Sebastian Żabiński: kadra stała się dostępnym faktem, a nie hermetycznym bastionem nie do zdobycia

Sebastian Żabiński: kadra stała się dostępnym faktem, a nie hermetycznym bastionem nie do zdobycia

Kornel Osicki i Bogdan Czarnota na czele sztabu kadry MTB
Skład Kadry Narodowej na Akademickie Mistrzostwa Świata w Jeleniej Górze
Harmonogram startów Reprezentacji Polski podczas MŚ XCO 2017
MŚ XCM – drugi objazd trasy – Bogdan Czarnota
Rafał Hebisz (Trener kadry MTB): miniony sezon był najlepszy od 2013r

Polski Związek Kolarski ogłosił konkurs na nowego trenera kadry MTB. Czy będziesz kandydował?

Nie. Jednak pozostanę do dyspozycji związku i pomogę, ile się da, jeżeli program Młodzieżowej Kadry Narodowej będzie kontynuowany. Włożyłem w to ostatni rok życia i szkoda tego zaprzepaścić. Nie bez znaczenia jest fakt, iż w nadchodzącym sezonie będę prowadził kilku naprawdę wartościowych zawodników, liderujących w swoich kategoriach wiekowych. Chcę im poświęcić w pełni swoje możliwości. Do tego, nigdy nie chciałem być trenerem jednej wspólnej kadry, ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę, że to utopia i irracjonalizm w naszych warunkach. Efekty „odwiecznych” działań jednej kadry mamy teraz. Zresztą nie tylko my – biegi narciarskie również… To powinno przemawiać.

Ogłoszony właśnie konkurs to jasny znak, że wprowadzony w tym roku model trzech kadr nie będzie kontynuowany. Jakie Twoim zdaniem rozwiązanie jest lepsze w przypadku naszego polskiego podwórka?

Czy w kontekście tego co usłyszeliśmy w tajemnicy z ust potencjalnego kandydata konkurs jest w ogóle zasadny? Podobno program i budżet już dawno jest gotowe. Z treści konkursu nie wynika jasno, czy to będzie jedna kadra, czy wciąż trzy. Konkurs jest ogłoszony na jednego trenera trzech kadr, ale z adnotacją o podaniu nazwisk trenerów współpracujących… Tu pytanie, czy chodzi to o np. trenera techniki czy trenerów dla odrębnych grup wiekowych.

Dla naszego podwórka, najlepszym wariantem jest ten wypracowany na sezon 2016. Model rozdziału kadry obowiązuje w wielu krajach. Jest stosowany praktycznie w każdym innym sporcie. Co więcej – sprawdza się on w innych dyscyplinach kolarskich w Polsce – tylko z jakiegoś bliżej nie określonego powodu – nie wolno go stosować w MTB! Połączenie kadr to krok wstecz naszej dyscypliny. Wierzę, że osoba która będzie piastować tę funkcję szybko zorientuje się, że to przestarzałe rozwiązanie i przekona Zarząd do powrotu rozwiązań z 2016r. Nie ma najmniejszych szans, by trener elity poświęcił tyle samo zapału do pracy z orlikami. Nikt mnie również nie przekona, że choćby w połowie odda to juniorom.

Na ile trener kadry jest sensu stricte trenerem a na ile koordynatorem?

Nie tylko w mojej ocenie, trener kadry musi ściśle współpracować z klubowym sztabem szkoleniowym zawodnika. Nie może całkowicie przejąć szkolenia – chyba, że zapewnia około 300 dni szkoleniowych w roku i bierze pełną odpowiedzialność za końcowy wynik. Jednak i wówczas konieczny jest audyt i analiza działań, celem potwierdzenia słuszności obranej drogi. Nie znam trenera kadry, który kiedykolwiek prowadził w pełni wszystkich swoich zawodników. Nie dotyczy tych, których miał na kontrakcie lub był ich trenerem klubowym. Próby „drastycznej ingerencji” w plan treningowy zawodnika,mimo dobrych chęci trenera kadrowego, często kończyły się regresem wyników. Preferuję konstruktywny dialog, najpierw z trenerem klubowym, później z zawodnikiem, w następstwie czego optymalizujemy proces treningu i wdrażamy to, co wspólnie uznajemy za zasadne. To naprawdę działa, mogę podać kilka przykładów z własnej pracy. Trener kadry musi wyszukać całą bazę rezerw dla konkretnego zawodnika i jeżeli to możliwe, zastosować plan naprawczy dotychczasowego procesu szkolenia. Taka jest moja opinia i wiem, że się sprawdza.

Czy elita, oparta o reprezentantów grup zawodowych lub półzawodowych potrzebuje “trenera kadry” czy może wystarczy “trener-selekcjoner”? Jeśli jednak elita potrzebuje trenera kadry, jak Twoim zdaniem powinna wyglądać “kadra narodowa” elity?

Wszyscy zawodnicy będący wizytówką polskiego MTB mają dobre zaplecze organizacyjne i są otoczeni opieką trenerską tych ludzi, z którymi pracuje im się najefektywniej. Próba ingerencji w ten związek może być bardzo ryzykowna. Dla elity należy stworzyć warunki do realizacji ich własnego planu przygotowań oraz dobrze go koordynować, aby nie powtórzyła się sytuacja z brakiem przedstawiciela w męskim peletonie podczas XCO w Rio. To zadanie może z powodzeniem zostać wykonane przez dział szkolenia PZKol. Sprawna organizacja logistyki, konsultacja z zawodnikami planu startów oraz zapewnienie BPS do imprez mistrzowskich to zadanie w pełni do wykonania z poziomu biura związku. Nie wykluczam również rozwiązania z dodatkową osobą koordynującą działania, jednak winna to być osoba ściśle związana ze środowiskiem bezpośrednio tym zainteresowanym. Chyba wszyscy wiemy, że modelowym rozwiązaniem było to z Michałem Krawczykiem, jako osobą odpowiedzialną za przygotowanie elity i wiemy, jak wspaniały przyniosło efekt.

