Maksymilian Bieniasz (Bieniasz Bike Team): “ktoś w końcu podniósł poziom w naszej kategorii” | MP CX, Włoszakowice 2021

HomeKomentarzeSport

Maksymilian Bieniasz (Bieniasz Bike Team): “ktoś w końcu podniósł poziom w naszej kategorii” | MP CX, Włoszakowice 2021

Moje oczekiwania były oczywiste – walka o koszulkę Mistrza Polski. Wiedziałem że będzie Mariusz Gil i generalnie nie obawiałem się go jakoś bardzo. Nie jest to zawodnik nie do objechania. Fakt, jest bardzo mocny, a przede wszystkim ogromnie doświadczony! Czy powinien jechać w elicie? Moim zdaniem ma pełne prawo startować w Mastersie i nikt mu tego nie zabroni. Ja się cieszę, że ktoś podniósł poziom w naszej kategorii i pokazał ile pracy musimy wykonać by być lepszymi. W tej czy nawet lepszej formie w Mastersie nie zdołałby zdobyć medalu MŚ czy ME, więc start w MP jako Masters nie jest czymś nie na miejscu z jego strony czy coś podobnego. Ja osobiście bardzo się cieszę :)

Co do trasy, hmmm… trasa wyśmienita i a sama impreza zorganizowana fenomenalnie. Myslę, że nawet godna Pucharu Świata! Boxy ustawione przelotowo, po środku myjki, wszystko jak trzeba. Moja ekipa 4 mechaników była zadowolona. Jedyny problem jaki w pętli był to błoto po pas. W pierwszym dole z którego wypływały różne metalowe przedmioty jak np sprężyny od materaca czy samochodu plus masa innych śmieci. To było bardzo niebezpieczne!!! Nie powinno być tego doła!!!

Start: Byłem przygotowany bardzo dobrze i stanąłem na starcie z czystą głową. Gwizdek i pojechaliśmy! Pierwsza łąka po starcie, wymieniłem rower i wjechaliśmy w las. Na pierwszym bagnistym dole wpadłem pierwszy i tam niestety wbilem jakiś stalowy przedmiot w kolano, który zatrzymał się na rzepce, poczułem ogromny ból, ale myślałem że stłukłem to kolano czymś w bagnie. Wskoczyłem na rower i czuję że jest coś nie tak? Odpuściłem na kilka sekund, bo zaczęła mi drętwieć noga. Ale mówię nic, ciągnę dalej, zobaczymy jak będzie. Widzialem na piszczeli krew, ale było jej niewiele. Na ślimaku po podeście ze schodami zrobiło się już z 10 jak nie 12 sekund a noga mi normalnie scierpła, czułem mrowienie. Jak wbiegłem na drugą rundę na łąkę to już mialem problem z bieganiem, musiałem zacząć lekko wlec nogę. I tak traciłem i traciłem, aż zrobiło się 0:01:59 na mecie.

Na ostatniej pętli zobaczyłem, że but jest wypełniony krwią! Ale adrenalina zrobila swoje. Nie tłumaczę sie tym faktem i nie zwalam na kolano, po prostu nie wiedziałem przez cały wyscig co jest nie tak z moją noga? Ale nie da się też powiedzieć czy jak bym nie siedział Mario na ogonie to by nie przyspieszył?

Tak potoczyły się te Mistrzostwa Polski, ja osobiście jestem zadowolony i szczęśliwy z wyniku oraz sezonu. Mój tegoroczny dorobek to wygrana w Pucharze Polski, wygrana w challenge, srebrny Medal Mistrzostw Polski i drugie miejsce w czeskim Oderskim Poharze.

Po wyscigu jestem tylko wściekły na ten dół, na którym się załatwiłem. Teraz mam potworne komplikacje. Co prawda z rana po dekoracji rana została oczyszczona i pozszywana, ale niestety doszło do zakażenia. W konsekwencji na razie jestem unieruchomiony na minimum dwa tygodnie. Teraz rana została otwarta na nowo, dwa dziennie jest płukana i czyszczona. Oby sończyło się dobrze, bo na ten moment lekarze mówią że jest kiepsko.

COMMENTS

DISQUS: 0