Katarzyna Solus Miśkowicz (KSM Trek Racing): “jestem perfekcjonistką oraz indywidualistką”

Katarzyna Solus Miśkowicz (KSM Trek Racing): “jestem perfekcjonistką oraz indywidualistką”

REKLAMA
Katarzyna Solus Miśkowicz (KSM Trek Racing) – Puchar Austrii, UCI C1
Zawodnicy VWSU MTB Team komentują wyścig Kamenjak Rocky Trails
Komentarze postartowe zawodników Volkwsagen Samochody Użytkowe MTB Team
Katarzyna Solus Miśkowicz (KSM Trek Racing) – Mistrzostwa Polski XCM, Gdynia
Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team na Pucharze Polski w Wałbrzychu

Na przełomie roku ogłosiłaś, że w sezonie 2019 będziesz jeździć na własną rękę. Chwilę później okazało się, że kontuzja, której się nabawiłaś na nartach wyłączy Cię z rywalizacji sportowej na wiele miesięcy. Co to dokładnie było i jakie myśli Ci towarzyszyły przez pierwsze dni?

Moje kolano było niesprawne od około 15 lat. Będąc gdzieś może w gimnazjum na nartach zjazdowych prawdopodobnie zerwałam lub wówczas naderwałam więzadło krzyżowe przednie. Z tym kolanem od bardzo dawna miałam jak widać problemy. Nawet była taka myśl po sezonie aby poddać się zabiegowi przeszczepu więzadła, ale gdy usłyszałam, że to pół roku przerwy od startów, a 3 miesiące od treningów, nie zdecydowałam się na ten krok (w tym okresie byłam na zabiegu usunięcia płytki z obojczyka). Akurat tak się złożyło, że dwa miesiące później doznałam urazu łąkotki 3. stopnia z odłamem do stawu. Nie było wyjścia i przeszłam od razu dwa zabiegi: rekonstrukcji więzadła i zszycia łąkotki. Myśli miałam mieszane: że wreszcie będę miała sprawne kolano, a z drugiej strony ciężko jest się pogodzić z tak długą przerwą w tym ważnym okresie, gdzie każdy punkt do rankingu olimpijskiego tak bardzo się liczy.

Ranking olimpijski – czy to jest cel nadrzędny dla kolarza górskiego? Czy czołowa zawodniczka, taka jak Ty, myśli w kategoriach sezonu czy raczej cyklu czteroletniego – od Igrzysk do Igrzysk albo okresu punktowania przedolimpijskiego i dwóch lat po Igrzyskach, kiedy jest pewne rozluźenienie?

Akurat w tym okresie, na rok przed Igrzyskami myślę że kolarze mają w głowie już te Igrzyska, a to dlatego że właśnie rozgrywa się walka o punkty, a w konsekwencji tego będzie wiadomo ile osób pojedzie z danego kraju na tą największą, a może najważniejszą imprezę czterolecia. Do tego każdy kolarz co roku chce jak najlepiej przygotować się do sezonu, więc w sumie zawody i punkty to jeden cel można powiedzieć.

Temat Igrzysk jest chyba dla Ciebie dość delikatny. Miałaś wystartować podczas na Igrzyskach w Rio, jednak upadek na treningu spowodował, że wyścig oglądałaś w telewizorze, na szpitalnej sali. Jak długo “zbierałaś” się po tej sytuacji – zarówno fizycznie, jak i – co chyba ważniejsze – psychicznie?

To nieprawda! Wcale nie oglądałam wyścigu w telewizorze! Już przed operacją prosiłam, żeby mnie tylko wypuścili abym mogła oglądać wyścig. Wyszłam ze szpitala, pojechałam się przebrać i biegłam na busa, ponieważ mieli na mnie zaczekać, ale chyba myśleli że nie pojadę, ale ja dobiegłam i zdążyłam na wyścig. Kibicowałam z całych sił, często siedziałam i obgryzałam paznokcie gdy Maja była w innej części trasy, a gdy przejeżdżała to krzyczałam. Na mecie na zdjęciu gdy Majka przejeżdża linię mety z flagą jestem tam zaraz przy barierkach! Byłam na tym wyścigu!!!

