Komenatrze postartowe 41(1)/2013

Komenatrze postartowe 41(1)/2013

Arkadiusz Posmyk (Diversey Team) – Puchar Niemiec, Kleinmachnow, Niemcy
Komentarze postartowe 3(2)/2014 – Bieganów
Dobre starty Marka Konwy w Czechach i na Słowacji
Wyniki – 4-6 grudnia 2015
Przełaj.. aj, aj, aj!

Tomasz Dygacz – JBG2 Diagnostix: (ŚLR Kielce)

Ostatni mój wyścig w tym sezonie. Temperatura skrajnie niska, ale bardzo ładna pogoda zachęcała do ścigania. Walka o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej została już rozstrzygnięta na ostatniej edycji w Sobkowie, dlatego do tego wyścigu podszedłem z mniejszym nastawieniem bojowym niż zwykle. Nie oznacza to jednak, że nie zależało mi na zwycięstwie. Wręcz przeciwnie. Trasę można było podzielić na trzy etapy: płaski dojazd, treściwy pagórkowaty środek oraz ponownie płaski dojazd do mety. Moim celem była cześć pagórkowata ze względu na moje uwarunkowania fizyczne. Niestety jak się okazało sam dojazd do tej części oraz pojawienie się kilku mocnych zawodników znacznie mi to utrudniły. Mocny atak Tomka Pierwochy zakończył się odjazdem, przez co przez kilka kilometrów byłem w grupie pościgowej. Koniec końców udało mi się Tomka dogonić i odjechać od reszty zawodników na około 30 kilometrze. Resztę trasy przejechałem samotnie kończąc wyścig na pierwszym miejscu z przewagą 2 minut nad Tomkiem i Bartkiem Mijasem. Lepszego zakończenia sezonu nie mogłem sobie wymarzyć. Podsumowując – sezon mogę zaliczyć do naprawdę udanych i był chyba najlepszym w całej mojej kolarskiej karierze. Chciałem również na koniec podziękować za wsparcie całej grupie JBG-2 Diagnostix.

Łucja Pietrzak – UKS Koźminiaka Koźminek (I PP CX Sosnowiec):

Sezon przełajowy już ruszył, ale bardzo dużo zawodników jeszcze nie stanęło na starcie w Sosnowcu, gdzie była pierwsza seria Pucharu Polski. Trasa była dość szybka i techniczna, a ja lubię takie trasy. Od przełajów ścigam się już w kategorii orliczka i tym bardziej ciesze się, że udało mi się wygrać zawody w Sosnowcu, choć te starty traktuję bardziej treningowo.

podium kielce slr paweł jeremek

fot. Paweł Jaremek

Krystyna Żyżyńska – Mybike.pl (ŚLR Kielce + Mazovia MTB Płock):

W ostatni weekend czekały mnie dwa bardzo ważne wyścigi: Finał MTB CROSS Maraton w Kielcach w sobotę oraz finał Merida Mazovia MTB w Płocku w niedzielę. Trochę obawiałam się, jak poradzę sobie w Kielcach, tym bardziej, że mój ostatni start w Górach Świętokrzyskich miał miejsce w lipcu w Zagnańsku, a przez ostatni miesiąc nie startowałam na naprawdę wymagających maratonach. Trasa zaczynała się ok. 20-kilometrowym płaskim odcinkiem, który doprowadził nas do typowo górskich terenów wokół Kielc. Pętla dystansu Master była naprawdę wymagająca, pełna męczących podjazdów oraz technicznych lub też szybkich zjazdów tak, że po ponownym połączeniu z dystansem Fan miałam chwilę słabości, ale przecież na tym polega jazda na najdłuższych dystansach. Uzupełniłam energię, wyprzedziło mnie kilku zawodników, ale żadna zawodniczka. Trochę byłam zaskoczona, ale też szczęśliwa, kiedy dowiedziałam się na mecie, że przyjechałam jako pierwsza z dziewczyn, a dzięki temu wróciłam na podium Klasyfikacji Generalnej.

