Słowo na piątek: zajawka :)

HomeOpinie

Słowo na piątek: zajawka :)

Zbliżające się wielkimi krokami wybory w PZKol rozgrzewają tylko garstkę. Głównie tych, których to bezpośrednio dotyczy czyli delegatów, którzy mają szansę trafić do nowego Zarządu albo którejś z komisji. Reszta zasadniczo ma w poważaniu to co dzieje się w Pruszkowie, bo ich to po prostu nie dotyczy.

Dziś będzie o tej „reszcie”, która jak się dobrze zastanowić to jest większością. Tworzysz ją Ty, ja, moi i Twoi znajomi, znajomi znajomych… Skąd wzięli się w kolarstwie? Wersji pewnie jest kilka…

Może od zawsze mieliście ze znajomymi zajawkę na rower, jeździliście razem na maratony, aż któregoś dnia zdecydowaliście zrobić swój podwórkowy wyścig, który z roku na rok zaczął cieszyć się coraz większą popularnością.

A może pojechałeś kultowe „Mini” na Bike Maratonie, Mazovii czy innym maratonie i zaskoczyło. Były kolejne wyścigi, nowi znajomi. Kolejny sezon to już „Mega”, a strój nie z przypadku tylko bardziej „pro”. Rok później skrzykujecie się, ustalacie który cykl jeździcie, zakładacie drużynę, zamawiacie stroje. Kilka lat później Wasze dzieci mają już rower we krwi i bakcyla rowerowej rywalizacji łapią od pierwszych lat…

A może raz w roku bierzesz urlop i jedziesz jakąś etapówkę, spotykasz ludzi nie tylko z kraju, ale zagranicy. Słyszysz jak fajne mamy wyścigi w kraju, jaką wyjątkową przyrodę, że ten czy tamten chętnie wróci. Cały rok trenujesz dla tych kilku wyjątkowych dni w roku…

Ale kolarstwo to nie tylko ściganie. Może masz w okolicznym lesie swój ulubiony singiel, na którym znasz na pamięć każdy korzeń i wystający pieniek? Pokazałeś go znajomym i spotykacie się tam regularnie. Aż pewnego dnia wpadliście na pomysł, żeby dogadać się z gminą czy leśniczym żeby go oznaczyć i utrzymywać. Łapiesz bakcyla, robisz szkolenie np. IMBA, wyszukujesz nowe lokalizacje, budujesz single, zarażasz kolarstwem kolejne osoby.

Jeśli jednak ściganie to treningi, masz trochę doświadczenia, nie chcesz jeździć na drugi koniec miasta, więc szukasz jakiejś rundy koło domu, wyznaczasz trasę, zapraszasz znajomych i się ścigacie dobrze bawiąc. Po jakimś czasie oczywistym jest, że w tym miejscu jest runda, przyjeżdżają kolejne osoby i wszystko się samo kręci…

A może jazda na rowerze to nie jest Twoja bajka, ale lubisz kolarstwo jako sport. Śledzisz wyścigi, jeździsz jako kibic, robisz hałas. W sumie każdy sport bez kibiców jest po prostu nudny.

Niestety jest też ciemna strona, bo nie zawsze jest tak słodko i miło. Nie wszyscy kochają rowerzystów…

Mijający tydzień zaczął się od bardzo przykrej informacji o tym, że prawdopodobnie najstarszy tor rowerowy w Warszawie został rozjechany przez ciężki sprzęt. I to kilka tygodni po tym jak Warszawski Klub Kolarski wystąpił z wnioskiem o jego legalizację, uporządkowanie prawne i właściwe oznaczenie. Kopiec Powstania Warszawskiego był wielokrotnie w przeszłości miejscem zawodów, to tu przez lata trenowali kolarze górscy – zarówno Ci od cross country, jak i od grawitacji.

I najsmutniejsze jest to, że w sytuacji, kiedy cała kolarska społeczność Warszawy (i nie tylko) wyraziła swoją dezaprobatę wobec działania Dzielnicy i Miasta to działacze z Pruszkowa nawet tego nie odnotowali. Dalej siedzą i liczą głosy…

COMMENTS

DISQUS: 0