Komentarze postartowe 25(4) – ME XCM

HomeKomentarzeSport

Komentarze postartowe 25(4) – ME XCM

Adrian Brzózka – JBG-2:

Zaczynając od trasy: istny wzór do naśladowania dla innych organizatorów. Singiel tracki budowane metodą promowaną przez IMBA (dla bardziej wtajemniczonych pojęcie znane) były nie do zapamiętania. Nie kilometry tylko dziesiątki kilometrów singeltracków dających ogromną frajdę z jazdy, ale również czekających na błąd wykończonego kolarza który ledwo wisi na kierownicy po paru godzinach jazdy. Bardzo wyrównana stawka poza pierwszą bezkonkurencyjną dwójką (Sauser, Kuhlavy) ma odzwierciedlenie w czasach na mecie. Miejsca od 4 do 10 w dwóch minutach przy prawie czterech godzinach jazdy. Wynik zadowala i daje motywację patrząc jak blisko na mecie byli rywale. Słowa uznania dla pozostałych kolegów z JBG-2 oraz Alexa i Darka. Ciężka praca Bartka w tym sezonie zaowocowała najlepszym wynikiem na ME w historii polskiego kolarstwa górskiego mężczyzn w kategorii elita. Jedyny niesmak pozostaje po działaniach PZKol, który po obiecujących wynikach w Irlandii nie ma nawet strojów na MŚ, nie wspominając o innym zainteresowaniu i pomocy… Na całe szczęście nic mnie nie łączy ze Związkiem, który nie ma wpływu na moje starty.

Bartłomiej Wawak – JBG-2:

Tegoroczne Mistrzostwa Europy odbyły się w Irlandii, która wcześniej kojarzyła mi się bardziej z płaskim terenem. Było to zgubne, na miejscu moje wyobrażenia troszkę się zmieniły. Był to bajkowy jak i niesamowicie ciężki teren do ścigania, chociażby ze względu na single z milionami zakrętów, które po 3-4 godzinach jazdy dawały niesamowicie w kość. W tym roku moim celem na ME było wejście w TOP10, ale nie sądziłem, że będzie to 6 pozycja z czego jestem bardzo zadowolony. Ciesze się z osiągniętych miejsc moich kolegów Adriana i Piotra, ponieważ z roku na rok wszyscy razem awansujemy i podnosimy swój poziom sportowy. Kolejnym moim wyzwaniem będą Mistrzostwa Świata w RPA, gdzie wraz z Adrianem i Jackiem Brzózka będziemy walczyć o jak najlepsze lokaty.

me xcm michalina ziółkowska irlandia ballyhoura cross racing team

fot. Adrian van der Lee

Michalina Ziółkowska – Kross Racing Team:

Trasa okazała się dość zróżnicowana, pierwsza część zahaczała o szczyty pobliskich wzniesień, gdzie na zjazdach jazdę utrudniały luźne kamienie. Druga cześć, to już bardzo szybkie szutry, między które wpleciono kilka szybkich singli. Ostatni fragment, właściwie ostatnia pętla (bowiem zawodnicy przyjeżdżali obok startu/mety) to głownie singiel wiodący przez okoliczne pagórki, momentami w mrocznym gęstym lesie, gdzie ciekawostką były liczne sztuczne mostki pozwalające omijać podmokłe i grząskie podłoże.

Frekwencja na starcie może nie była zbyt duża, głownie ze względu na kłopotliwy dojazd. Ale ci, którzy wystartowali w tych mistrzostwach myślę, że nie żałowali. Warto było zasmakować irlandzkich singli. Jak dla mnie, mogłoby być jednak wiecej gór, ale i tak myślę, że było to ciekawe doświadczenie. Wielka faworytka i chyba najbardziej znana maratonka z Wielkiej Brytanii – Sally Bigham tego dnia musiała uznać wyższość specjalizującej się w xc Czeszce Huříkovej, mi udało sie zakończyć wyścig na 8 pozycji. Wśród Polaków najwyżej – na 6 miejscu uplasował się Bartłomiej Wawak.

jaroslav kulhavy specialized christoph sauser dariusz mirosław aleksander dorożała vimar martombike merx

Aleksander Dorożała – Vimar Martombike Merx:

To wyjątkowe uczucie wystartować w wyścigu, gdzie w jednym szeregu spotyka się mistrza olimpijskiego, mistrza świata, mistrzów poszczególnych krajów i zwycięzców największych wyścigów kolarskich na świecie. Stoisz z takim końmi na starcie na Mistrzostwach Europy, za chwile wystartujesz na malowniczej trasie w Irlandii i mimo, że wiesz że porządnie Ci wklepią, masz satysfakcje, że jesteś tu a nie na kolejnym „ogórku” w Srocku Małym.
Na wyspę dotarliśmy razem z Darkiem w czwartek. Od razu udaliśmy się na miejsce startu, aby dokonać rekonesansu części trasy. Można powiedzieć, ze całość podzielona była na dwie części. Duża pętla wyniosła 56 km i to na niej pokonaliśmy większą część przewyższenia i druga 37 km składająca się głównie z singletrackow. Całość dawała 93 km i 2100 metrów w pionie.
W trasie zakochaliśmy się od razu. Zabawa na singletrackach sprawiała nam olbrzymią frajdę. Podobnie wypowiadali się o niej czołowi zawodnicy, którzy ścigali się na całym świecie. Wszyscy byliśmy zachwyceni i z niecierpliwością czekaliśmy na niedzielny wyścig.
Wystartowaliśmy o 11. Od startu pełny gaz, gdyż każdy chciał wjechać w pierwszego singla z przodu. Potem wspinaczka pod Ballyhoura na wysokość 528 metrów, na której przewidziana była premia dla pierwszego zawodnika w tej samej wysokości euro. Zgarnął ją Jaroslav Kulhavy.
Na pierwszym cięższym zjeździe gumę złapał Alban Lakata, potem miałem wątpliwą przyjemność jechać z nim 20 minut na trasie. Znaczną część wyścigu tasowałem się jednak z Mistrzem Francji Thomasem Dietchem. On odjeżdżał mi jak chciał pod górę, ja natomiast dochodziłem go na zjazdach.
O trudności trasy świadczy fakt, że taki kozak jak Frantisek Rabon był kolarz OPQS, a aktualnie kolarz Specialized Racing XC (jechał w parze z Sauserem na Cape Epic) przyjechał przede mną zaledwie 1,5 minuty.
Jechałem całkiem dobrze, ale niestety na drugiej rundzie „zgasło mi”. Zacząłem tracić minuty i w rezultacie zająłem 30 miejsce. Darek stracił do mnie 5,5 minuty i zajął 33 miejsce.
Wygrał Christoph Sauser przed Jaroslawem Kulhavym i Soukopem. Rewelacyjnie pojechał Bartek Wawak i Adrian Brzózka zajmując odpowiednio 6 i 9 miejsce.
Na mecie każdy chciał zrobić sobie z nami zdjęcie. Ostatecznie dopchali się do nas zwycięzca Krzychu Sauser i Mistrz Olimpijski Jarek Kulhavy

COMMENTS

DISQUS: 0