Jak trener będzie godził interesy grup zawodowych i reprezentacji? Kto będzie ustalał kalendarz startów i jak będzie wyglądała partycypacja w kosztach na linii kadra/klub?

Oby w sposób obiektywny, efektywny i z wszech miar przynoszący zadowolenie dla zawodnika i kibiców. Co do partycypacji kosztów patrz wyżej – jednak wydatkowanie środków musi być niezwykle gospodarne. Wtedy możemy zapewnić odpowiednią ilość dni szkoleniowych na odpowiednim poziomie.

Z jednej strony działasz w swoim klubie – Goodman Sokół Zator, z drugiej od stycznia 2016 byłeś trenerem kadry młodzieżowej oraz koordynatorem Kadry Małopolski.  Jak udało Ci się dzielić te funkcje oraz zachować obiektywne spojrzenie nad podopiecznymi? Jak uchronić się między konfliktem interesów w sytuacji, gdy trener kadry jest równocześnie trenerem klubowym?

Jestem dumny z tego, iż podczas całego roku pracy z kadrą, nie usłyszałem głosów niezadowolenia w środowisku i uzasadnionych roszczeń zawodników, czy trenerów. Wręcz przeciwnie, sposób funkcjonowania grupy zyskał wiele pozytywnych ocen. Cała droga selekcji i doboru członków kadry była przeprowadzona w sposób niezwykle przemyślany, określony jasnymi regułami, przez co na każdym etapie wszystko odbywało się bardzo transparentnie. Łącznie w szkoleniu rocznym przez sito eliminacyjne i szkolenie przeszło 12 zawodników. Z tej grupy, na imprezy mistrzowskie pojechali bezsprzecznie najlepsi nasi orlicy. Dowodem na to były ich wyniki choćby podczas Mistrzostw Polski, które potwierdziły w pełni mój system powołań. Nie unikniemy sytuacji, gdy trener kadry nie będzie miał związku z klubem czy indywidualnie z zawodnikiem. Ważne, aby umiał się odnaleźć w tej roli i być wysoce obiektywnym.

Co do konfliktu interesów, był tylko jeden. Zdecydowanie cierpiał na tym interes klubu i zawodnicy klubowi. Zresztą to właśnie zasoby klubu były wykorzystywane do sprawnego, efektywnego i ekonomicznego funkcjonowania kadry. Stąd blisko 500 „osobodni” szkoleniowych przy budżecie nieco ponad 70 tys. złotych.  Między innymi brak możliwości pełnego zaangażowania w rozwój klubu w którym działam, jest powodem do podjęcia decyzji o nie przystąpieniu do konkursu. Kadra Małopolski funkcjonuje dobrze, a w przyszłym roku planuje wdrożenie ciekawych rozwiązań dla tej grupy zdolnych zawodników.

Jak podsumowałbyś miniony rok współpracy z orlikami?

Przełomowy, innowacyjny i z całą pewnością skuteczny. Program szkolenia rozpoczął się od pracy z psychologiem w lutym,  a zakończył treningami techniki jazdy i zgrupowaniem regeneracyjnym w listopadzie. Wszyscy zawodnicy odnotowali wzrost wyników. To zasługa ich pracy, pracy trenerów klubowych oraz dobrego programu przygotowań kadrowych. Również, nie bez znaczenia, była motywacja jaką dawała świadomość istnienia kadry. Kadry, która stała się wreszcie dostępna i gwarantowała stabilność funkcjonowania grupy. Stworzyliśmy warunki, by młodzież znów poczuła się pełnowartościowymi kolarzami. Nie tymi wiecznie spychanymi na bok i na barki klubów. Stali się obywatelami świata. Z dumą i radością nosili stroje w barwach narodowych podczas europejskich wyścigów. Byliśmy dobrze postrzegani w kraju i za granicą. Staliśmy się narzędziem motywacyjnym dla trenerów w klubach pracujących z młodzieżą. Wreszcie, kadra stała się dostępnym faktem, a nie hermetycznym bastionem nie do zdobycia. Efekty tego już są widoczne. Rozmawiali ze mną trenerzy potwierdzając ten fakt. Po szczegóły zapraszam do wcześniejszych wywiadów i na profil „młodzieżówki”.

Tymczasem pragnę podziękować wszystkim tym, którzy odważyli się podjąć decyzję o powstaniu młodzieżowej kadry narodowej. Dziękuję zawodnikom za rok pełen wrażeń i emocji. Agnieszce za znakomite centrum dowodzenia i logistyki. Szymonowi za poświęcenie w pracy ze sprzętem naszych kadrowiczów i wprowadzenie  pozytywnej atmosfery w grupie. Boxerowi za to, że nas sprawnie woził po świecie.. ;)

Teraz korzystając z okazji życzę spokojnych świąt Bożego Narodzenia – również tym, którzy się od nas odwrócili…


Powyższy wywiad powstał we współpracy z Markiem Tyńcem, autorem xouted.com – najpopularniejszego w Polsce bloga kolarskiego.



COMMENTS

DISQUS: 0