Paweł Wiendlocha (Accent Team) – Costa Blanca Bike Race

Paweł Wiendlocha (Accent Team) – Costa Blanca Bike Race

Ochraniacze na buty rowerowe na jesień, zimę i wiosnę [zestawienie]
Mostki Accent Seventeen
Wyniki ankiety 2016 [sprzęt]
Koła MTB – fabryczne i na zamówienie
Accent EVO – wyścigowe komponenty wagi lekkiej

Zimno, szaro i brzydko w Polsce. Fajnie by było się gdzieś wyrwać – taka myśl towarzyszy teraz chyba każdemu kolarzowi. Dlatego kiedy pojawiła się możliwość startu w Costa Blanca Bike Race, nie musiałem się długo zastanawiać.

To etapówka MTB otwierająca co roku ściganie w Europie. Hiszpańskie wybrzeże, cztery etapy, słoneczne 17 stopni i ścieżki o jakich w Polsce można tylko pomarzyć. Do tego zawsze mocna obsada. W wyścigu startują dwuosobowe zespoły. Stałym bywalcem z Polski jest tam ekipa JBG2 i także w tym roku mieli stanąć na starcie. Z ich strony wyszła propozycja mojego udziału, ponieważ Jacek Brzózka potrzebował drugiego zawodnika do teamu. Wystartowaliśmy więc w duecie w kategorii Masters 30 (pod uwagę brany był wiek młodszego z dwójki kolarzy).

Nasza baza wypadowa była w Benidormie. Najpierw dwa dni, żeby się zaaklimatyzować i zapoznać z okolicą. Od czwartku do niedzieli cztery dni ścigania – 3 etapy oraz czasówka. Stając na starcie czuło się, że wszyscy są mocno ‘podpaleni’ na ściganie. Etapy zdecydowanie terenowe, długie podjazdy przeplatane bardzo technicznymi zjazdami i singlami. Oczywiście od startu full gaz, żadnej taryfy ulgowej, zarówno w górę, jak i w dół. Na tym wyścigu przewagę, którą uzyska się na podjazdach można szybciej stracić na zjazdach.

Czasówka to ostry ogień, ale też niesamowite miejsce. Start z deptaku na plaży, kilka kilometrów ścieżek w lesie i podjazd o nachyleniu ponad 30%. Było co jechać. Duże słowa uznania dla Jacka Brzózki z kondycję i umiejętności. W końcu ścigał się w kategorii z młodymi wilkami patrząc od jego strony :)  Ostatecznie zajęliśmy z Jackiem 19. miejsce w klasyfikacji Masters 30, ale bawiłem się tak dobrze, że było to jak wygrana.

Poza ściganiem miałem w Benidormie jeszcze jedną misję. Po raz pierwszy startowałem na rowerze złożonym na ramie Accent Peak Carbon, w której powstanie jestem mocno zaangażowany. Jeżdżenie po gliwickich lasach to jedno, ale sprawdzenie ramy w bojowych warunkach to zupełnie inna bajka. Takich gór, zjazdów i technicznych ścieżek po prostu nie znajdzie się w Polsce. W dodatku tydzień przed wyścigiem padały na Costa Blanca ulewne deszcze i trasa zrobiła się naprawdę wymagająca. Karbonowy Peak dostał porządny wycisk, ale poradził sobie świetnie i to cieszy.

Bardzo fajna przygoda. Świetnie móc się ścigać, a przy okazji podładować baterie w takich okolicznościach – dzięki JBG-2 Team !

fot. Photo – On

COMMENTS

DISQUS: 0