NS Bikes Synonym RC 1 – The game changer

NS Bikes Synonym RC 1 – The game changer

NS Bikes – La Grande Corsa [wideo]
Złoto Dawida Godźka w pierwszych mistrzostwach FMB World Tour w sezonie
Szymon Kobyliński (7anna / Rondo / NS Bikes) – Dobrzyń XCO, Dobrzyń nad Wisłą
Rower górski z przyszłości – NS Bikes Synonym 2020
Dawid Godziek staje na podium podczas swojego pierwszego startu w Mistrzostwach Świata Crankworx w dyscyplinie MTB Slopestyle

Kolarstwo górskie jak wiele innych dyscyplin sportu nieustannie ewoluuje. I chociaż wciąż nie brakuje tras w klasycznym oldschool’owym stylu, to nie ulega wątpliwości w jakim kierunku zmierza współczesne cross country. Wyścigi stają się coraz trudniejsze technicznie, a jeśli śledzicie Puchar Świata to wiecie doskonale z czym obecnie zmagać muszą się startujący w nim zawodnicy. Naturalnym tego następstwem jest ewolucja samych rowerów, które z roku na rok coraz mocniej nabierają zjazdowego pazura, aby nadążyć za obecnymi trendami. Polska marka NS Bikes poszła jednak o krok dalej od innych i stworzyła coś jeszcze bardziej radykalnego. Tak powstał Synonym, najbardziej agresywny rower XC na rynku. Gdy niespełna rok temu opublikowaliśmy jego zapowiedź, spotkała się ona z dużym zainteresowaniem. Dzisiaj nareszcie przyjrzymy się jego flagowej wersji – RC 1. 

Geometria 

Już od pierwszego spojrzenia, w oczy rzucają się jego proporcje. Synonym jest długi, ma mocno wyprzedzony przód (kąt główki wynosi 67*) oraz krótki mostek – sylwetka przywodząca nieco na myśl rowery z segmentu trail/enduro. Te obserwacje potwierdza rzut oka w tabelę z geometrią i zestawienie jej z innymi rowerami tego samego segmentu. Tylny trójkąt wymiarami wpisuje się we współczesne trendy i jest dość krótki (438mm). Na uwagę zasługuje przede wszystkim bardzo długi Reach wynoszący 475mm oraz Stack wynoszący dla odmiany niewiele, bo 592mm (wymiary rozmiaru M). Baza kół wynosi aż 1193mm. 

Rower jest więc długi i niski, co zapowiada świetne właściwości na zjazdach. Jak wiadomo, to co poprawia prowadzenie na zjazdach, niekoniecznie przynosi korzyści na podjazdach, projektanci nie zapomnieli jednak również o tym aspekcie. Aby uniknąć nadmiernie wyciągniętej pozycji  i zrównoważyć długi przód, kąt rury podsiodłowej zbliżył się do pionu i wynosi niespotykane 77* – efektywna długość górnej rury nie odbiega więc znacząco od bardziej konserwatywnych konstrukcji. Dzięki temu jeździec został przesunięty nieco do przodu, tak by nadal siedzieć proporcjonalnie na środku roweru. 

Wyposażenie 

Zacznijmy od konkretów, czyli pełnej listy komponentów: 

RAMA:
NS Synonym, superlite carbon fibre 100mm
 
WIDELEC:
Fox Factory 32 Step Cast Float FIT4, 100mm travel, 2pos remote lockout, 15x110mm Boost, 44 offset 

DAMPER:
Fox Factory Float DPS 2pos remote lockout, push-to-unlock, Evol LV Trunnion 165×37.5 

MOSTEK:
Synonym Race 31.8 (S:60, M:70, L & XL:80mm), – 8° 

KIEROWNICA:
NS Licence Carbon Flat Lite 31.8, 750mm 

GRIPY:
NS Silicone Lite 

SZTYCA:
KS LEV Ci Carbon (S, M, L: 100mm, XL: 125mm) 

SIODŁO:
Fizik Antares R3 

HAMULCE:
Sram Level TLM  

PRZERZUTKA:
Sram X01 Eagle type 3, 12spd 

KASETA:
Sram X01 Eagle XG-1295, 10-50t, 12spd 

MANETKA:
Sram GX Eagle, 12spd 

KORBA:
Sram X1 Carbon DUB 170mm 34t (XL 175mm) 

PIASTA PRZÓD:
NS Rotary Straight Pull 15 Boost 15×110 disc (sealed bearings) 

PIASTA TYŁ:
NS Rotary Straight Pull 15 Boost 12×148 Boost (sealed bearings) 

