Reprezentacja Polski – komentarze postartowe | MŚ MTB 2021, Val di Solefot. Daniele Molineris

HomeSport

Reprezentacja Polski – komentarze postartowe | MŚ MTB 2021, Val di Sole

We włoskim Val di Sole w niedzielę zakończyły się Mistrzostwa Świata w kolarstwie górskim w aż sześciu odmianach kolarstwa – cross country w formułach drużynowej, short track oraz olimpijskiej, do tego zjazd oraz four cross, a także rywalizacja na rowerach elektrycznych. Dla polskich kibiców na pewno niezapomnianym przeżyciem był bardzo udany, pożegnalny start Mai Włoszczowskiej, która będąc przez cały wyścig w grze o medal, ostatecznie musiała zadowolić się piątym miejscem. Poniżej komentarze postartowe prawie wszystkich naszych zawodników.


Blevins i Frei Mistrzami Świata w short tracku. Wawak na 31. miejscu | MŚ MTB 2021, Val di Sole

Juniorki i juniorzy – wyniki oraz komentarze postartowe | MŚ MTB 2021, Val di Sole

Kinga Żur (KS Luboń Skomielna Biała):

To był naprawdę dobry wyścig!

Można by było powiedzieć, że wszystko szło po mojej myśli, ale nigdy tak w 100% nie jest, zawsze jakieś niedociągnięcia będą. Moja taktyka na ten wyścig była taka, aby przede wszystkim szybko zapiąć pedał na starcie i starać się przebić. To pierwsze w miarę mi wyszło, a to drugie totalnie nie. Nie załamując się jestem ciągle skupiona i staram się jechać jak najlepiej potrafię. Już na pierwszym podjeździe, wcale nie takim wąskim, tworzą się gigantyczne korki i jesteśmy zmuszone biegnąć. Po podjeździe pierwszy zjazd, asekuracyjnie, aby w nikogo nie wjechać, bo przerwy były znikome. Przejeżdżając przez metę po rundzie startowej jestem jakoś w piątek dziesiątce [przyp.red. – 44 miejsce]. Oczywiście nie zwracam jakoś na to uwagi, jadę szybko, ale nie za szybko, bo po sztafecie wiem, że runda nie wybacza taktycznych błędów i nie można sobie pozwolić na kryzysy.

Jadąc drugą rundę przesunęłam się o około 10 pozycji. Na części rundy biegnącej po lesie zaskoczył mnie kamień i rower przeleciał mi przez ramię. Staram się szybko zebrać, tracę parę pozycji. Okazuje się, że klamka tylnego hamulca jest przekrzywiona, próbuję naprostować, ale jest mocno zakręcona, więc po dokończeniu ślamazarnym tempem zjazdu dopiero na dole udaje mi się ją przywrócić do porządku. Dalsza część wyścigu już bez większych przygód. Walka była od startu do mety, ciągle pełen gaz, ale z czuciem. Wyścig kończę na 27. miejscu, nie jest to oczywiście wynik moich marzeń, ale wszystko w swoim czasie. Dałam z siebie wszystko i na pewno pojechałam jeden z lepszych wyścigów w tym sezonie. O ile nie najlepszy!

Katarzyna Praszczałek (RK Exclusive Doors MTB Team):

Mistrzostwa Świata zapadną mi w pamięć niestety od tej negatywnej strony. Od samego startu kiepsko mi się jechało i czułam, że noga “nie podaje” tak jak powinna. Miałam wrażenie, że jadąc pod górę stoję w miejscu i wszyscy mnie wyprzedzają. Czułam poprostu bezsilność. Jedyne co mogłam zrobić to walczyć na tyle, ile mnie było dzisiaj stać. Tak też zrobiłam, ale wystarczyło tylko na 47 miejsce. Każdy na takich zawodach chce wypaść jak najlepiej – dzisiaj nie byłam w stanie pokazać się z mojej najlepszej strony. Czasem tak bywa, trzeba wyciągnąć wnioski i iść do przodu.

