Jaka jest Twoja historia czyli marketing sportowy w pandemiifot. Adam Morka

HomeSportOpinie

Jaka jest Twoja historia czyli marketing sportowy w pandemii

2020 ze sportowego punktu widzenia był trudnym rokiem, ale też jednocześnie zawodnicy dostali szansę, by zadbać o te sfery swojego życia sportowego, na które często nie ma nawet chwili na zastanowienie podczas intensywnego sezonu wypełnionego startami oraz podróżami – mowa tu o marketingu sportowym czyli w dużej mierze budowaniu własnej marki. Taki przynajmniej wychodzi obraz sytuacji czy też wnioski niektórych kolarzy z zachodu czy zza oceanu, którzy w różnych podcastach podkreślają, że zdecydowali się „z pomysłem” wykorzystać czas wolny od rywalizacji sportowej, w pewnym sensie darowany.

Różne są przykłady tego jak zawodnicy podeszli do tej sytuacji. Jedni skupili się na rozwoju swoich kanałów w social mediach, inni zrealizowali projekty, które odkładali latami, a jeszcze inni postanowili po prostu na rozwój.

Emily Batty i Curtis White

Emily Batty ruszyła w blisko 1000-kilometrową wyprawę po Islandii z której ukazało się kilka relacji:

https://www.redbull.com/pl-pl/emily-batty-islandia-bikepacking-porady

fot. Adam Morka

Curtis White założył podcast „In the red” i zaczął konsekwentnie nagrywać oraz pokazywać kulisy kolarstwa przełajowego w Europie:

https://www.curtisjwhite.com/in-the-red

Michał Topór i „Make MTB great again!”…

Mamy też przykłady z naszego podwórka – Michał Topór i jego kanał na YouTube. Mimo niewielkiego dostępu do zawodów potrafił w kreatywny sposób przygotowywać treści, które zbliżyły go do 10 tysięcy subskrypcji oraz zbudować wokół siebie społeczność, która w ramach projektu „Make MTB great again!” wspiera jego rozwój za pośrednictwem Patronite:

… ale nie tylko

Równie godnym polecenia jest kanał Przemka Gierczaka – ReCycling Rider, choć w tym przypadku akurat większość treści tam umieszczonych wynika bezpośrednio z zawodów w których Przemek. Czy to w roli zawodnika, cz też tworzy zaplecze dla swoich podopiecznych, z którymi tam pojechał. Szczególnie ciekawa była seria materiałów pokazujących kulisy Mistrzostw Europy oraz Mistrzostw Świata:

Od niedawna swój kanał na YT rozwija także Barbara Borowiecka, która z powodzeniem łączy kolarstwo przełajowe, gdzie w styczniu 2021 wywalczyła Mistrzostwo Polski z kolarstwem górskim, gdzie we wrześniu 2020 obroniła koszulkę Mistrzyni Polski w maratonie MTB:

Wszystko, niezależnie od charakteru treści, sprowadza się do tego, że trzeba mieć albo pomysł albo ciekawą historię do opowiedzenia. A najlepiej jedno i drugie oraz smykałkę do wideo, pisania czy prowadzenia ciekawych rozmów.

Komentarze postartowe

W tradycyjnym sezonie sportowym o te historie jest najprościej, bo pisze je życie, a wiele z nich możecie potem przeczytać w formie komentarzy postartowych.

Taka ciekawostka. Po Mistrzostwach Polski we Włoszakowicach odezwał się do mnie znajomy, który z uznaniem stwierdził że na portalu ukazało się naprawdę sporo ciekawych komentarzy postartowych. Jakież było jego zdziwienie gdy dowiedział się, że absolutnie ŻADEN zawodnik nie przygotował i nie przysłał swojej wypowiedzi z własnej inicjatywy. To jeden z dobitnych przykładów, które pokazują jak wiele można osiągnąć niewielkim nakładem pracy wykorzystując zasięgi największego w kraju portalu o kolarstwie górskim i przełajowym.

