Magdalena Sadłecka: “po sezonie maratonowym brakowało takich intensywnych startów”

Magdalena Sadłecka: “po sezonie maratonowym brakowało takich intensywnych startów”

Maciej Jeziorski (Uniwersytet Warszawski / Romet Factory Team) – Akademickie Mistrzostwa Polski XCO, Chorzów
Krzysztof Łukasik (Mitutoyo AZS Wratislavia) – Puchar Mazowsza MTB XC, Kobyłka
Plan na weekend 20/2017

Jesienią 2015 roku wróciłaś do przełajowego ścigania po ilu dokładnie latach? Co przekonało Cię do powrotu do tej dyscypliny?

Dwa sezony przełajowe zaliczyłam w latach 97-99. Byłam wtedy juniorką młodszą i był to mój pierwszy kontakt z tym sportem. W roku 2015, więc po prawie 20 latach wróciłam do CX i decyzja ta była spowodowana kilkoma czynnikami. Spróbowaniem czegoś innego i jednak nowego, bo przez te wszystkie lata ścigałam się wyłącznie na XC. Bez wątpienia nie bez winy ;) jest tu  Pan Ryszard Pawlak, który bardzo zachęcał mnie do spróbowania i zasmakowania kolarstwa przełajowego.

I wygląda na to, że Ci się spodobało, bo ten sezon miałaś chyba jeszcze bardziej intensywny, a do tego startowałaś dużo za granicą.

Kolarstwo przełajowe ma swój specyficzny klimat, tutaj jest walka nawet nie z przeciwnikiem ,ale z warunkami pogodowymi, mróz, śnieg, do tego błoto oblepiające rower. Istny armagedon, walka o przetrwanie. Wyścigi krótkie, maksymalnie intensywne, a tyle się dzieje!

W tym roku postanowiłam spróbować swoich sił zagranicą. Wybrałam szwajcarski cykl EKZ CrossTour i wzięłam udział we wszystkich wyścigach zajmując w klasyfikacji generalnej 4 miejsce. Trasy w Szwajcarii niesamowicie ciężkie technicznie i fizycznie. Ale jak wiadomo, to jakie są trasy zależy tylko i wyłącznie od wyobraźni organizatora, bo wyścigi przełajowe można zrobić wszędzie. I to mi się bardzo podoba w CX. Nie potrzebujemy gór, długich podjazdów, skał i kamieni, wystarczy trochę wyobraźni, kilka „wiaduktów”, krawężniki, schody i runda gotowa :)

Ostatni wyścig w szwajcarskim Meilen naprawdę mnie zaskoczył, tak ciężkiej fizycznie i technicznie rundy jeszcze w swoim przełajowym życiu nie jechałam.

Bardzo podoba mi się też atmosfera jaka panuje na zawodach przełajowych za granicą, wszyscy w kaloszach, błoto po pachy, uśmiechy na twarzy, głośny doping i oczywiście chęć niesienia pomocy, nieważne czy to zwykły kibic, rodzic który przyjechał z synem na zawody czy też zawodnik „z wyższej półki”. Każdy ci pomoże. Tu każdy myśli tak samo!

Zanim na popularności zyskało kolarstwo górskie, to przełaje właśnie były swego rodzaju kuźnią charakterów. Zwłaszcza w takich klimatach pogodowych jakie mamy chociażby w Polsce. Jak wspominasz swój pierwszy wyścig przełajowy i w którym to było roku?

W latach 1997/1998 temu jeżdżąc w barwach Optex Opoczno (trener Zbigniew Dziurdź) brałam udział w zawodach przełajowych. Była kategoria KOBIETY i wszystkie dziewczyny rywalizowały razem, pamiętam, że stawałam na podium Pucharu Polski czy też Mistrzostw Polski (wyniki na stronie Godlewski-sport).

Rywalizowałyśmy na rowerach górskich, tych samych na których ścigałyśmy się latem podczas zawodów XC. Czasy juniorskie wspominam bardzo miło, każda z nas była z innego klubu, na zawody przyjeżdżałyśmy dzień przed, każda w inny sposób i „dziwnym” autem. My w Optexie mieliśmy zieloną Nysę z ławkami w środku, rowery na dach i w drogę. Było zabawnie :)

W niedzielę obrona koszulki Mistrzyni Polski. I co dalej? Potem odpoczynek czy kolejne przełajowe starty, żeby utrzymać formę do MŚ na początku lutego?