OBRĘCZE:
NS Enigma Lite 29″, 32h, tubeless ready 

OPONY:
Maxxis Ikon 2.2 TR / Recon Race 2.25 EXO/TR 

WAGA: 10,5kg 

Najmocniejszymi punktami powyższej konfiguracji są z pewnością zawieszenie (topowa linia FOXa), a także opuszczana sztyca (najwyższy model KindShocka z karbonową obudową i wewnętrznym prowadzeniem linki). Napęd to kombinacja różnych grup Srama, o tyle rozsądna, że najbardziej istotne elementy (przerzutka/kaseta/korba) należą do wyższych rodzin, zastosowano natomiast tańszą manetkę. Hamulce również pochodzą od Srama, są to Levele TLM. Tradycyjnie dla polskiego producenta, w rowerze poza samą ramą znajdziemy również wiele innych elementów opatrzonych jego logiem, jak mostek, kierownica, gripy czy zacisk sztycy.  

Unikalne dla NSa są również koła, zarówno piasty jak i obręcze. Ważąc 1530g są niewiele cięższe niż wiele karbonowych zestawów, jednocześnie dzięki dość specyficznemu stopowi aluminium, z którego wykonano obręcze oraz 32 szprychom, zapewniają bardzo dobrą sztywność i wytrzymałość. Podobno były testowane przez 85 – kilogramowego testera i bez problemu znoszą spore hopy… Wprawdzie sam ważę nieco mniej, jednak z pewnością nie omieszkam tego sprawdzić :) Koła zdecydowano się przyodziać w duet opon Maxxisa (Ikon przód / Recon tył) w wersjach przystosowanych do użycia bez dętek.  Całość w fabrycznej specyfikacji waży bez pedałów ok. 10,5kg (co potwierdza moja waga).  

Design 

Bez wątpienia w projektowanie Synonyma włożono wiele serca, co ma swoje odbicie w wizualnym aspekcie roweru. Czarny kolor ramy przyprawiony jest “miedzianymi” dodatkami w postaci komponentów, kół czy elementów zawieszenia. Wszędzie dostrzec można większe lub mniejsze stylistyczne detale w postaci emblematów NSa, roku założenia marki czy też jej motto przewodniego. Uśmiech wywołał u mnie napis na obręczy koła, a na linker tylnego zawieszenia mogę patrzeć się bez końca. Jednak moim zdecydowanie ulubionym detalem stylistycznym jest polski akcent zawarty na rurze podsiodłowej.  Znajdują się na niej wypisane nazwy segmentów ze Stravy, leżących w okolicy Trójmiasta. Ich symbolika jest prosta – Michał Bogdziewicz podczas pierwszych jazd testowych na Synonymie ustanowił na nich KOMy. Mała rzecz, a cieszy oko i podkreśla polskie pochodzenie roweru. 

Jazda 

Nie muszę chyba mówić, że byłem niesamowicie ciekawy jak Synonym prowadzi się w rzeczywistości. Czy spełnia wszystkie nieme obietnice, które niesie ze sobą jego geometria, czy faktycznie będzie tak dobrze zjeżdżał, a jednocześnie nie ucierpią na tym właściwości podjeżdżania. 
Pierwszym na co zwróciłem uwagę był widok jaki ujrzałem po zajęciu miejsca na rowerze. Do tej pory przyzwyczajony byłem, że siedząc w “neutralnej” pozycji i patrząc w dół, na linii wzroku mam kawałek przedniego koła, ewentualnie zza kierownicy wyłania się jeszcze część podkowy widelca, a całą resztę zasłania ona sama i mostek. W Synonymie patrząc w dół widzę większą część przedniej opony, a do tego również całą podkowę oraz część goleni. Pierwszy widoczny  efekt długiego przodu oraz krótkiego mostka.  

Rower jest przynajmniej o kilka centymetrów dłuższy od innych z tego segmentu, sama pozycja jaką zajmuje jeździec nie jest jednak w żaden sposób bardziej wyciągnięta. Swoje zrobiły oczywiście krótki mostek oraz zwiększony kąt rury podsiodłowej, dzięki czemu siedzi się na środku roweru, co przekłada się na dobre wyważenie w czasie jazdy. Stroma podsiodłówka powoduje jeszcze jedno – siedzi się bardziej NAD korbą niż ZA, przez co wyczuwalnie pedałujemy bardziej pod sobą niż przed. Nie wiem czy to dobrze czy źle, sam natomiast nie odczuwam jak dotąd żadnych negatywnych skutków tego zabiegu. 
Największa obawa w przypadku tak długiego roweru odnosi się oczywiście do jego zwrotności. Cudów oczywiście nie ma, żywiołem Synonyma zdecydowanie nie są ciasne 180* nawrotki. Ten rower nie skręca jak przełajówka, bo też nie ma nią być. Płaska główka ramy i długość powoduje, że promień skrętu na płaskim jest nieco większy niż w konserwatywnych konstrukcjach. 

