Amator donosi: “Monotonna i jednolita to była tu tylko pogoda” – METROBIKES.pl MTB Cross Maraton, Bodzentyn

Amator donosi: “Monotonna i jednolita to była tu tylko pogoda” – METROBIKES.pl MTB Cross Maraton, Bodzentyn

Amator donosi: “kto ze sobą wozi, ten się nie prosi” – Kellys Cyklokarpaty, Łopuszna
Amator donosi: zmieszani z błotem – Bike Maraton Miękinia
Amator donosi: “dlaczego nie ma klasyfikacji najszybszego DNF?” – Bike Atelier MTB Maraton, Racibórz
Amator donosi: “kolarstwo górskie to nie Formuła 1” – Bike Maraton, Miękinia
Amator donosi: “na następnym wyścigu będzie lepiej” – Bike Maraton, Polanica Zdrój

Jeżeli ktoś jeździ lub ściga się na rowerze górskim a jeszcze nie przeżył błotnej kąpieli, to właśnie przeszła mu koło nosa idealna do tego okazja. Jak mówił organizator, jeszcze w sobotę na trasie było pełno pyłu a tu dzisiaj niespodzianka, lało całą noc i cały dzień. Lało także podczas trwania maratonu, a trasa zmieniła się diametralnie (na pewno były spore trudności z uświadczeniem na niej pyłu oraz kurzu).

Tuż przed startem wszyscy zastanawiali się czy startować czy nie i czy ma to jakikolwiek sens? Jest to pytanie retoryczne, bo oczywiście że nie ma sensu ale o tym w dalszej części. Organizator podjął rozsądną decyzję o połączeniu najdłuższego dystansu Master ze średnim Fan, żeby uczestnicy dłuższego dali radę jeszcze w tym samym dniu powrócić na metę. Niestety została połączona również dekoracja, co odebrało symboliczne nagrody sporej ilości zawodników z krótszego dystansu.

W miasteczku jeszcze 10 min przed startem było pusto, nikt się nie rozgrzewał, wszyscy grzali się w samochodach smarując się różnymi maściami rozgrzewającymi. Zostały one spłukane tuż po wyjściu z samochodów a zawodnicy byli przemoczeni już podczas oczekiwania na start. Ale czy to ważne ? Czy ktoś zwrócił uwagę że pilot pomylił trasę i po 3 km znowu wylądowaliśmy przy linii start/meta? Czy ktoś przejmował się że sprzęt skrzypi, rzęzi i wydaje różne inne dziwne dźwięki? NIE, nikt nie zwracał na to uwagi. Każdy powie że ten sprzęt tak cierpi, że naprawy tyle kosztują, ale na starcie stanęło około 100 zawodników i zawodniczek. Najtwardszych, najdziwniejszych i najzabawniejszych ludzi z całej Polski, jakich kiedykolwiek miałem okazję spotkać ( i większość za to płaci niemałe pieniądze wliczając w to koszt przejazdu, serwisu i jedzenia).

Wracając do pytania retorycznego, zauważyłem że im cięższe warunki pogodowe i im ciężej się jedzie tym lepsza atmosfera na trasie. Kreatywność zawodników nie zna granic: “lepiej wziąć rower wodny, szybciej popłynie” , “nie wziąłem wioseł do pontonu, chyba nie dam rady” , “typowy triathlon popływaliśmy, pobiegaliśmy ale najmniej pojeździliśmy” albo “dawno tak dobrze nie pojadłem w trakcie wyścigu (mowa tu o piasku i błocie)” – to teksty spotykane co chwile na trasie. Niektórzy sobie podśpiewują, niektórzy krzyczą, ale i tak wszyscy się dopingują i sobie pomagają a najważniejsza jest w tym DOBRA ZABAWA i WALKA Z SAMYM SOBĄ.

Trasa to typowe pure mtb, bo jak może być inaczej jak ciągle leje. Osobiście zaliczyłem chyba z 10 gleb, na szczęście wszystkie zakończone miękkim lądowaniem i nie sądzę, żeby ktoś przejechał całą trasę bez upadku. Raz zjeżdżałem po polu na brzuchu po tym, jak rower zatańczył na błocie i stanął w miejscu, raz leżałem cały w kałuży z której pachniało jak z oczyszczalni ścieków, raz całe przednie koło aż po golenie wpadło do kałuży a ja wylądowałem za nią, i tak co chwile. Trasa była tak śliska, że na podjazdach rower stał w miejscu, na zjazdach jechał gdzie chciał i nie hamował a na płaskim właściwe to sam nie wiem. Raz jechał, raz tańczył, raz stał w miejscu w zależności od fragmentu trasy.

Na koniec myjki ze słabym ciśnienie, bufet, prysznice i dekoracja – na szczęście w budynku sali gimnastycznej tutejszej szkoły.

Na temat pryszniców mam pewne spostrzeżenia. Organizator otworzył je w szkole, była w nich ciepła woda i dosyć dużo miejsca, ale obsługa na koniec była bardzo niezadowolona, że są zatkane a na podłodze zalega piach i błoto. No ale nie można też obwiniać za to kolarzy tak samo jak organizatorów za pogodę. Każdy chciał się umyć i wypłukać ubranie. Na tyle, aby powrót do domu był chociaż trochę bardziej komfortowy w porównaniu do jazdy na rowerze.

W imieniu zawodników przepraszamy za bałagan, ale raczej nie mamy na to większego wpływu. Do zobaczenia na kolejnej edycji, może tym razem natura będzie bardziej łaskawa.

COMMENTS

DISQUS: 0