Portal kolarski #mtbxcpl stoi sportem, głównie krajowym, częściej amatorskim niż profesjonalnym, a komentarze postartowe są jedną z najchętniej czytanych tu treści. Z drugiej strony na palcach jednej ręki mogę policzyć zawodników, którzy w ciągu ostatniego sezonu, a nawet w sumie lat, sami z siebie pisali i przysyłali komentarze postartowe. A przecież łamy portalu są dostępne dla każdego i chyba nie ma prostszej formy promocji siebie, swoich dokonań, partnerów, sponsorów, ale przede wszystkim podzielenia się swoją historią – tą pełną sukcesów, ale i tą nie do końca szczęśliwą, zakończoną porażką, która często też jest solidną lekcją.

Ale te minimum pracy mimo wszystko trzeba wykonać. Po MP CX jeden z klubów przysłał mi maila „nasz zawodnik xxx we Włoszakowicach w kategorii xxx zajął pierwsze miejsce”, a w załączeniu kilka zdjęć. Co ja mam z tym zrobić? Wyniki zawodów były już dawno opublikowane i znane czytelnikom.

Niektórzy zawodnicy nie czują się pewnie w pisaniu komentarzy postartowych samemu, ale tu też służę pomocą podpowiadając tematy, które warto poruszyć, opisać, ując to, co będzie atrakcyjne dla czytelnika.

Social Media głupcze!

To jest naprawdę dziwne, że nawet jeśli zawodnicy posiadają swoje profile na FB, Instagramie czy Twitterze, to wielu z nich nie dba nawet nie tyle o jakość treści tam publikowanych, co po prostu o nie dba o nie wcale. Stare zdjęcia, aktualizacje sprzed kilku miesięcy albo czasem i roku. No i trzeba też pamiętać, ze prowadzenie komunikacji z fanami to jest coś więcej niż tylko wrzutki w stylu „Dziś miałem ciężki trening, a jak u Was?” albo „Nie chciało mi się, ale jednak się zmobilizowałem. Jak wy się motywujecie do treningu?”.

Z technicznego punktu widzenia warto też pamiętać, że wrzutka na Instagrama, która wpada automatycznie na fanpage na FB jest mało atrakcyjna wizualnie. Cały czas jest jasny podział wynikający z konstrukcji serwisów – Instagram to przede wszystkim stories, zdjęcia i hashtagi, FB to treść, a dopiero potem zdjęcia.

Warto też, o ile ktoś ma choć minimalne zasoby, zadbać o prostą stronę internetową, co ważne z aktualnymi informacjami – metryczka, sukcesy, aktualni partnerzy i sponsorzy. Dlaczego strona internetowa jest taka ważna? Bo treści w social mediach bardzo szybko spadają w trudne do przeszukania czeluści serwerów – niezależnie czy są to wartościowe wpisy czy tylko „szybkie wrzutki”.

Cały ten przydługi wywód zamknę jednym z moich ulubionych cytatów z wywiadu z Andrzejem Wroną, który ukazał się kilka lat temu na weszło.com:

„Mimo że nie widać tego w moich mediach społecznościowych, powiem ci jedno: sport zajmuje mi 80 % życia. Tylko jakbym wrzucał dwa razy w tygodniu coś z podróży, treningu i meczu, to podejrzewam, że ludzie przestaliby mnie śledzić, ponieważ to monotonne i nudne. Poza tym spotkania Plusligi wszyscy mogą zobaczyć w telewizji, w której są też komentarze i wywiady. Istnieją też portale, które szczegółowo zajmują się siatkówką, dlatego nie widzę sensu, żebym i ja to robił. Wolę zaprezentować kibicom te pozostałe 20% Andrzeja Wrony, czyli część niesportową. Te wszystkie wywiady, media społecznościowe i cała reszta naprawdę nie zajmują mi więcej czasu.”


COMMENTS

DISQUS: 0