Płakałam i cieszyłam się z medalu Majki. A potem przyszła rzeczywistość. Fizycznie niby szybko doszłam do siebie, nie była to poważna kontuzja. Psychicznie w sumie dopiero niedawno. Naprawdę nie rozumiem jak to jest możliwe, że my kolarze górscy nie mamy wokół siebie psychologów, trenerów mentalnych. Powinno się to zmienić jak najszybciej.

Psychologia w sporcie to coraz ważniejszy element, nie tylko w drodze po sukces sportowy, ale także w takich sytuacjach jak Twoja w Rio. Wydaje mi się, że póki co jednak dba o ten aspekt niewielu zawodników, jak i trenerów. Na ile Twoim zadaniem cały czas pokutuje myślenie, że sport jest dla twardych ludzi, trzeba zagryzać zęby i nie ma mowy na chwile słabości, a na ile jednak to się zmienia?

Ja przez całą moją karierę nie korzystałam nigdy ani z psychologa, ani z terapeuty sportowego, a tym bardziej z trenera mentalnego. W Kadrze Polski z małymi przerwami jestem od 2005 roku. Może to Ci zobrazuje jak bardzo jest ten temat zaniedbany. No dobra, dawno temu raz chyba poznałam na jednej sesji z kadrą jakiegoś psychologa. Jakiegoś, bo słabo to pamiętam, a dwa lata temu, gdy młodzieżowa kadra MTB miała zgrupowanie niedaleko, podjechałam za namową mojego ówczesnego trenera na jedną “sesję”… ale to raczej było bardzo nietrafione. A psychologia i trening jest bardzo istotny, jest to niesamowicie ważne.

Jeśli jeszcze mogę dodać, to śledzę nie tylko kolarzy, ale również kibicuję, czytam i obserwuje nasze niesamowite kolarki. Niedawny wywiad na rowery.org Kasi Niewiadomej “W końcu mogę się ścigać dla siebie” czytałam prawie tak jakbym niektóre słowa sama pisała. Małgosia Jasińska odkąd przygotowuje się ze swoim trenerem mentalnym, nagle uwierzyła w siebie i weszła na jeszcze wyższy poziom. Kasia Pawłowska, która borykała się z przetrenowaniem, a wcześniej jak wiemy problemy z powołaniem i inne. Tak że jak widzisz, coś zaczyna bardzo powoli kiełkować w dobrym kierunku. Niestety jesteśmy w tym o lata świetlne za innymi nacjami. Mam nadzieję że szybko się to zmieni i młodzież będzie miała odpowiednią opiekę i stanie się to normalnym standardem jak np w skokach.

W 2019 roku, abstrahując od kontuzji i operacji, postanowiłaś zrewolucjonizować to jak funkcjonujesz w sporcie. Bez klubu, w oparciu o sponsoring indywidualny… co doprowadziło Cię do tej decyzji? Ile pracy kosztowało Cię pozyskanie sponsorów oraz czym się kierowałaś wybierając te, a nie inne marki?

To prawda, diametralnie zmieniłam wszystko to do czego dążyłam przez ostatnie lata, a tym było między innymi: być w grupie zawodowej, mieć wszystko zapewnione, o nic się nie martwić tylko ścigać i wreszcie po tylu latach móc coś na tym zarobić zamiast dokładać :)

Choć miałam wszystko co potrzebowałam do ścigania, to wiele rzeczy mi nie grało. Jestem perfekcjonistką oraz indywidualistką, lubię sama podejmować decyzje do których jestem przekonana. To wszystko doprowadziło, że postanowiłam spróbować przed zakończeniem kariery postawić wszystko na jedną kartę…na siebie. Ile mnie to kosztowało? Mnie nie tak dużo, najwięcej to kosztuje mojego męża, który jest moim sponsorem, trenerem, menedżerem, kierowcą, itd. niestety na mechanika się nie nadaje :D Gdyby nie podstawowy Sponsor sprzętowy czyli marka TREK, być może nawet bym nie próbowała wrócić do sportu, ale spróbuję jeszcze raz. Bardzo dziękuję tym wszystkim firmom, które mnie wsparły w tym trudnym dla mnie okresie.

Pytałeś dlaczego takie firmy, a nie inne. Ponieważ wiem że są to najlepsze firmy na rynku i ja na tym nie zarabiam, ja po prostu otrzymuję od nich takie wsparcie jakiego potrzebuję.

Dasz się sprowokować do odpowiedzi dlaczego te firmy z którymi pracujesz są Twoim zadaniem najlepsze na rynku? Czym szczególnie się wyróżniają?