Filip Brzóska (KKW Nexelo Wałbrzych):

Mój pierwszy start na MŚ i do tego z taką nogą jak dzisiaj, no nie mogło być lepszego połączenia. Niestety start nie był kolorowy, bo po przepychankach z zawodnikami z różnych krajów i bieganiu na każdym podjeździe spadam bardzo mocno bo aż na 85 pozycje czyli koniec stawki, ale jak wiadomo taki start może się zdarzyć raz w życiu, więc trzeba odrabiać. Na pierwszym podjeździe po elementach technicznych w lesie wyprzedzam prawie 15 osób, było czym jechać tego dnia, nie poskromiło to jednak moich apetytów, bo na drugim okrążeniu robię to samo tylko na większości podjazdów. Każdy podjazd jadę równo i tak oto na trzecie kółko wlatuję na około 60 pozycji i ostatnie okrążenie jazda z Duńczykiem, Kanadyjczykiem i Włochem. Po drodze jeszcze dojechaliśmy do paru innych zawodników. Na podjeździe na samą górę trasy wywalczone kolejne trzy pozycje w przód!!! Ostatni boks, picie i żel, i na ostatnim podjeździe przed metą wyprzedzam jeszcze dwóch zawodników, co daje mi finalnie 52. pozycję na świecie. Czułem moc i pojechałem na tyle ile mogłem w ten dzień, co w sumie daje świetny rezultat na koniec tak wielkiej imprezy.

Maks Wiśniowski (RK Exclusive Doors MTB Team):

Mistrzostwa Świata już za mną. Do Włoch przyjechaliśmy dziesięć dni temu, więc miałem okazję dobrze zapoznać się z trasą i warunkami. Runda rozjazdowa to klasyczne korki, bieganie i stanie w kolejkach. Na szczęście obyło się bez gleby. Na pierwszym pełnym okrążeniu przebijałem się do przodu próbując nie popełniać błędów. Niestety na następnej rundzie odcięło mnie i pojawiły się mroczki przed oczami. Musiałem lekko zwolnić z tempa i uspokoić tętno. W połowie trzeciego okrążenia zaczyna puszczać i rzutem na taśmę udaje mi się uniknąć dubla. Na ostatniej rundzie wyprzedzam jeszcze dwóch zawodników i kończę wyścig na 71. pozycji. Wynik lekko poniżej moich oczekiwań, ale na tyle było mnie dzisiaj stać. Cieszę się że mogłem tu wystartować i przejechać pełny wyścig.

Mona Mitterwallner oraz Martin Vidaurre najlepszymi orlikami | MŚ MTB 2021, Val di Sole

fot. Ola Sulikowska

Matylda Szczecińska (Warszawski Klub Kolarski):

Spędziłam ostatnie 2 tygodnie w Val do Sole zaczynając od zgrupowania kadry młodzieżowej, potem start w sztafecie i na koniec mój wyścig. To były świetnie spędzony czas z cała nasza kadra. Atmosfera w drużynie jest bardzo ważna, a my już o tym dobrze wiemy. Wspólnie tworzymy nowy #teamPOLAND, a nawiązuje do tego, ponieważ takie rzeczy przekładają się choćby na indywidualny start zawodnika. Dzięki temu i ja walczyłam dzisiaj czując się przygotowana, pewna siebie i dumna z tego ze mogę reprezentować kraj na MŚ. Szkoda ze byłam daleko ustawiona (przez dziwny system ustawiania na stracie z tamtego roku) to sprawiło ze strata do czołówki od początku była duża. Myśle jednak ze to kwestia czasu, kiedy i ja będę mogła walczyć z najlepszymi dziewczynami. Teraz zadowolę się 20 miejscem, bo mam jeszcze czas i wiele metod treningowych do odkrycia.

fot. Ola Sulikowska

Maja Drelak (RK Exclusive Doors MTB Team:

Celem na te Mistrzostwa Świata to być zadowolonym ze swojej jazdy. Wynik sam w sobie mnie nie zadowala i pewnie póki nie wygram nie ,będzie zadowalał, ale to odległa przyszłość jeszcze. Z samego przejazdu, z walki z moimi słabościami i rywalkami jestem mega zadowolona.

