Amator donosi: “robotę zrobiła pogoda” – MTB Cross Maraton, Bodzentyn

Amator donosi: “robotę zrobiła pogoda” – MTB Cross Maraton, Bodzentyn

Amator donosi: “przygoda wciąż trwa” – Bike Adventure #2, Szklarska Poręba
Amator donosi: “czuję się ukontentowany” – Ochotnica MTB 4 Towers #1
Amator donosi: “na niejednym podjeździe trzeba było się napracować” – Puchar Strefy MTB Sudety, Srebrna Góra
Amator donosi: “RRRR!” – Bike Adventure #4, Szklarska Poręba
Amator donosi: „najtwardszy metal hartuje się w najgorętszym ogniu” – Bike Adventure #1, Szklarska Poręba

Dziesiąty, ostatni w tym roku, wyścig ze świętokrzyskiego cyklu MTB został rozegrany w Bodzentynie. Najdłuższy dystans Master wynosił 75 km i 1350 m w pionie na bardzo przyjemnej trasie, która prowadziła, tak jak dystans FAN, wydłużony przez dodatkowe okrążenie na tej samej trasie.

W porównaniu do poprzednich tras z tego roku był to dość łatwy i przyjemny wyścig. Dużą robotę zrobiła pogoda, która w niedzielę od samego rana rozpieszczała nas promieniami słońca muskającymi po plecach.

Lokalizacja startu mieściła się w starym gimnazjum. Wyjeżdżając z niego, jechaliśmy około 4 km do lasów siekierzyńskich. Niektórzy już na tym odcinku mogli się dobrze zmęczyć. Na ,,dzień dobry” przywitał nas największy podjazd na pierwszej połowie trasy. Kolejne kilometry mijały dosyć przyjemnie i spokojnie. Znalazło się na trasie kilka przejazdów przez wodę i błotko co tylko uprzyjemniało trasę. Można było podziwiać widoki jesiennych lasów dookoła, co wpływało na dobry humor podczas jazdy.

Na około 15 km trasa „wypłaszczyła” się. Jechało się przyjemnie i bez większego wysiłku, urokliwymi leśnymi drogami z masą liści i pięknymi kolorami. Gdy wyjechaliśmy z lasu zaczęła się długa, prosta, wiejska droga prowadząca do upragnionego podjazdu pod sam koniec pętli, czyli podjazd pod Parcele. Chyba kiedyś jechał tam „Tour de Pologne” albo jakiś inny nudy wyścig :P

Po pokonaniu tej niekończącej się górki wjeżdżaliśmy znowu w las. Mój dystans jechał jeszcze raz to samo, a cała reszta zjeżdżała na ostatnie 5 km prowadzące do mety. Co osobiście mnie zaskoczyło, to sama końcówka, na którą nie byłem przygotowany. Myślałem, że tak samo jak start, meta będzie w gimnazjum, ale tak nie było… Wyścig kończył się przy ruinach zamku w Bodzentynie, dojazd do niego bardzo mnie zmęczył i zdziwił.

Nie polecam jechać na maraton bez wcześniejszego zapoznania się z przynajmniej dwoma ostatnimi kilometrami. Tego błędu już na pewno nie popełnię w innych moich startach na maratonach.

Podsumowując, trasa jak na ŚLR – MTB Cross Maraton bardzo łatwa i przyjemna. Oczywiście, trzeba było się umęczyć na podjazdach, ale technicznie bardzo łatwo. Stwierdzam, że jak ktoś na upartego wystartowałby tam na przełajówce to dałby sobie radę i nie byłby ostatni.

Przy mecie można było spotkać się ze znajomymi mordami i pogadać o tym jak minął sezon oraz planach do końca roku. Biorąc pod uwagę to, że jechałem bardzo wycieczkowo i dojechałem prawie ostatni w klasyfikacji open, to i tak byłem zadowolony z tego, że przejechałem się tą trasą, która w większej mierze urzekła mnie widokami i klimatem lasów. 

Cały cykl zaliczam do udanych. W generalce M2 zająłem trzecie miejsce, a open 26. Był to mój pierwszy sezon z tym cyklem i, w sumie, pierwszy na którym starałem się zrobić generalkę.

Naprawdę polecam go każdemu kto chciałby spróbować swoich sił w górskich maratonach. Jest miejsce, aby się ,,ujechać” i naprawdę nie ma lekko na tych trasach. Widać to już po inauguracji w Chęcinach, gdzie trasa jest bardzo wymagająca. A jak ktoś jest bardziej zapalonym ścigantem to myślę, że na tych startach dobrze się przygotuje do swojego głównego cyklu pod względem siłowym i kondycyjnym, gdyż stawka na trasach jest dość mocna.

Jedynym problemem jak zauważyłem i kół mnie w oczy, to czas jaki czeka się na dekorację. Nie zdarzyło się to raz czy dwa, ale praktycznie na każdym wyścigu, na którym byłem. Kończąc wyścig o 14-15, do domu zaczynałem wracać dopiero po 17. Gdy jest się zmęczonym, to za bardzo nie ma się ochoty tyle czekać i łatwo wtedy człowiek się irytuje… 

P.S. Nigdzie na Mazowszu nie znajdziecie takich tras jak w świętokrzyskim. Każdy znudzony maratonami rozgrywanymi w niedalekiej odległości od Stolicy powinien KONIECZNIE spróbować startu w cyklu MTBCrossMaraton!!! 

COMMENTS

DISQUS: 0