Może nie sprecyzowałam do końca. Przytoczę tutaj słowa kolegi Wojtka Halejaka, który przeczytałam kiedyś na FB w komentarzu. Zapewne nie będzie to dokładny cytat, troszkę dopowiem ale zamysł ten sam. Rowery z najwyższej półki, tych sprawdzonych firm wszystkie są bardzo dobre. To tylko niuanse w np geometrii, w pewnych rozwiązaniach sprawiają że dla zawodnika na najwyższym poziomie są istotne, każdy ma inny styl jazdy i właśnie te małe różnice są tak bardzo ważne.

Jeśli się nie mylę, to od 2016 jeździsz z dropperem. Jak to oceniasz z perspektywy i wieloletniego doświadczenia – ewolucja czy rewolucja w dziedzinie rowerów do xc?

W sumie to jestem prekursorem opuszczanych sztyc w Polsce :) Na świecie wówczas też może tylko jedna lub dwie kobiety i to nie z “czuba” próbowały tego samego. Bardzo szybko to się przyjęło, bo Maja którą Arek Perin przekonywał do sztycy nie była do tego przekonana. Ja z kolei mam Mariusza Bryję i po jazdach z opuszczonym siodłem (kiedy to na szczycie góry imbusem opuszczałam zwykłą sztycę, a na dole znów ustawiałam spowrotem) wiedziałam że to ma sens, jest super. A później to już szybko poszło. Na igrzyskach Maja już miała opuszczaną sztycę, a potem lawinowo. Gunn Rita która spróbowała i założyła sztycę w wywiadzie się śmiała, że już nigdy jej nie ściągnie i jak to przyjemnie teraz się zjeżdża :) Choć zdarzają się jeszcze kobiety i mężczyźni ze zwykłymi sztycami, wiadomo wagowo wiele się zyskuje. Podziwiam ich, a zwłaszcza ich umiejętności techniczne na tych wymagających trasach. Myślę, że to ewolucja. W tym roku testuję rower sztywny Treka z systemem Iso Speed, a jak widziałeś Trek testuje coś jeszcze nowego. Tak, że myślę że opuszczana sztyca i coś pomiędzy fullem a sztywniakiem to będzie kolejny krok, to będzie dopiero prawdziwa rewolucja.

Warto też chyba więcej powiedzieć o Twoim mężu, Mariuszu, który w kolarstwie nie pojawił się znikąd. Przez wiele lat pracował w sztabie Marka Galińskiego…

Tak to prawda. Ja dzięki niemu dobrze poznałam Marka Galińskiego, który był absolutnie wspaniałym człowiekiem. Tak naprawdę jedliśmy razem śniadanie na Cyprze, pożegnaliśmy się, oni polecieli do domu, a później ten telefon o 5 nad ranem…

Skąd jednak kompetencje trenerskie u Mariusza, jest przede wszystkim fizjoterapeutą?

Mój mąż ma smykałkę do takich rzeczy oraz bardzo dużą wiedzę, przy czym nie jeździ na rowerze :) Może czasami, sporadycznie, raczej gra w piłkę nożną. Wracając do tematu, Marek zaczął mu przekazywać wiedzę, Mariusz miał być odpowiedzialny za treningi dziewczyn (z Rosji) , a Marek miał skupić się na Irinie. Później,  gdy zdarzył się ten wypadek Mariusz i Hubert Grzebinoga nadal byli na kontrakcie. Mój mąż przez dwa lata prowadził Irinę Kalentievą, była wtedy w naprawdę dobrej formie :)

Jeśli Mariusz jest takim świetnym teoretykiem, to przygotowanie kondycyjne zależy pewnie tylko od tego jak rzetelnie przyłożysz się do treningów ;) Co z umiejętnościami technicznymi – sama starasz się je rozwijać czy też masz kogoś, kto analizuje Twój styl jazdy na przeszkodach i stara się go poprawić?

W sumie to razem trenujemy. Ja też mam ogromne doświadczenie :) . A technicznie, wiadomo sama o to dbam, ale tak było zawsze. Może z wyjątkiem zawodów, wtedy objeżdżałam trasę i pomagali mi inni (trener, koledzy, czasem Maja :) ). Najwięcej oczywiście daje mi trening z moimi znajomymi z Enduro. Uwielbiam jeździć z Mariuszem (Bryją), jednak teraz przy moich zdolnościach nie pojeżdżę z nim, do tego sztywny rower na którym na razie trenuję, a on przesiadł się na 29 cali… chyba muszę poszukać kogoś wolniejszego :D Myślę że jakbym miała możliwości, to na pewno zdecydowałabym się na profesjonalne przygotowanie w tej dziedzinie z analizą mojego stylu jazdy i poprawą wielu aspektów.