Celem jest obrona koszulki Mistrzyni Polski. Tylko na tym się skupiam. Nie jestem pewna czy na MŚ pojedzie ktokolwiek. Nie ma kadry, przygotowań, każdy działa na własną rękę. Nie mam ochoty nawet o tym myśleć i przypominać komukolwiek o swojej osobie.

A od marca wracasz do cross country, maratonów … ???

Po Mistrzostwach Polski w Koziegłowach usiądę i pomyślę jaki postawię sobie cel na następny sezon i na co postawić. Czy cross country czy przełaj, a może cross country pod kątem przygotowania do CX… ;)?

Pamiętam jak w jednym z wywiadów mówiłaś, że po okresie odpoczynku od kolarstwa ściganie znowu sprawia Ci frajdę i daje dużo satysfakcji. Mając za sobą trzy intensywne sezony, w jakiej kolejności byś ustawiła – cross country, maratony i przełaje? Uzasadnij proszę ten wybór.

Może zacznę od końca. Wracając po przerwie do ścigania wróciłam do maratonów, bo to wysiłek długi, można powiedzieć spokojniejszy, a zatem nieco łatwiejszy niż inne CX czy XC. Nie mówię, że jest lekko na maratonach, bo nie jest. Po prostu inny rodzaj ścigania. Po roku w maratonach stwierdziłam, że chcę znowu wrócić do cross country. Powód? Prawie cotygodniowe ściganie  w maratonach GIGA i siedzenie w siodełku 4-5 godzin po prostu trochę mi się znudziło. Jadę dwie godziny, a tu jeszcze dwie…

Zauważyłam, że dwie godziny to moje optimum, potem się rozpraszam i po prostu nudzę. Oczywiście zależy jeszcze jaka trasa. Postanowiłam więc wrócić na cross country czyli to co robiłam większość życia.

Natomiast kolarstwo przełajowe było jakby trochę następstwem XC, też intensywne, ale dwa razy krótszy czas ścigania. Fajny trening w zimie by „nie zardzewieć”. A mi po sezonie maratonowym brakowało takich intensywnych startów. Podsumowując w tej chwili na pierwszym miejscu stawiam CX, potem cross country i na końcu maraton.

Startujesz na mało znanej w Polsce marce Docura, zarówno na mtb jak i przełaju. Co możesz po tym sezonie powiedzieć o tych konstrukcjach?

Poza nazwą rowery te nie odbiegają niczym od powszechnie znanych marek. No może poza ceną :) Osprzęt to zawsze najwyższe modele Shimano, więc o napęd nie ma się co martwić. Moje rowery przełajowe Docura nawet wzbudzają zainteresowanie za granicą. Ludzie często dopytywali o markę i gratulowali mi sprzętu.

Na koniec – niewiele osób w Polsce utrzymuje się z kolarstwa. O ile się orientuję działasz także na innych płaszczyznach, opowiedz o tym.

Jak wróciłam do ścigania to jeździłam na własną rękę i sama bez klubu, tak też mi odpowiadało. Po prostu bez zobowiązań. Oczywiście długo tak jeździć się nie da, bo kolarstwo to kosztowny sport. Swoją pomoc zaoferował mi Pan Ryszard Pawlak z Euro Bike Kaczmarek Electric Team i obecnie również reprezentuje barwy tej grupy. Prowadzę też kilku zawodników. Piszę im plany treningowe i przygotowawcze do konkretnych startów. Przy okazji zaproszam na zgrupowanie kolarsko-triatlonowe, które odbędzie się w lutym i marcu. Organizatorem jest TrainWithWatts z Krzysztofem Zalewskim na czele.

Wezmę udział w tym zgrupowaniu – jako opiekun, instruktor, trener, ale także jako zawodnik szykujący się do kolejnego sezonu. Tak więc zapraszam :)

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0