Mateusz Rejch (SST Lubcza) – Kellys Cyklokarpaty, Jasło

HomeKomentarze

Mateusz Rejch (SST Lubcza) – Kellys Cyklokarpaty, Jasło

Do Jasła wjezdzamy w strugach deszczu, temperatura ok 5 stopni. Błyskawicznie odbieram numer startowy, szybkie przebieranie w bagażniku Transita, a z rozgrzewki pozostaje tylko chwila posiedzenia na podgrzewanym fotelu. Na szczęście na kilka minut przed startem deszcz zamienia się w mżawkę i punktualnie o 11 ruszamy na trasę.

Od startu formuje się grupa ok 6 zawodników, która dyktuje tempo pozostałym. Początkowo dużo asfaltu, ale już na pierwszym podjeździe odrywamy się od reszty peletonu i tak powiększamy przewagę. Trasę w Jaśle znam jedynie z opisów innych, jako dość szybką. I tak jest aż do 20 kilometra, gdzie znajduje się rozjazd dystansów Mega i Giga. W tym roku startuje na najdłuższym wariancie trasy i wspólnie z Tomkiem Leśniakiem rozpoczynamy podjazd pod Liwocz, ubitym szutrem. Zgodnie z założoną taktyką kolejne metry przewyższeń pokonuję w równym tempie. Tomek również trzymając się swojego tempa, zostaje nieco z tyłu. Później następuje zjazd na którym nieco tracę, nie mam takiej znajomości trasy jak przeciwnik. Dodatkowo, mocno błotniste sekcje pokonuję zachowawczo. Każdy kolejny podjazd to zyskana przewaga, na zjazdach tracę. W którymś momencie przegapiam strzałkę i na moment gubię trasę.

Kiedy udaje mi się wrócić, zbijam pionę z Tomkiem i jedziemy wspólnie dalej. Z racji na intensywność opadów trasy zostały przez organizatorów skrócone i z prawie 90 km giga pozostało 60. W związku z powyższym, już bez kalkulacji, odjeżdżam Tomkowi, przez resztę dystansu zwiększam swoją przewagę. Cały umazany błotem, przejeżdżam linię mety jako pierwszy, gdzie czeka na mnie spore rodzinne grono kibiców. Jak na swój debiut na dystansie Giga w Cyklokarpatach jestem bardzo zadowolony, a na pytanie Basi z Polskiego Radia Rzeszów o wrażenia, odpowiadam, że Giga jest mega (w tym przypadku trochę tak jest ;)). Dzięki dla teamu Cyklokarpaty, tak trzymać!

COMMENTS

DISQUS: 0