Wracając do Mariusza oraz Twojego indywidualnego planu na 2019. Takie relacje prywatno-zawodowe wydają się być sporym wyzwaniem. Z drugiej strony nie sposób nie przywołać tu przykładu chociażby Gunn Rity Dahle Flesjaa, która dokładnie w ten sam sposób funkcjonowała przez wiele lat, co ważne z powodzeniem.

Dużo osób mówi mi właśnie że to wyzwanie. Wcale nie, jak dla mnie sama przyjemność dzielić wspólnie pasję, ufać  sobie nawzajem i pomagać. Nie tylko Gunn Rita, ale Emily Batty też tak funkcjonuje, trenuje ją mąż, który z pochodzenia jest Polakiem.

Wspomniałaś, że nie masz mechanika. Właśnie wracasz do ścigania – kto będzie tworzyć Twoje zaplecze na wyścigach? Kto przygotowuje i dba o Twoje rowery na codzień?

Moje zaplecze to będzie mój mąż jak na tą chwilę. Na wyścig muszę mieć sprawne rowery i ich nie popsuć :) Tutaj na miejscu ufam i zawsze oddaję moje rowery w ręce naszego przyjaciela Mariusza Bryji. Większe serwisy, głównie amortyzatorów, ale nie tylko to oczywiście Spider Suspensions.

Właśnie, pamiętam jak w zeszłym roku napisałaś do mnie o Twoich doświadczenia ze Spider Suspensions czyli ekipą, która w końcu ustawiła w Twoim rowerze zawieszenie tak jak trzeba. Jak to możliwe, że jeżdżąc w profesjonalnych ekipach ten element nie był odpowiednio przygotowany?

No właśnie…jak to możliwe? W sumie jeśli jesteś w grupie zawodowej nie musisz się o to martwić. No ale większość ludzi w Polsce funkcjonuje tak jak ja. Jeśli nie zna się na mechanikowaniu, to oddaje się rower do serwisu i jeśli działa to raczej niczego nie ruszam. A amortyzator? Jak wsiadałam na rower, tak jechałam i myślę że nie tylko ja. To właśnie Spider Suspensions wyciągnął do mnie rękę i powiedział – ej, Ty nie masz tego dobrze ustawionego. I to mi się w nich spodobało, że w sumie postanowili trochę uświadomić ludzi z XCO/XCM, że amortyzator nie tylko ma się “uginać”  i nawet jeśli jest nowy, to potrzebuje przeglądu żeby dobrze działać. Wiesz że nowe rowery, z nowymi amortyzatorami potrafią być w środku suche? Złożone prawie na sucho? No ja nie wiedziałam. Nie wiedziałam wielu rzeczy.

Niejednokrotnie już brałaś udział w różnych akcjach społecznych w swojej okolicy. Skąd pomysł i inicjatywa? Czy były to pojedyncze wydarzenia, czy planujesz realizować je cyklicznie? A może masz jakieś nowe pomysły?

Pomysłów mam całą głowę, z realizacją i czasem gorzej. Mam nadzieję że jeszcze coś osiągnę w sporcie, a to właśnie dlatego żeby później móc z tego zrobić jakiś użytek. Właśnie wymyśliłam coś nowego, ważny temat moim zdaniem i jestem w trakcie kręcenia filmu :)

Filmu?

Tak, chcę nakręcić krótki filmik,  oczywiście dotyczący bezpieczeństwa ;)

Zważywszy na rosnącą popularność rowerów trzeba w zasadzie do znudzenia powtarzać rzeczy dla nas oczywiste. Jaki jest motyw przewodni i kiedy premiera?

W tym roku wzięłam na celownik oświetlenie dzienne. Mam nadzieję, że przed wakacjami uda nam się pokazać to co przygotowaliśmy.