Po starcie jechałam mądrze przez co, mimo startu z szóstego rzędu, przedarłam się sporo do przodu. Nie umiałam utrzymać tempa na tym trzydziestym którymś miejscu, za to odnalazłam się w grupce która walczyła by wejść do Top 40. Dałam z siebie wszystko, na razie jest to jeszcze za mało by robić pokaźny wynik.

Wyścig kończę na 45 miejscu z uśmiechem na twarzy :)

fot. Ola Sulikowska

Mateusz Nieboras (JBG-2 Cryospace):

Liczyłem, że w Val di Sole załapię się do pierwszej dwudziestki Mistrzostw Świata. Oczywiście dla sprostowania – zawsze chcę wygrać, ale szybko moje chęci weryfikuje ścisk i tłok po starcie, strata dwóch minut po rundzie rozpędowej…

Można powiedzieć ze moje oczekiwania nie zostały spełnione w 100%, byłem 38. Mimo tego mogę być zadowolony, zanotowałem równe ściganie i zdobyłem kolejne doświadczenie. Biorąc pod uwagę pozycję startową (trzecia linia od końca) wynik staje się bardziej optymistyczny. Sporo sił kosztuje przebijanie się do przodu, a generowane moce są olbrzymie, zyskujesz 2-3 pozycje i wszystko zależy od szczęścia. Tam gdzie się dało, na szerszych podjazdach, wyprzedzałem na raz 5-10 zawodników kompleksowo. Z relacji kibiców podobno wyglądało to fajnie. Niestety nie da się przez cały wyścig utrzymać takiego tempa. Słowa podziękowania kieruje dla całej obsługi kadry MTB i kibiców (było ich sporo). 

Evie Richards Mistrzynią Świata, fantastyczne 5. miejsce Mai Włoszczowskiej na koniec kariery | MŚ MTB 2021, Val di Sole

fot. Ola Sulikowska

Katarzyna Solus Miśkowicz (KSM Trek Racing):

19 miejsce na Mistrzostwach Świata. To był naprawdę dobry wyścig w moim wykonaniu, zwłaszcza po ostatnich przygodach jak np. nieudane Mistrzostwa Europy. Ale jeszcze zanim opiszę mój wyścig, to nie sposób nie napisać o 5. miejscu Mai! Niesamowita jest ta kobieta i wierzyłam, że pokaże dzisiaj moc i tak się stało. Tylko cholernie szkoda tego kolejnego pecha, tym razem drobny błąd i po medalu.

Ja przyznam szczerze, że tym razem straciłam cierpliwość. Nigdy nie będzie tak, żeby było sprawiedliwe dla wszystkich, ale cały sezon się ścigam i w rankingu jestem w pierwszej 40, ale na MŚ  jak i na PŚ ciągle mamy zamrożony ranking z marca 2019 (gdzie byłam po kontuzji) i kolejny już raz stoję z tyłu (dzisiaj 19 od końca).

Tym razem start mi wyszedł troszkę lepiej niż ostatnio. Jestem gdzieś w środku stawki i co zakręt spadam o parę pozycji lub zyskuje ich kilka. Takie coś nie jest łatwe ponieważ co chwilę sprint, gdy tylko widzisz jakieś miejsce. Na pierwszym zjeździe gdzie trzeba zjeżdżać pojedynczo wielki korek – stoimy wpięte w bloki. Wybrałam objazd, tym razem była to zła decyzja, ktoś objazdem wywalił się, zatarasował drogę, tracę… i tak cała pierwsza runda. I choć na międzyczasach miejsca wyglądają podobnie co rundę, to tasowałyśmy się o 5-10 pozycji non stop. Ktoś słabł, ktoś z tyłu dojeżdżał, wyprzedzał, korki w lesie.

