Mateusz Rejch (SST Lubacza) – Cyklokarpaty, Sandomierz

Mateusz Rejch (SST Lubacza) – Cyklokarpaty, Sandomierz

Dominik Grządziel (Romet Racing Team) – Cyklokarpaty – Polańczyk
Plan na weekend 23/2017
Maratony Rowerowe Cyklokarpaty zapraszają na wczesną majówkę na Podkarpacie – do Przemyśla
Wyniki – 29-30 lipca 2017
Wyniki 30 września – 1 października 2017

Wśród tegorocznych nowości w kalendarzu Cyklokarpat pojawił się Sandomierz. Gorące zachęty ze strony organizatorów do odwiedzenia królewskiego miasta, sprawiły, że jechałem na wyścig z ogromną ciekawością, zastanawiając się nad tym, z jaką trasą tym razem przyjdzie się nam zmierzyć. Jak zawsze, przygotowania do startu i ustawianie sektorów przebiegają bardzo sprawnie, 3,2,1 i start! Początek trasy to głównie przetasowania i ustawianie się do dalszej jazdy. Już na pierwszych kilometrach Bartosz Janowski (Giga) odjechał grupie zawodników jadących dystans MEGA i na około 10 kilometrze mieliśmy do niego blisko minutę straty. Ostro! Wyścig bardzo szybki, interwałowy, każdy zakręt pokonujemy na pełnej prędkości, każda prosta to sprint i walka o jak najlepszą pozycję. W czołówce grupa zawodników wynosiła około 6-8 osób, praktycznie każdy pracował na sukces grupy wychodząc na swoje zmiany, walka była naprawdę fair play, nikt nie migał się od ciężkiej pracy.

 

mateusz rejch

 

Większość dystansu poprowadzona była przez sady owocowe, położone na Wyżynie Sandomierskiej, można było poczuć się jak w labiryncie. Na 30 kilometrze po zwężeniu na trasie spróbowałem zaatakować i pod górę uciekałem przez jakiś czas. Jednak charakter trasy nie premiował indywidualnych akcji i w końcu grupa zgodnie pracujących: Dominika Grządziela, Sławka Dziwisza, Marcina Rydla i kilku innych kolarzy dopadła mnie. Końcówka trasy to atak Kamila Pomarańskiego i chyba tylko obecność na trasie kolarzy z dystansu hobby sprawiła, że nie wjechał samotnie na metę. Ostatnie metry to atak Dominika, wskakuję mu na koło i dajemy z siebie wszystko, w którymś momencie dokręcam na zjeździe, jadę pierwszy, przede mną zakręt, przelatuję koło grupy kibiców na pełnej prędkości i nieoczekiwanie zza zakrętu wyłania się meta. Wpadamy na finisz razem, okazuje się że o włos jestem pierwszy! Ogromną przyjemnością jest dla mnie stanąć na najwyższym stopniu podium po raz pierwszy od chwili debiutu w XCM i to jeszcze w tak pięknym mieście jak Sandomierz! Szczególne podziękowania należą się klubowi SST Lubcza, dzięki któremu mogę startować w tegorocznym cyklu. Po raz kolejny potwierdzam, że Cyklokarpaty to maratony, które dają satysfakcję! Trudno znaleźć drugi taki cykl, gdzie w duchu sportowej rywalizacji można się spotkać z takim szacunkiem ze strony rywali, a do tego atmosfera każdego wyścigu jest naprawdę wyjątkowa! Cieszę się z wygranej, zwłaszcza że po ubiegłorocznej kontuzji, która na pół roku wykluczyła mnie ze startów, mogę rywalizować i to z najlepszymi!

COMMENTS

DISQUS: 0