Michał Topór – Puchar Mazowsza Jabłonna

HomeKomentarzeWideo

Michał Topór – Puchar Mazowsza Jabłonna

Wystartował Northtec MTB Zimą [PR]
Sezon MTB Northtec Zimą zainaugurowany
Kalendarzowy updejt – zielono? biało? błotniście?
Zawodnicy VWSU o startach w PP XC, Malevil Cup i Kaczmarek Electric MTB
LOTTO Poland Bike Marathon w Jabłonnie

Sezon 2020 z pewnością przejdzie do historii jako jeden z najbardziej niezwykłych i odmiennych. Jeszcze do niedawna nie mieliśmy nawet pewności, czy jakiekolwiek ściganie w tym roku będzie możliwe. Na całe szczęście odmrożenie nastąpiło wcześniej niż wszyscy oczekiwali i możemy znowu wspólnie stanąć na linii startu. Nie jest to jednak koniec perypetii, bo rynek wyścigów jest obecnie bardzo szczątkowy, więc przy wyborze zawodów nie można sobie pozwolić na wybrzydzanie. Z jednej strony mniejszy wybór, z drugiej dzięki temu lokalne wyścigi, które doszły do skutku przeżywają prawdziwy rozkwit i mogą liczyć na niespotykaną w normalnych warunkach frekwencję. Idealnym przykładem jest Puchar Mazowsza, który na obecną chwilę jest “najpoważniejszym” odbywającym się cyklem wyścigów XCO. Obsady w wyścigu Elity nie powstydziłby się niejeden Puchar Polski.

Do Jabłonny przyjechałem w piątek, dzień przed wyścigiem, aby móc na spokojnie objechać trasę. Mimo początkowych problemów z pogodą, okazało się to słusznym wyborem – podobnie jak trasa w Wesołej, również ta w Jabłonnie okazała się być jedną wielką plątaniną ciasnych zakrętów. Nie jestem wielkim fanem mazowieckich tras, według mnie ich charakter bardziej pasuje do przełajów niż MTB, ale muszę przyznać, że ich autorzy robią co mogą, by wykrzesać z dostępnego terenu coś ciekawego.

Sam wyścig w moim przypadku potoczył się bez żadnych nieprzewidzianych incydentów. W przeciągu pierwszego okrążenia znalazłem się na trzeciej pozycji, za Filipem Heltą oraz Karolem Ostaszewskim. Przez następne okrążenia starałem się ich dogonić, czując na plecach oddech Krzyśka Łukasika. Ostatecznie jednak nikt nie zdołał dogonić nikogo i w takiej kolejności zameldowaliśmy się na mecie.

Osobiście jestem z siebie bardzo zadowolony, ponieważ po koszmarnie chaotycznym wyścigu w Wesołej, miałem nadzieję na poprawę i tak też się stało. Tym razem jechałem płynnie, bez żadnych potknięć i znowu “przypomniałem sobie” jak to jest się ścigać. Mam nadzieję, że utrzymam ten kierunek i z każdym kolejnym startem będzie lepiej ;)
Jest to również symboliczne pierwsze podium zdobyte w nowych barwach, nic więc dziwnego, że cieszy mnie bardziej, niż na to mogłaby wskazywać teoretyczna ranga wyścigu. Tym bardziej, że jak już wcześniej wspomniałem obsada była niczego sobie ;)

Zachęcam również do obejrzenia filmowej relacji z weekendu oraz do śledzenia mnie na YouTube :)

COMMENTS

DISQUS: 0