Komentarze postartowe 4(2)/2014 – Warszawski Triathlon Zimowy

Komentarze postartowe 4(2)/2014 – Warszawski Triathlon Zimowy

Czy połówka na jednego to dużo?
“Najlepszy” – prawdziwa historia Polaka, który zachwycił świat!
[PR] 26. Warszawski Triathlon Zimowy
Ruszają testy rowerów z najnowszej kolekcji KROSSA. Sprawdź, kiedy i gdzie.
Para nie do zdarcia wystartuje w Mistrzostwach Świata w triathlonie na Hawajach

Paula Gorycka – 4F Racing Team:

Pierwszym punktem rywalizacji był start w konkurencji drużynowej. Rozpoczęła Monika, która miała trudne zadanie – bieganie rzadko kiedy należy do ulubionych aktywności kolarza. Poradziła sobie całkiem dobrze i szybko przekazała dalej opaskę w strefie zmian. Na łyżwach jechał mój trener Andrzej Piątek. On również dobrze wywiązał się ze swojego zadania. Druga zmiana też poszła nam bardzo sprawnie. Przyszła kolej na moją – ostatnią – zmianę. Ja na szczęście jechałam na rowerze. Systematycznie wyprzedzałam kolejnych zawodników i zawodniczki i ostatecznie na mecie 4F Racing Team zajął piąte miejsce wśród drużyn mieszanych. Warto dodać, że pośród trzydziestu takich składów byliśmy jedyną drużyną z dwiema kobietami i jednym mężczyzną w składzie.

Po godzinnej przerwie był start rywalizacji indywidualnej. Na początek bieg, który należy do nielicznej grupy nielubianych przeze mnie sportów… Mimo to, po czterech kilometrach dobiegłam do strefy zmian na trzeciej pozycji. Zamiana adidasów na łyżwy poszła mi szybko i mogłam rozpocząć jazdę na lodzie. Dwa kilometry tej konkurencji były dla mnie chwilą dla uspokojenia tętna i oddechu. Głównie z racji tego, że na łyżwach nie jeżdżę prawie wcale. Kolejna szybka zmiana, tym razem łyżew na buty kolarskie, i do rywalizacji w ostatniej, mojej „koronnej” dyscyplinie, wyruszyłam druga. Szybko wyszłam na prowadzenie i do mety zwiększałam przewagę. Fajnie, że w moim debiucie w triathlonie zimowym udało mi się wygrać. No i jestem bardzo zadowolona, że w rywalizacji drużynowej też poszło nam dobrze.

Więcej na paulagorycka.com

Krysia Żyżyńska – Mybike.pl:

Po zakończonym, bardzo udanym dla mnie sezonie rowerowym chciałam spróbować czegoś nowego. Chociaż na co dzień nie trenuję biegania, ani tym bardziej jazdy na łyżwach, postanowiłam spróbować udziału w Warszawskim Triathlonie Zimowym.
Pierwszą częścią sobotniej imprezy była rywalizacja drużynowa, w której z koleżankami z MyBike.pl: Mają Busmą i Moniką Wroną utworzyłyśmy drużynę kobiecą. Bieg, który był pierwszą dyscypliną, był dla mnie dobrą okazją do poznania trasy i sprawdzenia swoich możliwości na wyścigu. W konfrontacji z innymi biegaczami przekonałam się, że nie jest tak łatwo, jak na rowerze, ale mimo to starałam się osiągnąć jak najlepszy czas, a następnie szybko przekazać opaskę czekającej już na mnie przy torze łyżwiarskim Mai. Dalsza rywalizacja przebiegła tak, że ostatecznie znalazłyśmy się na 3 miejscu, ale różnice między drużynami były nieduże.
Dla mnie o wiele ważniejszy był wyścig indywidualny. Wiedziałam, że z zawodniczką zawodową raczej trudno będzie powalczyć, ale mimo to chciałam osiągnąć jak najlepszy wynik. Po biegu wiedziałam, że kilka zawodniczek mnie wyprzedza, a dodatkowo moje łyżwy figurowe, wiązane na sznurówki spowodowały stratę czasu w strefie zmian. Dopiero kiedy wsiadłam na rower, poczułam, że jestem na swoim miejscu i od razu zaczęłam wyprzedzać kolejnych zawodników i zawodniczki. Momentami było to trudne ze względu na liczbę zawodników, jeżdżących z bardzo różną prędkością, ale na szczęście na prostych było na tyle szeroko, że można było znaleźć dla siebie miejsce. Ostatecznie z miejsca 7 wśród kobiet udało mi się awansować na 3. Strata do Pauli Goryckiej wyniosła około 1 okrążenia na rowerze, ale szczególnie gratuluję młodej zawodniczce Aleksandrze Klimczak, której nie zdołałam dogonić i którą szczególnie podziwiam za tempo biegu dla mnie zupełnie nieosiągalne. Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tej imprezie i dziękuję organizatorom za, jak zwykle, świetną atmosferę.

