze raz ogromne brawa dla Organizatorów za tę trasę – chętnie tam wrócę niedługo więcej potrenować!

COMMENTS

DISQUS: 0