Gdy zaczyna się teren 

Nawrotki na trawniku nie są jednak docelowym środowiskiem roweru XC, wjedźmy więc do lasu. Tutaj NS pokazuje swój prawdziwy potencjał i to nie tylko na zjazdach. Rower podjeżdża bardzo chętnie, a wypośrodkowana pozycja jeźdźca sprawia, że z jednej strony nie wisimy na kierownicy całym ciężarem, z drugiej jednak nie ma również problemu z dociążeniem przedniego koła nawet na najbardziej stromych odcinkach. 

Zawieszenie FOXa ma “tylko” dwa tryby pracy – otwarty oraz zablokowany, co również było jedną z kwestii, która zastanawiała mnie najbardziej, jako że mój poprzedni rower posiadał jeszcze tryb “pośredni”. Okazuje się jednak, że w przypadku Synonyma jest on kompletnie zbędny, bo zawieszenie nawet w trybie otwartym jest mocno zdyscyplinowane, co szczególnie widać w przypadku tyłu. Unika on “bujania” nawet gdy staniemy w korby, biorąc się do pracy dopiero przy nierównościach terenu. Od osób odpowiedzialnych za projekt roweru usłyszałem, że to efekt konsultacji z FOXem i bardzo agresywnego zestrojenia tłumików.  

Efekt jest rzeczywiście imponujący – jeśli ktoś sądził, że Synonym będzie komfortową kanapą, to jest w dużym błędzie. Widać doskonale, że postawiono na sportową charakterystykę działania, a zawieszenie nie służy tutaj dla zapewnienia komfortu, ale maksymalnej sprawności w przemieszczaniu się. Czuć doskonale po czym jedziemy, ale koła nie tracą przyczepności i wyboje nie wybijają nas z rytmu jazdy. Dlatego jeżdżąc po lesie rzadko kiedy decyduję się blokować zawieszenie, jedynie na najdłuższych i równych podjazdach – na pozostałych zwyczajnie nie czuję takiej potrzeby. 

Prawdziwe cuda zaczynają się jednak z chwilą, kiedy rozpoczyna się pierwszy zjazd. Rany, jak to idzie z góry! Zawieszenie w dalszym ciągu pozostaje czujne i sprężyste, jednak doskonale radzi sobie z wszelkimi przeszkodami. Długa baza kół, niski środek ciężkości i wspomniany już wielokrotnie mocno spłaszczony przód oferują stabilność jakiej nie widziałem jeszcze w żadnym rowerze XC. W połączeniu z opuszczoną sztycą, NS łyka wszystkie nierówności i pofałdowania bez mrugnięcia okiem. Jednocześnie w ambitniejszym terenie prędko zapomina się o długości roweru, który bez problemu mieści się w nawet najbardziej krętych singlach. Nieustannie wciąż na myśl ciśnie mi się porównanie do roweru enduro lecz z dużo mniejszym skokiem, gdyż dokładnie tak czuję się zjeżdżając na Synonymie. Ten rower jest w tym względzie tak daleki od wszystkich innych konstrukcji XC, że właśnie to skojarzenie wydaje mi się najbardziej sensowne.  

Podsumowanie 

Omawiana przeze mnie wersja RC 1 została w Polsce wyceniona na 25tys. złotych.  Oprócz niej dostępna jest także tańsza odmiana RC 2 oraz dwie wersje TR o skoku 120mm. Jeśli lubicie przede wszystkim jazdę po górach i terenie, a wyzwania związane z techniką jazdy i trudnością tras sprawiają Wam satysfakcję, to trudno jest mi wyobrazić sobie lepszy sprzęt od NSa. Na tym rowerze można śmiało wystartować w maratonie, a w następny weekend zaliczyć wypad na trailsy czy nawet bikepark. Jeśli lubicie takie klimaty, z pewnością zaakceptujecie nieco większy promień skrętu w zamian za możliwości, jakie oferuje w terenie.
Pełną specyfikację oraz pozostałe wersje Synonyma możecie obejrzeć na stronie internetowej NS BIKES oraz 7Anna

Egzemplarz na zdjęciach to mój tegoroczny rower startowy, różniący się od konfiguracji fabrycznej kilkoma detalami, takimi jak opony Wolfpack, owalna przednia zębatka oraz dodatkowy komplet kół VYTYV. Trudno powiedzieć, kiedy nadarzy się okazja, aby przetestować go w warunkach wyścigowych, jednak w krótkim czasie zdążyłem już poprawić na nim kilka swoich lokalnych KOMów na Stravie, wygląda więc na to, że jest potencjał 😉 Na koniec zapraszam również na krótką prezentację w poniższym video. 

COMMENTS

DISQUS: 0