Krzysztof Łukasik (Mitutoyo AZS Wratislavia) – Mazury MTB, Gałkowo

HomeKomentarze

Krzysztof Łukasik (Mitutoyo AZS Wratislavia) – Mazury MTB, Gałkowo

Trener Adam dał mi wybór – start w jakimś lokalnym wyścigu albo kolejne trudne i nudne interwały na szosie. Decyzja była więc oczywista – w niedzielny poranek spakowałem do auta rower, posadziłem obok siebie dziewczynę i wspólnie pomknęliśmy do Gałkowa. : Szybka podróż, standardowe przedstartowe czynności i tuż przed 11:00 stanąłem w sektorze startowym. Stosunkowo długi dystans oraz obecność Patryka Piaseckiego, Pawła Kowalkowskiego i chłopaków z Renault Team były gwarantem fajnego ścigania.

Tak też było. Po spokojnych 10-15 km na jednej z technicznych sekcji od grupki odrywają się Paweł i Patryk. Ja popełniam jakiś trzepacki błąd i chwilowo tracę kontakt z czołówką. Na szczęście dosyć szybko naprawiam swoją nieporadność i dojeżdżam do chłopaków. Razem pokonujemy kolejne fragmenty rundy powiększając (tak myślę :)) przewagę. Niestety opady deszczu nie ułatwiają jazdy, a z pozoru prosta trasa okazuję się być bardzo zdradziecka. Zresztą dosyć szybko mamy okazję się o tym przekonać – jadący przede mną Paweł zalicza nieprzyjemny upadek na śliskim korzeniu, ja zahaczam o pieniek 10 m dalej i tak tracimy kontakt z zawodnikiem z JBG2. Wspólnie przejeżdżamy końcówkę pierwszej i dużą część drugiej rundy. Podczas tego okrążenia w tym samym, feralnym miejscu gubię Pawła i po pewnym czasie dojeżdżam do prowadzącego Patryka.

Wspólnie zaczynamy ostatnie okrążenie. Rozwój sytuacji wyraźnie poprawia mi humor. Ucinamy sobie pogawędki i tak “w spokoju” dojeżdżamy do ostatniej prostej, gdzie zgodnie z
ogólnymi przewidywaniami przegrywam sprinterski finisz.. Chociaż zapewniam, że robiłem co w mojej mocy! :)

Ogólnie wyścig zaliczam do udanych, pomimo dużego wysiłku w dniach poprzedzających start, jechało mi się dosyć dobrze. Ponadto chciałbym dodać, że cykl maratonów “Mazury MTB” jest moim małym odkryciem tego sezonu. Kameralna atmosfera, możliwie dobre trasy i fajne nagrody zachęcają do startu. Możliwe zresztą, że w tym roku pojawię się jeszcze na którejś z edycji.

To wszystko jest jednak melodią przyszłości. Teraz czas skupić się na najważniejszej imprezie drugiej części sezonu – Mistrzostwach Polski w Maratonie MTB. Tak jak wspomniałem, niedzielny wynik napawa mnie optymizmem. Ponadto mam nadzieje, że z każdym dniem moja dyspozycja będzie jeszcze lepsza i finalnie, w sobotnie popołudnie z Wałbrzycha będę wracał w dobrym humorze :)

COMMENTS

DISQUS: 0