Amator donosi: “jak nie wiatr to upał” – METROBIKES.pl MTB Cross Maraton, Kielce

Amator donosi: “jak nie wiatr to upał” – METROBIKES.pl MTB Cross Maraton, Kielce

Amator donosi: “przewyższeń nie oszukasz” – Kellys Cyklokarpaty, Kluszkowce
Amator donosi: “srogie ściganie na decydującym etapie” – Gwiazda Południa, Zawoja
Amator donosi: “Biegi przełajowo błotne” – Puchar Burmistrza Białej, Biała

To już mój półmetek w tegorocznym cyklu, ale ten czas szybko leci a dopiero zaczynaliśmy sezon… Trasa maratonu w Kielcach nie różniła się od tej zeszłorocznej, bo po co zmieniać tak dobrą trasę. To tutaj rok temu przeszła pamiętna wichura podczas której zwiało i zniszczyło całe miasteczka zawodów. W tym roku wiatr w kieleckiej Geosferze nas oszczędził, za to dopadły straszne upały sięgające ponad 30 stopni w cieniu. Dosłownie żar lał się z nieba. Najbardziej odczuwalne było to podczas zjazdu a później podjazdu pod wyciąg na otwartej przestrzeni pośród wysokich traw. Dobrze że na dole był bufet bo bez tego byłoby ciężko.

Trasa to 48 km i około 1100 m przewyższeń, mocno interwałowa z podjazdem na najwyższy szczyt w okolicy górę Telegraf. Taki charakter trasy bardzo mi odpowiada. Co do samego wyścigu – po raz pierwszy w tym roku udało mi się mocno wystartować i trzymać blisko czołówki, już na pierwszym podjeździe doszedłem mojego największego rywala, jednak jest lepszy technicznie więc odchodził mi na zjazdach a ja doganiałem go na podjazdach i tak tasowaliśmy się.

W dalszej części wyścigu gdzie trasa nie była już tak wymagająca jechaliśmy razem po zmianach dopóki nie doszedł nas kolejny zawodnik, natychmiast zaatakował a mnie nie udało się utrzymać koła. Zacząłem tracić czas oraz pozycje a najbardziej siły. Gorąc oraz mocne tempo wykończyły mnie totalnie, uratował mnie dopiero drugi bufet i obawa że dogoni mnie następny zawodnik z mojej kategorii. Była to walka z samym sobą, a przez upał i zmęczenie popełniłem sporo błędów technicznych łącznie z przebitą oponą, którą zalepiło niezawodne mleczko ze ,,stansa,” , na szczęście udało się dojechać do mety w całości.

Na mecie pozostał mały niedosyt, ale z wyniku i tak jestem zadowolony ponieważ forma cały czas rośnie. Organizator zapewnił nowy bufet, na którym można było dostać zimne napoje z lodówki i loooody czyli przysmak większości kolarzy.

Jeszce jeden pozytywny aspekt całej imprezy to przyśpieszona względem poprzednich edycji o około 40 min dekoracja. Niewiele a cieszy i liczymy że organizatorzy dalej będą się rozwijać, bo idzie to w dobrym kierunku. Teraz czeka mnie dłuższa przerwa od Gór Świętokrzyskich, czas sprawdzić nogę w wyższych górach .

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0