Grand Prix Kaczmarek Electric MTB Lubomierz -górskie ściganie w magicznym miejscu

Grand Prix Kaczmarek Electric MTB Lubomierz -górskie ściganie w magicznym miejscu

Po szóstym wyścigu w Grand Prix Kaczmarek Electric MTB
Dwa nowe aluminiowe rowery elektryczne od BMC
Monteria Fat Bike Race Góry Stołowe już 3 lutego
[PR] Marek Konwa zwycięzcą 5 etapu Kaczmarek Electric MTB
Maratony Kresowe – prawdziwe ściganie w Drohiczynie

Zacznijmy od wyjaśnienia nazwy „Pławna – miejsce magiczne”. To zasługa artysty Dariusza Milińskiego, który stworzył w tej miejscowości m.in. Zamek Legend Śląskich, wybudował Konia Trojańskiego, czy wielką arkę, wzorowaną na Arce Noego. Tych atrakcji – artystycznych wizji jest tu wiele, a kilka z nich kolarze mogli podziwiać niedaleko start-mety.

Przejdźmy już jednak do sportowej strony pięknej niedzieli w Pławnej. Kolarzom towarzyszyła „filmowa” pogoda – błękitne niebo i upał dobrze wyglądały na zdjęciach, ale w rywalizacji sportowej nie pomagały, bo spore odcinki trasy przebiegały przez otwarte łąki, bez grama cienia. Jednak warunki były równe dla każdego. Największe wyzwanie na trasie stanowiło długie podejście o naprawdę dużym nachyleniu, które trzeba było pokonywać biegiem z rowerem „pod ręką”. Ten podbieg czekał wszystkich, także młodzików i żaków.

Dla najmłodszych grup wiekowych był to najdłuższy wyścig w tym sezonie, liczący 13 km ze sporymi przewyższeniami. – Trasa świetna, wymagająca. Super – mówili zgodnie najlepsi na mecie młodzicy. Wygrał – co stało się już normą – Bartosz Wentland (Akademia Kolarska Bonecki Team Zbąszynek). U dziewcząt tym razem najlepsza była Nikola Szulc.

Wśród żaków także bez niespodzianek – Kacper Mizuro (Real 64-sto) po raz piąty w pięciu wyścigach stanął na najwyższym stopniu podium. Wśród dziewcząt po raz trzeci w swoim trzecim starcie wygrała Aleksandra Domaniecka (Real 64-sto). Na uwagę zasługuje drugie miejsce Bartosza Drożdżyńskiego, który do mety biegł wiele metrów z mocno uszkodzonym rowerem, a mimo to utrzymał miejsce na podium.

Na dystansie Mini (25 km) najszybszy czas dnia wykręcił Michał Decewicz (Romet Factory Team). Za jego plecami linię mety przejechał dawno nie widziany na Kaczmarku Marek Urbaniak (Bike Atelier E-obuwie Urbex Maximus Team), który był najlepszy w swojej kategorii wiekowej. – Miałem przerwę w startach na Kaczmarku, ale od roweru nie odpoczywałem. Forma jest – powiedział na mecie Urbaniak. – Trasa była dziś wymagająca, było trochę kolein, trzeba było także pobiegać z rowerem. Najważniejsze, że udało się dojechać bez defektu – dodał kolarz z Lubina, który już teraz zapowiedział, że będzie się pojawiał na kolejnych etapach Grand Prix Kaczmarek Electric MTB.

A propos defektów – o dużym pechu może mówić jeden z faworytów w kategorii M2 na Mini – Bartosz Bejm (Bejm Team Pizzeria K-2), który ok. 9 km pokonał bez powietrza w tylnym kole, dodatkowo zaliczając zerwany łańcuch jeszcze przed startem.

U pań na najkrótszym dystansie najszybsza była Natalia Chorostkowska (The Four Horsmen).

Na dystansie Mega (36 km) walka była niezwykle zacięta od startu do mety. Ostatecznie z najszybszym czasem dnia rywalizację zakończył Dawid Romanowski (Masterchem MTB Team), który już na etapie w Krośnie Odrzańskim zapowiadał, że w Pławnej powalczy. Jak wyglądała ta walka? – To był dziwny wyścig – uśmiechał się jego zwycięzca. – To co udało nam się w czołówce nadrobić na podjazdach, traciliśmy na zjazdach, gdzie doganiała nas większa grupa. I wtedy przekonałem się, że ostatnie lata startów biegowych bardzo mi się przydały. Zaatakowałem na tym stronnym podbiegu, sadziłem duże susy, nie patrząc za siebie, wskoczyłem na rower i dojechał do mety samotnie – dodał D. Romanowski. Jak zaznaczył kolarz z Zielonej Góry – samymi zjazdami wyścigu kolarskiego wygrać się nie dam. – A można go przegrać, co pokazał przykład Nibaliego na Igrzyskach – podkreślił Dawid Romanowski.

U pań najszybsza na mega była Niemka Marie Volka. Reprezentuje ona Team Bargdorf, który ostatnio na wyścigi z cyklu GP KE MTB przywozi coraz liczniejszą i mocniejszą reprezentację.

Najdłuższy dystans dnia – Giga – liczył aż 69 km i miał ponad 1.500 metrów przewyższeń. Mimo to tempo tego wyścigu było bardzo wysokie, a zwycięzca ukończył go z czasem 2.32,32. Został nim, po raz drugi w tym sezonie – Marek Konwa (UKS Krupiński Suszec – TREK Bielsko Racing). – Jechaliśmy na czele we trzech – z Bartkiem Oleszczukiem i Mikołajem Dziewą. Postanowiłem im odjechać na jednym ze zjazdów – opowiadał na mecie najszybszy kolarz w Elicie, który na kresce zanotował blisko 4 minuty przewagi nad kolejnym zawodnikiem. Niedzielny etap Marek Konwa nazwał takim górskim przedmieściem. – Sporo było wzniesień oraz długich zjazdów. Było także dużo rozjeżdżonych ścieżek, na których trzeba było uważać, bo łatwo było o upadek, przy chwili nieuwagi. Na pewno było jednak ciekawie i wymagająco – podsumował.

U kobiet o wygraną w elicie powalczyły koleżanki klubowe z Real 64-sto. Ostatecznie Karolina Cierluk wyprzedziła Izabelę Gościańską o… sekundę!

Pełne wyniki V etapu GP KE MTB Lubomierz – Pławna znajdziecie tutaj: https://domtel-sport.pl/wyniki,zawody,4602

Kolejny etap – w niedzielę w 30 czerwca w Jakubowie, nieopodal Głogowa. Zapraszamy!

COMMENTS

DISQUS: 0