W niedzielę czekał mnie jeszcze wyścig w Płocku, ostatni start do generalki na dystansie Mega i jednocześnie konieczny do utrzymania prowadzenia w Superklasyfikacji. Mimo ogromnego zmęczenia, jechało mi się nie najgorzej, chociaż momentami brakowało mocy do utrzymania koła zawodników z 2 sektora na płaskim terenie. Dopiero w drugiej połowie maratonu zaczęły się bardziej techniczne odcinki i byłabym zadowolona ze swojej jazdy, gdyby nie przebita dętka 3 km przed metą. Nie opłacało się zmieniać, dobiegłam do mety, a mimo to udało mi się załapać na podium w kategorii K3 (choć w Open oczywiście mój wynik był jednym ze słabszych w sezonie). Na szczęście wszystkie cele w sezonie osiągnęłam: 2 miejsce w K3 i wygrana w Superklasyfikacji to dla mnie naprawdę duży sukces.

Michał Ziułek – Sante BSA Tour (ŚLR Kielce):

Start w Kielcach był dla mnie ważny. Byłem dobrze przygotowany, wiedziałem że mogę walczyć o wysokie lokaty. Martwiłem się jedynie o rower, który z powodów logistycznych nie był dobrze przygotowany po poprzednim weekendzie.
Po starcie z hali targów jedziemy dużą grupą za pilotem, samochód prowadzi ratownik medyczny, kierowca chyba nigdy nie siedział na rowerze, strasznie szarpie i trudno jedzie się na zderzaku :) Wjeżdżamy w teren, tempo dyktuje Dominik Ogledziński. Ja z Patrykiem Piaseckim kontrolujemy sytuację, każdy czeka na dogodny moment na rozerwanie dużej grupy. W końcu pojawia się wydma, podjazd dobrze mi znany z mazowieckich wyścigów, atakuje na niej Patryk, spodziewałem się tego i bez większych trudności podążam za nim. Po ok 3 km mocniejszej jazdy zostało nas w czołowej grupie może 8 osób. Zgodnie współpracujemy. Dojeżdżamy do kolejnego tym razem dość długiego podjazdu, ponownie tempo podkręca Patryk za nim Mariusz Marszałek i Paweł Kowalkowski, który co jakiś czas ma problemy ze sprzętem. Jadę za Pawłem ponieważ wiem, że Patryk będzie chciał jechać z kolegą z drużyny więc to jest bezpieczna pozycja. Jakiś czas jedzie za nami Michał Ficek, który jednak zostaje na jednym z podjazdów. Po godzinie jazdy wymagająca trasa i wysokie tempo sprawia, że nasza grupa się rozciąga, każdy już jedzie sam i na własne konto. Momentami moje przełożenie 28×36 nie wystarcza i muszę podprowadzić rower. Zachowuję jednak spokój i jadę swoje tempo ponieważ wiem, że trudno będzie już kogokolwiek wyprzedzić. Tak to jest na tych górskich maratonach, jak już kolejność czołówki jest ustalona, to pozycje zmieniają się tylko z powodu defektu lub niewystarczającej ilości jedzenia :D toteż systematycznie wciągam żele i popijam. Ku mojemu zdziwieniu na jednym z podjazdów w oddali widzę Mariusza Marszałka. Pomyślałem ok, będę jechał swoje, jak go dogonię to jest szansa, że razem na płaskim dojeździe na metę dojdziemy dwójkę z Algidy. Niestety po chwili okazało się że Mariusz przebił oponę i musiał się zatrzymać, aby założyć dętkę. Tak więc jadę teraz na trzeciej pozycji i końcowe kilometry pokonuję samemu, jestem już mocno wyjechany i moje tempo spada. W końcu jest, dojechałem do kompleksu hal Expo Kielce, gdzie znajduje się upragniona meta wyścigu. Jestem 3 Open i pierwszy w kategorii M1. Wynik cieszy tym bardziej, że daje mi drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, pomimo że w tym roku nie byłem systematyczny w swoich startach. Jest dobrze :)
Wyścig w Kielcach to najprawdopodobniej ostatni mój start w tym roku w MTB. Po krótkim odpoczynku planuje kilka startów w CX.