Aleksandra Klimczak – Warszawski Klub Kolarski:

Triathlon zimowy to konkurencja jak najbardziej dla mnie. Z bieganiem radzę sobie całkiem dobrze, na rowerze też idzie mi nieźle, a łyżwy nie sprawiają mi większych problemów.
Na starcie bardzo tłoczno, małe zamieszanie i wystartowałam gdzieś w środku. Trasa kręta pokryta błotem równe tempo, wyprzedzam rywali. Mija pierwsze kółko i wszystkie przeciwniczki są w tyle. Po drugim mam już znaczną przewagę i nie czuję zmęczenia. Strefa zmian, łyżwy na nogi i na lód. 2 km, 5 kółek, co jedno to lepiej. Jest dobrze, po łyżwach przewaga utrzymana. Czas na rower. Jeden, drugi, kolejny zakręt – nadal pierwsza. Moja radość trwała krótko, koniec pierwszego okrążenia i koniec bycia pierwszą. Jeszcze chwilę oglądam plecy Pauli Goryckiej (4F RACING TEAM) i już wiem, że nie dam rady jej dogonić. Przewaga nad innymi kobietami po biegu i łyżwach, równe tempo na rowerze daje mi drugie miejsce w open kobiet.
Ponad 5 minut straty do medalistki MP i ME to może dużo, ale jestem zadowolona, bo inne dziewczyny były jeszcze bardziej w tyle.

bartosz banach mateusz zdanowicz hotel cztery brzozy apteka gemini.pl
Bartosz Banach – Hotel Cztery Brzozy Apteka Gemini.pl:

Start podczas Zimowego Triathlonu w Warszawie (4km bieg/2km łyżwy/12km rower) to świetna forma na przerwanie zimowej monotonii treningu, nie musiałem się długo zastanawiać zapakowaliśmy samochód i ruszyłem bronić złota! ( 2 lata temu startowałem wygrywając drużynowo i indywidualnie).
Zaczęło się od drużynówki w składzie Bartosz Banach, Mateusz Zdanowicz i Piotr Andrzejewski. Łatwo nie było, gdyż konkurenci wystawili typowo tematycznych zawodników od bardzo dobrych biegaczy po kadrowiczów na panczenach! Nie poddaliśmy się bez walki, na kończącym rywalizację rowerze stopniowo odrabiałem starty do rywali, ostatecznie mijając linię mety na 2 miejscu open oraz dając zwycięstwo w klasyfikacji drużyn męskich. Złoto obronione !
W rywalizacji indywidualnej już nie było problemów, dobra i bezpieczna pozycja (6) w biegu oraz „bezpieczna” starta i 10 lokata po konkurencji łyżwiarskiej pozwalały myśleć o zwycięstwie. 6 najeżonych agrafkami okrążeni w błotnych warunkach to coś co lubię, i z okrążenia na okrążenie odrabiałem stratę ostatecznie obejmując prowadzenie w wyścigu. Cele osiągnięty więc bezpiecznie lecz pewnie przekraczałem finiszową „kreską” mogąc po raz pierwszy w tym roku i po raz pierwszy w nowych klubowych barwach – Hotel Cztery Brzozy Team Apteka Gemini.pl – unieść ręce w geście triumfu!
Przyszła zima, trzeba zrealizować plan w 100% więc w najbliższym czasie czekają mnie dwa zgrupowania w Hiszpanii. Sezon zapowiada się optymistycznie.

Mateusz Zdanowicz – Hotel Cztery Brzozy Apteka Gemini.pl:

Start w Zimowym Triathlonie miał być formą „przepalenia” pomiędzy długimi zimowymi treningami, oraz pierwszą okazją do rywalizacji w nowych klubowych barwach(Hotel Cztery Brzozy). Zawody rozpoczęliśmy od rywalizacji drużynowej, a pierwsza biegowa konkurencja była w moim wykonaniu. Dawałem z siebie wszystko co mogłem, aby koledzy z drużyny mieli jak najmniejszą stratę. Piotr Andrzejewski pojechał mocno na panczenach, Bartosz postawił kropkę nad „i” jadąc mocno na rowerze. Niestety starta była zbyt duża, i pierwsze miejsce Open przypadło Legion team Serwis z Warszawy, dla Nas jednak przypadł złoty krążek w kategoriach drużyn męskich 

Indywidualnie nie było łatwo, pobiegłem mocno ale aż o 1,5min wolniej niż w biegu sztafetowym! Łyżwy zakładałem jako 10 zawodnik, a na lodowej tafli dzięki doświadczeniu z hokeja czułem się bardzo dobrze (wręcz odpocząłem). Patent by zamiast wiązać łyżwy skleić je szarą taśmą wypalił i po dobrych ślizgach na rower wskoczyłem jako 2 zawodnik, szybko obejmując jednak prowadzenie w wyścigu. Niestety spora ilość agrafek i błoto mi nie pomogło, stopniowo traciłem przewagę a w końcówce przegrałem 3 miejsce Open (4 again :/ to już się robi nudne ). Na otarcie łez pozostał brązowy krążek w kategorii. . . może gdybym pobiegł tak jak w drużynie, na mecie finiszował bym z Bartoszem… hmmm gdyby babcia miała wąsy, to by dziadkiem była…

Przede mną dwa zgrupowania w Hiszpanii, i sporo ciężkiej pracy na rowerze w terenie. Nie ma lekko, a jeszcze podjąłem się regularnych wpisów dla MTB-XC.PL o moich treningach, przygotowaniu do sezonu, a później także samych startach.

klub kolarski żoliber maciek gromadka

Klub Kolarski Żoliber:

Jednym słowem impreza super pod każdym względem – wspaniale zorganizowana, duża frekwencja z roku na rok coraz większa i co za tym idzie większa rywalizacja i motywacja do większego wysiłku.
Polecamy wziąć w niej udział za rok:)

COMMENTS

DISQUS: 0