ŚME – #4 – finał

ŚME – #4 – finał

ŚME – #3 – zapachniało sensacją
ŚME – #1 – czasówka
ŚME – #2 – klasyki się nie poprawia
świętokrzyski maraton etapowy - łagów - czwarty etap - dekoracja finiszer

fot. grzech787

Ostatni dzień Świętokrzyskiego Maratonu Etapowego był również szóstą edycją Świętokrzyskiej Ligi Rowerowej. Etapówkowicze rywalizowali na najdłuższym dystansie liczącym około 70 km i prawie 1800 m w pionie. Szczególnie ten drugi parametr wzbudzał respekt na wyścigu rozgrywanym w centrum kraju. Zaraz po starcie do pokonania był sztywny podjazd uliczkami Łagowa, który wstępnie ustawił stawkę,  po którym długim polnymi dojazdówkami peleton dojechał do pierwszych wzniesień. Na pierwszy ogień poszedł Szczytniak (554 m n.p.m., najwyższy punkt wyścigu), pod którym w lewo odjeżdżał średni dystans. Dalej trasa trawersowała południowe zbocza Pasma Jeleniowskiego, by po podjeździe na Truskolaską (448 m n.p.m.) zawrócić na zachód w stronę i poprzez pierwszy bufet wjechać lub pewnie dla niejednego wspiąć się na Witosławską (491 m n.p.m.). Po zaliczeniu Skoszyńskiej (451 m n.p.m.) rozpoczynała się wspinaczka na Jeleniowską (533 m n.p.m.), drugi co do wysokości szczyt Pasma. Później zawodnicy zjeżdżali na drugi bufet i asfaltowym podjazdem rozpoczynali wjazd na rundę, którą już raz pokonywali pierwszego dnia wyścigu, podczas etapówki.
W niedzielę kurwidołki Wału Małacentowskiego były bardziej przyjazne, rozjechane kołami kilkuset rowerzystów ze średniego dystansu. Zawodnicy etapówki mogli tutaj skorzystać z atutu własnego boiska i dzięki znajomości terenu nadrobić kilka sekund nad konkurentami, jadącymi tutaj pierwszy raz.
Po opuszczeniu rundy czasówki trasa na chwile wracała na Jeleniowską i był to ostatni cięższy podjazd tego dnia, który dla niektórych umęczonych rywalizacją zawodników był prawdziwą drogą przez mękę. Potem pozostawało już tylko długimi polnymi dojazdówkami dojechać na metę, zaliczając po drodze kilka kamiennych OS-ów.
Lista zaliczonych szczytów pokazuje skąd wzięło się takie przewyższenie, zjazdy też bynajmniej nie były banalne.
Jako pierwszy trasę w czasie 3:55:57 pokonał nie któż inny niż Michał Ficek, nie dając szans nawet jadącym na świeżości kolegom. Za nim zameldowali się Grzegorz Piątkowski i Michał Wojciechowski. Wśród Pań również bez niespodzianek, pierwsza Anna Sawicka, druga Elżbieta Kaca.

Michał Świderski
Trezado BikeTires.pl

[srp]

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0