puchar polski w przełajach cx sosnowiec

Martyna Klekot – BDC Kolarz Jura Częstochowska (CX Huciska + I PP CX Sosnowiec):

Dla mnie start w Hucisku był sprawdzianem moich przełajowych możliwości. Po posezonowym roztrenowaniu brakowało mi startowych emocji . Jak się okazało przyjechało parę regularnie ścigających się w przełajach zawodniczek. Biorąc pod uwagę kompletny brak przygotowania, parę lat bez wyścigów przełajowych i kiepski rower jestem zadowolona ze swojej jazdy. Jeszcze bardziej cieszy mnie 2m z Sosnowca. I seria Pucharu Polski okazała się dla mnie całkiem udana. Traktuję to jednak jako świetną zabawę i dobry trening, chyba nie mam innego wyjścia, bo brak warunków, sprzętu i środków na dojazdy na bardziej oddalone wyścigi blokują mi rozwój w kierunku przełaju.

Paweł Król – Warszawski Klub Kolarski (CX Huciska + I PP CX Sosnowiec):

W sobotę stanąłem na starcie pierwszego w tym sezonie wyścigu przełajowego w Hucisku. Oczekiwania nie były wielkie – sprawdzić gdzie mniej więcej znajduję się w stawce i sprawdzić nowy sprzęt. Trasa nie bardzo mi się podobała, a do tego zostałem ustawiony z tyłu na starcie, więc nie spodziewałem się niczego wielkiego. Pierwsze 2 okr. to jazda w środku stawki i bardzo wolne przesuwanie się do góry. W połowie wyścigu udało mi się przeskoczyć w okolice 3-5 miejsca. Czułem że jadę dobrze, ale też że wyścig daje mi konkretnie w kość. Z grupy walczącej o 2 miejsce utrzymywałem najlepsze tempo i pozostali zawodnicy powoli zostawali w tyle. Na 2 rundy do końca przewaga była już dość bezpieczna, a strata do prowadzącego Bartka Pilisa zbyt duża, więc mogłem nieco spokojniej dojechać do mety. Pierwszy wyścig przełajowy skończył się bardzo dobrym 2-gim miejscem, ale też odciskami na rękach i sporym zmęczeniem.

Dzień później w Sosnowcu odbywał się wyścig Pucharu Polski. Stawka zawodników powiększyła się o kilka osób. Pogoda nieco lepsza, trasa przyjemniejsza. Niestety znów startowałem z końca stawki i przez pierwsze 2 rundy głównie wyprzedzałem nieco słabszych zawodników. Po 4 rundach zbliżyłem się do Michała Kucewicza jadącego na 4 lub 5 miejscu. Spodziewałem się, że niedługo go wyprzedzę, ale on podkręcił wtedy tempo i już sama jazda na kole była całkiem wymagająca. Trzymałem się kilka sekund za Michałem i na 2 rundy do końca wiedziałem, że on jest 3-ci, a ja 4-ty. Zbliżyliśmy się tez mocno do drugiego miejsca. Na ostatniej rundzie zebrałem się i pojechałem jeszcze trochę mocniej niż goniąc go wcześniej i doskoczyłem do koła przed najtrudniejszym podjazdem. Poprawiłem jeszcze jak na eliminatorze i widziałem że Michał nie ma już sił utrzymać się za mną. Przez ostatnie kilka zakrętów do mety kontrolowałem tylko jego stratę, bo drugie miejsce już było poza zasięgiem. Ostatecznie ukończyłem wyścig na najniższym stopniu podium, co i tak uważam za świetny wynik. Cały weekend okazał się udanym i ciekawym rozpoczęciem sezonu przełajowego i liczę, że dalsze starty będą podobne.

[srp]

COMMENTS

DISQUS: 0