Czułam że dzisiaj noga jest naprawdę całkiem dobra i na trzeciej rundzie nareszcie mogłam pocisnąć, gdy już troszkę luźniej było, ale niestety pierwsze rundy chyba mnie zbyt dużo kosztowały i zaczęły mnie łapać skurcze. więc ostatnie dwie rundy jadę nadal mocno, ale nie na maksa. Dochodzę kolejne zawodniczki, uciekam przed tymi które mnie doszły i tak tracąc 10 sekund do 16. miejsca dojeżdżam jako 19. Nie sposób nie wzruszać się tym, że to ostatnie Mistrzostwa Świata na których startowała Majka, a parę ich razem od 2006 roku gdy byłam po raz pierwszy na takiej imprezie  przejechałyśmy :)

No mam tak, że co chwila się wzruszam i mam mokre oczy. Co zrobić :) Bardzo bardzo dziękuję kadrze Polski, obsłudze, Kornelowi, jak i wszystkim zawodnikom. To naprawdę zaszczyt i przyjemność, gdy masz tak profesjonalnych ludzi obok siebie i Tobie pozostaje tylko pojechać wyścig. Dziękuję Wam! 

fot. Ola Sulikowska

Maja Włoszczowska (Kross ORLEN Cycling Team):

To był wspaniały dzień, ale skłamałabym mówiąc, że nie jestem zawiedziona. Jestem. Mimo wielu przeciwności udało mi się zbudować formę już na Igrzyska. Ale oprócz formy potrzeba szczęścia, a tego mi brakuje. W Tokio korek po starcie wyeliminował mnie z walki z czołówką, na Mistrzostwach Europy medal był bardzo blisko, ale skończyło się przeciętą oponą. Wczoraj, w decydującym momencie, walcząc o brąz zaliczyłam upadek. To już oczywiście mój błąd, ale trochę pecha też.

Ale ciężko się smucić, mając tak niesamowite wsparcie. Mój team, rodzina, przyjaciele, całe środowisko MTB i niesamowici kibice w Val di Sole nasycili mnie szczęściem! Dziękuję Wam wszystkim! Bardzo chciałam zakończyć przygodę z MTB na podium MŚ, ale i tak miło żegnać się po dobrej walce ze świadomością, że po 20 latach ścigania ciągle jestemw czołówce.

Jeszcze jedna szansa przede mną – Mistrzostwa Świata w maratonie MTB na włoskiej Elbie. Po ubiegłorocznym srebrze poziom motywacji TOP. Zaczynam więc ciężką pracę w pogoni za tęczą!

Przed zawodnikami w najbliższych tygodniach jeszcze kilka poważnych startów – finał Pucharu Polski MTB XCO (Cykloopawy) w Głuchołazach, Puchary Świata w Lenzerheide oraz (podwójny) Snowshoe, Jelenia Góra Trophy Maja Włoszczowska Race UCI C1 a także Mistrzostwa Polski w maratonie MTB7R CST Gdynia MTB Maraton, UCI Marathon Series (Bike Maraton) w Jeleniej Górze oraz Mistrzostwa Świata w maratonie MTB.

Nino Schurter Mistrzem Świata. Po raz DZIEWIĄTY! | MŚ MTB 2021, Val di Sole

fot. Ola Sulikowska

Krzysztof Łukasik (JBG-2 CryoSpace):

Tegoroczny sierpień jest dla mnie nieszczególnie udany. Po pechowych Mistrzostwach Polski i Europy liczyłem na pewne przełamanie. Niestety, sobotni wyścig, mówiąc dość dyplomatycznie, nie wyszedł najlepiej. W zasadzie od samego początku wszystko szło wyjątkowo opornie. Sam start nigdy nie był moją ulubioną częścią wyścigu. Tym razem jednak ta niemoc trwała dłużej. Na kolejnych podjazdach, pomimo walki, głównie z samym sobą, nie działo się nic co pozwalałoby przesuwać sie mi do góry. A z każdym kolejnym kolejnym okrążeniem morale były coraz niższe.  Ostatecznego wyniku wolałem nie sprawdzać. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest fatalny.  

Jest mi strasznie źle, że taka niemoc zdarzyła się akurat podczas Mistrzostw Świata. Ciągle towarzyszy mi poczucie zmarnowania pracy wykonanej przez członków kadry. Szkoda. 

Pozostaje zrobić szybki “rachunek sumienia”, zastanowić się nad przyczyną takiego stanu rzeczy, chwilę odpocząć i wracać do roboty. Końcówka sezonu zapowiada się ciekawie. Trzeba się tylko trochę zebrać w sobie.

COMMENTS

DISQUS: 0