Bartłomiej Oleszczuk (Rybczyński Bikes Remmers TP-Link) – Solid MTB Maraton, Mchy

Bartłomiej Oleszczuk (Rybczyński Bikes Remmers TP-Link) – Solid MTB Maraton, Mchy

“Walczyłam z Mają do końca” Gunn-Rita Dahle Flesjaa mistrzynią Europy po raz 9
Grzegorz Maleszka (Renault Team) – Milko Mazury MTB, Giżycko
Marek Konwa zaczyna przełajowy Puchar Świata
Michalina Ziółkowska (Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team) – Mistrzostwa Europy XCM, Włochy
Barbara Borowiecka (Szczepanbike): “Udało mi się rozłożyć siły tak jak to sobie zaplanowałam”

Goniliśmy Przemka i nie mogliśmy dogonić. Nie mogliśmy bo w rzeczywistości był za nami… ale od początku. Na drugą edycję Solid MTB w Mchach, organizator przygotował trasę o długości 65 km i blisko 1000 m przewyższenia (dystans giga), 50 km od Poznania, więc trzeba było tam być. Trasa usiana technicznymi singlami porozdzielanymi leśnymi autostradami. Było więc gdzie zaatakować i miejsce na złapanie koła też się znalazło. Na minus, że te single puszczone przez las, jagody i inne chaszcze miejscami były słabo wyjeżdżone, więc można było się miejscami pogubić. Na drugiej rundzie problem już zniknął i pojawiły się piękne ścieżki.

Co do przebiegu wyścigu, to od pierwszych podjazdów mocno atakował Przemek Rozwałka, który po kilku interwałach oddalił się z Mariuszem Gilem. Po partii singli, dojechałem do nich na asfaltowej prostej. Tempo spadło, kolejne single i dojeżdża do nas grupka 5 osób. W tym dwóch moich teamowych kolegów. Kolejna seria ataków i Przemek odjechał tym razem sam. Chwila dezorientacji kto ma gonić i ruszyliśmy w pościg, niestety bezskutecznie. Na drugiej rundzie w tym samym miejscu co Przemek, mocniej pojechał Mariusz Gil i odjechaliśmy w dwójkę. W nogach czułem chyba jeszcze podwójny weekend startowy sprzed tygodnia. Udało mi się utrzymać koło Mariusza przez kolejne single, ale o walce na kresce już nie było mowy. Na metę wyjechaliśmy z myślą, że to 2. i 3. miejsce, a tu niespodzianka Przemka jeszcze na mecie nie było. Ten pomylił trasę przy wjeździe na drugą rundę i w konsekwencji wylądował za naszą jeszcze wtedy 5 osobowa grupa, nic dziwnego, że nie mogliśmy go dogonić.

To tyle z Mchów. Mam nadzieję, że jeszcze będę miał o czym pisać w tym sezonie. A! Jeszcze mały product placement na koniec. Z tym kijem na zdjęciu przejechałem ostatnie 15 km. Takie koła robią w Rybczyński Bikes, można drzewa łamać ;)

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0