Mateusz Bieleń – Tauron Lang Team Race – Rzeszów

Mateusz Bieleń – Tauron Lang Team Race – Rzeszów

Tomasz Rzeszutek (MLKS Baszta Bytów) – Skandia Maraton – Kwidzyn
Amator donosi: “Niech żałują Ci, którzy przestraszyli się deszczu!” – VLLTMR, Dąbrowa Górnicza
Trasa Skandia Maraton w Bukowinie Tatrzańskiej
Kolarskie święto w Dąbrowie Górniczej [PR]
Wyniki – 16-17 czerwca 2018

Tauron Lang Team Race – tej okazji pościgania się nie mogłem odpuścić. Trasa ciężka, 98 km, niewiele ponad 1700m w pionie, ale na podjazdach na których trenuje od kilku lat i znam każdą górkę, każdy zjazd zakręt, nawet dziury w asfalcie. Dało mi ogromny komfort. W sumie też po raz pierwszy wystartowałem w tym cyklu. Pogoda do ścigania idealna, nie za zimno, nie za ciepło. Rywali wielu, ale już pierwszy podjazd i zjazd ukształtował grupę ok 20 osób. Zdziwiłem się, że aż tak szybko nastąpiła selekcja. Powiem szczerze trochę się obawiałem o siebie, gdyż nie czułem się na siłach po sobotnim ściganiu. Każdy kolejny podjazd uszczuplał grupę, a pech chciał iż na długim szybkim zjeździe łańcuch zakleszczył mi się między kasetą a ramą. Spokojnie zjechałem do końca zjazdu, zatrzymałem się i wyciągnąłem łańcuch, obawiałem się że jest pokrzywiony, ale na szczęście nie. Grupa mi odjechała i wiedziałem, że goniąc ich w pojedynkę będzie ciężko, gdyż kolejny podjazd na trasie był jednym z trudniejszych. Po ok 15 kilometrach udało mi się dojechać do grupy, ale byłem już zmęczony, a czekał nas jeszcze najtrudniejszy podjazd i cala druga runda. Połykałem żel za żelem i o dziwo jechało mi się dobrze, każdy wiedział już jak wyglądają podjazdy i szanował nogę. Tempo na drugiej rundzie nieznacznie wzrosło i na ostatniej ściance na pętli wyłoniła się nasza 5 osobowa grupa. Cieszyłem się, że cały czas jadę z nimi. Na odcinku z pętli do mety czekały nas jeszcze 2 mniejsze podjazdy, na pierwszym z nich odczułem skurcze i wiedziałem, że dla mnie jest już po ściganiu, a czeka nas jeszcze jedna krótka ścianka i długi zjazd oraz płaski odcinek do mety. Na kilkaset metrów do szczytu ostatniej hopki trójka z naszej grupki mocno podkręciła tempo, starałem się dorównać, ale nogi już nie pozwoliły, a na długim zjeździe pod wiatr nie miałem szans ich dogonić. Wtedy wiedziałem, że jadę 4 open i 3 w kategorii wiekowej i tak wjechałem na metę. Zmęczony, ale zadowolony po dwóch dniach ścigania i dobrych wynikach.

Zdjęcia: Ewa Ruszała, Michał Masłowski, Konrad Knap / White Coffee Photo

COMMENTS

DISQUS: 0