Amator donosi: Gwiazda Południa #2

Amator donosi: Gwiazda Południa #2

Amator donosi: “przegiąłem, a za każde przegięcie w sporcie wytrzymałościowym płaci się podwójnie” – Bike Maraton, Miękinia
Amator donosi: “frekwencja rośnie, ale umiejętności techniczne środka stawki już nie” – Puchar Strefy MTB Sudety, Walim
Donosiciel poszukiwany!!!
Amator donosi: “fizycznie dla mnie to był ciężki maraton” – Bike Atelier Maraton, Żarki
Amator donosi: “trochę znudzony maratonami wybrałem XCO”- Mała Liga XC, Józefów

Dzisiaj same pozytywy. Obudziłem się dosyć wcześnie, ale słońce wdzierające się przez okna pozytywnie nastawiło mnie do startu. Od kilku dni zastanawiałem się czy wystartować na długim dystansie PRO czy spokojnie jak na pierwszy raz w 1/2 pro. Na szczęście rozum wziął górę nad zawzięciem.

O słuszności wyboru przekonałem się już na pierwszym podjeździe. Był to długo i bardzo sztywny podjazd zaczynający się po asfalcie później przechodząc w płyty, a na koniec po terenie. Ciągnął się i ciągnął, ale dałem radę mijając podczas niego kilku zawodników. Później na wypłaszczeniu okazało się, że było to dla mnie za mocne tempo bo trochę mnie odcięło, pomógł dopiero żel i techniczny błotny zjazd. Jechałem w małej grupce do rozjazdu, po którym zostałem całkiem sam, nikogo za mną ani nikogo przede mną. Dojechałem tak do bufetu przy którym doszło mnie dwóch zawodników ze starszych kategorii. Szybki baton, jeszcze jeden podjazd i czas na zjazdy a te typowo górskie. Momentami spad sięgający grubo ponad 20% po dużych luźnych kamieniach i korzeniach (na szczęście zjeżdżało mi się dzisiaj genialnie). Zero problemów technicznych, lekka pomyłka trasy przy beskidzkim raju i ostatni zjazd w dół.

Mijam przewróconego bikera pytam czy wszystko ok. Mówi że tak i po chwili rusza za mną. Strażacy zabezpieczający trasę mówią, że już blisko i że dwóch przede mną ma problemy techniczne. Niestety nie udało mi się już nikogo dogonić.

Wynik dosyć zadowalający, bo przede mną tylko lokalni górale. Organizator spisał się wyśmienicie sprowadzając koło gospodyń wiejskich z regionalnymi przysmakami i załatwiając prysznic z ciepłą i zimną wodą.

Przed nami jeszcze dwa dni ścigania. Nastawienie dobre, zmęczenie póki co nie jest duże, więc odpoczywamy i szykujemy się na dalsze zmagania.

COMMENTS

DISQUS: 0