No tak, wiele osób stuka się w głowę na myśl o używaniu oświetlenia w ciągu dnia. A przecież ostro słońce może skutecznie oślepić kierowcę i tragedia gotowa…

Nie tylko w tym przypadku który podajesz. Oprócz filmu, który nie może być za długi przygotowałam również rozmowę o różnych sytuacjach i dlaczego dobrze byłoby zakładać takie oświetlenie. Jako kierowca podróżujący naprawdę wiele samochodem oraz jako wieloletni użytkownik dróg mówię po prostu to co obserwuję.

A jak wygląda infrastruktura rowerowa w Bukowinie oraz okolicy? Jakie są Twoje ulubione rundy, zarówno ta na szosie, jak i na rowerze górskim?

Korzystam i zachwycam się ścieżkami rowerowymi asfaltowymi między innymi Velo Dunajec czy Szlak wokół Tatr. Do tego tworzą się nowe! Niesamowite widoki i to, że są poprowadzone praktycznie poza miejscowościami, ciągłość tych ścieżek (brak przejazdów przez miasta, światła , itp) sprawia że są absolutnie genialne nie tylko na trening, ale również na wypady rodzinne z dziećmi! Długie rundy staram się wrzucać z linkiem do stravy, aby można było będąc na Podhalu ściągnąć sobie plik i poznać te piękne trasy. Na mtb muszę troszkę dojeżdżać, często samochodem, ale może jak skończę jeździć zajmę się wieloma rzeczami, może i tym? :)

W trakcie przygotowywania tego wywiadu dostałaś od swojego lekarza zielone światło na starty. Już teraz wiemy, że mimo rehabilitacji nie próżnowałaś. Trzecie miejsce w Pucharze Słowacji to chyba powód do satysfakcji? Wiadomo, że wyścig nie był jakoś super obsadzony, straciłaś cztery minuty i znając Ciebie będziesz to teraz mocno to wszystko analizować…

Czy ja wiem czy analizować? Nie pierwszy raz wracam po przerwie, ale każdy kolejny powrót jest inny. Tym razem naprawdę cierpiałam na trasie. Mam nadzieję, że orgaznim powoli przyzwyczai się do rytmu wyścigowego, bo przeżył w tą niedzielę wielki szok, lepiej się zachowało kolano, które boli ale nic mu nie jest :)

A co do przygotowań, oczywiście że nie próżnowałam! :)

To co, teraz maszyna ruszyła i czekają Cię starty co weekend, żeby nadrobić “stracony czas”?

Chciałabym żeby nie były to starty co tydzień, ale z tego co widzę kalendarz jest jaki jest. Na szczęście w tym roku wszystko robię na własnych warunkach, więc nie mam zamiaru się stresować jak dotychczas. Jeśli forma pozwoli i oszczędności wystarczą, to będzie to wiele startów.

Na koniec krótki kwestionariusz, którego odpowiedzi na pewno zapadną w pamięć czytelnikom, a może będą pretekstem do kolejnej rozmowy:

  • Obecny rower startowy: Trek Procaliber 9.9 Sl oraz Trek Top Fuel 9.9 SL
  • Ulubione zawody: Puchar Świata w Nove Mesto na Morave Czechy
  • Ulubiona trasa zawodów: Lenzerheide na rowerze z pełnym zawieszeniem
  • Ulubiona konfiguracja napędu w rowerze: 1×11
  • Trasy techniczne czy kondycyjne: kondycyjne
  • Optymalna pogoda do startu: sucho i zimno :)
  • Po przekroczeniu mety jem / piję: resztki z bidonu
  • Ulubiony posiłek przedstartowy:  płatki owsiane z owocami, z jogurtem naturalnym i miodem
  • W kolarstwie lubię najbardziej: wolność którą mi daje
  • W kolarstwie nie lubię: smutnej sytuacji w Polsce, w klubach, w Związku
  • Zawody kolarskie w których chciałbym wystartować: Igrzyska w Tokio
  • Zawody kolarskie w których chciałbym kibicować: Chciałabym pojechać i kibicować na jakiś  Enduro World Series
  • Najbliższy start: najprawdopodobniej Raiffeisen Osterreich Grand Prix
  • Ostatnio przeczytałem: Adam Bielecki “Spod zamarzniętych powiek”
  • Ostatnio obejrzałem: Bardzo smutny film :( “Tylko nie mów nikomu “Tomasza Sekielskiego
  • Ostatnio słuchałem: radia RMF Maxx, który włączam przed treningiem aby się pozytywnie naładować

COMMENTS

DISQUS: 0