Bartosz Janowski (Romet Racing) – Bike Maraton – Wisła

Bartosz Janowski (Romet Racing) – Bike Maraton – Wisła

Cały rok rowerem – co należy wiedzieć przed sezonem jesienno-zimowym?
Bartosz Janowski (Romet Factory Team) – Kamptal Klassik Trophy, Langenlois
Bartosz Janowski (Romet Racing Team) – Bike Maraton, Zdzieszowice
[PR] Udany początek sezonu Romet Racing Team
Bartosz Janowski (Romet Racing) – Bike Maraton – Szklarska Poręba

Bardzo wysoka temperatura i zmieniona w stosunku do zeszłego roku trasa sprawiła, że był to najpewniej najcięższy Bike Maraton jaki do tej pory pokonałem. Od startu rywalizowało mi się bardzo dobrze i początek zmagań pokonałem wraz z Piotrem Brzózką i Kornelem Osickim. Trasa nie dawała wytchnienia. Podjazdy były niezwykle sztywne, strome. Na pokrytych luźnymi, dużymi kamieniami zjazdach nie było też mowy o odpoczynku. Prędkości były bardzo duże, głazy po prostu wyrywały z rąk kierownicę, podczas jazdy wytaczały się spod kół. Miałem więc wrażenie, że cała nawierzchnia jedzie w dół razem ze mną, momentami było bardzo niebezpiecznie. W zasadzie wyścig rozstrzygnął się dla mnie już na pierwszym podbiegu. Na stromym bieganym fragmencie złapały mnie kurcze mięśniowe. W trakcie jazdy początkowo radziłem sobie z nimi przesuwając lekko położenie ciała na siodełku i zmieniając nacisk na pedały, jednak efektywność generowania mocy spadła drastycznie. Dodatkowo na kolejnym podejściu, o wiele dłuższym, prowadzącym po luźnych kamieniach, niedających pewnego podparcia stopy, poczułem dyskomfort w prawej kostce. Niestety dla mnie biegania było po prostu zbyt wiele na tym wyścigu. Wszystkie fragmenty pokonywane z buta musiałem oddać po prostu walkowerem. Niestety tu dał o sobie znać zupełny brak przygotowania biegowego, które musiałem wykreślić z zimowego planu treningowego z powodu kontuzji, którą zakończyłem zeszłoroczny sezon. Na mecie zjawiłem się na 3 miejscu i jestem zadowolony. Było bardzo ciężko, a ja dodatkowo pokonałem swoje ograniczenia i słabości. Katorżnicza trasa zrobiła przesiew w stawce i kilku moich bardzo mocnych rywali wyraźnie pokonała. Nie było lekko, wszyscy „finisherzy” mogą czuć się zwycięzcami!

COMMENTS

DISQUS: 0