Bartosz Janowski (Romet Factory Team) – Mistrzostwa Europy w maratonie MTB, Svit

Bartosz Janowski (Romet Factory Team) – Mistrzostwa Europy w maratonie MTB, Svit

Romet Racing Team – Podsumowanie sezonu 2016
Bartosz Janowski (Romet Racing Team) – Bike Maraton, Zdzieszowice
[PR] Udany początek sezonu Romet Racing Team
Bartosz Janowski (Romet Racing) – PP XCM – Jelenia Góra
Bartosz Janowski w Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team

Przy okazji tegorocznych Mistrzostw Europy w Maratonie MTB w słowackim Svit zmierzyłem się z 134 kilometrową górską trasą. Oczywiście wyścig stanowił ogromne wyzwanie gdyż był jednym z najdłuższych maratonów w jakich do tej pory startowałem. We wcześniejszych latach miałem okazję spróbować swoich sił i zasmakować wielogodzinnej rywalizacji. W pamięci mam jeszcze Supermaraton Podhalański 2010, którego mordercze 187 kilometrów skatowało mnie okrutnie ;), jednak w ostatnim czasie większość wyścigów, w których brałem udział mieściła się w granicach 3 maksymalnie 4 h jazdy.

Naturalnie dla chcącego nic trudnego ;) Start w Svit poprzedziłem solidnymi treningami. Plan przygotowawczy pomimo fali upałów wypełniłem w 100% a też kontrolne starty: etapówka Bike Adventure, Bike Maratony w Bielawie oraz Obiszowie (ten ostatni już w ramach bezpośredniego przepalenia przedstartowego) pod względem dyspozycji wypadły pomyślnie. Dodatkowo z Romet dostałem życzenia powodzenia i specjalnie na ten start nowy rower :). W tym momencie wiedziałem, że wszystko musi zagrać idealnie i w zasadzie wszystko zagrało idealnie prócz….. pogody, która kolejny raz w tym roku spłatała mi niezbyt przyjemną niespodziankę. Pomimo sprzyjających prognoz w przedstartowy poranek jak dla mnie było trochę zbyt zimno, dodatkowo rywalizacja wystartowała przy akompaniamencie solidnych opadów deszczu, które nawiedziły Słowację już w nocy. Nie są to moje ulubione okoliczności, ale cóż zrobić. Warunki dla wszystkich były takie same i nie było już odwrotu tym bardziej, że na rozgrzewce czułem się bardzo dobrze.

Od początku tempo jazdy nie było jakieś niesamowicie wysokie i w zasadzie komfortowo przejechałem pierwsze kilometry, widać mistrzowie pokroju Albana Lakaty tak samo jak ja i wszyscy inni startujący czuli respekt do dystansu i nie podkręcali intensywności zanadto od startu :). Pierwsze podjazdy w peletonie przeleciały szybko jak również zjazdy, które niestety wraz z pokonanymi kilometrami zaczęły mi coraz bardziej przeszkadzać. Niska temperatura powietrza oscylująca w okolicach 9 stopni, wilgotność oraz wysoka prędkość bardzo mocno mi doskwierały. Efekt był taki, że standardowo przy okazji takich warunków pogodowych zacząłem po prostu gasnąć. U podnóża Kralovej Holy, czyli najdłuższego ok. 12 kilometrowego podjazdu niestety musiałem odpuścić kilkuosobową grupkę, w której jechałem, co dodatkowo dobiło mnie kilkaset metrów wyżej gdzie na odkrytym terenie musiałem się samotnie zmierzyć z porywistym zimnym wiatrem.

Wraz z zbliżaniem się do mety zaczęło się robić coraz cieplej, co trochę poprawiło sytuację jednak skumulowane zmęczenie sprawiało, że i tak było ciężko. W pewnym momencie zaczęło mi nawet burczeć w brzuchu – efekt zgubionego batonika. Na osłodę wysiłku miałem piękne widoki, które w końcu zaczęły się wyłaniać z za wszechobecnej mgły ;). W końcówce zdołałem wyprzedzić jeszcze kilku zawodników, dystans dał się wszystkim mocno we znaki. Ostatecznie finiszowałem na 23 pozycji.

Brawa dla wszystkich biało-czerwonych reprezentantów a w szczególności dla chłopaków z JBG 2, którzy świetnie się zaprezentowali i przy okazji kolejny raz bardzo mocno mi dołożyli :) Chyba największe gratulacje muszę skierować do Karola Rożka, który pomimo niewielkiego stażu i młodego wieku na równi walczył ze światowymi wyjadaczami! Sam widziałem jak po półmetku zmagań na zjeździe z Kralovej Holy pędził w okolicach 5-6 pozycji, walcząc przed Albanem Lakatą i Karlem Plattem wielokrotnymi medalistami Mistrzostw Europy i Świata, co oczywiście w 2 sezonie startów jest po prostu niesamowitym dokonaniem!

W ramach podsumowania mojego rezultatu, mogę przyznać, że jestem zadowolony. W tym dniu dałem z siebie po prostu 100% a też na mecie wywalczyłem najlepszą pozycję w historii moich startów w imprezach Mistrzostw Europy i Świata w Maratonie MTB.

Moje dotychczasowe rezultaty:
– Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB 2007 – St. Wendel – 62 miejsce
– Grazer Bike Marathon – Graz Stattegg 2009 – Mistrzostwa Świata w Maratonie MTB – 73 miejsce
– GRANITMARATHON – Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB 2011 – Kleinzell – 39 miejsce
– Rothaus Hegau Bike Maraton – Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB 2013 – Singen – 56 miejsce
– Rothaus Hegau Bike Maraton – Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB 2015 – Singen – 41 miejsce
– Horal Maraton – Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB 2017 –Svit – 23 miejsce …. do poprawy w kolejnych latach :) Na to liczę!

Po trudach Mistrzostw Europy w Maratonie MTB zaliczyłem zasłużony tydzień regeneracyjny, a końcówkę sierpnia poświęcę na przygotowania do wrześniowych startów w tym do Mistrzostw Polski w Maratonie MTB! Do końca sezonu na pewno będzie jeszcze ciekawie!

COMMENTS

DISQUS: 0