Komentarze postartowe 27(2)/2013 – PSS, Maja Race

Magdalena Sadłecka: “Wyścig był szybki i bardzo męczący”
Amator donosi: Puchar Strefy MTB Sudety – Podziemia Osówki, Głuszyca
Magdalena Sadłecka (TKK Pacific Nestle Fitness) – Toi Toi Cup, Czechy / Grand Prix Poprad, Słowacja
Komentarze postartowe 2(1)/2014
Michał Topór (Superior Zatror) – Zgrupowanie kadry U23 / Puchar Smoka XC, Łysa Góra

image

Rafał Alchimowicz (KTM Złoty Stok):

Start w wyścigu Maja Race zaliczyć mogę do bardzo udanych! Piątkowy start w sprintach wyszedł mi nadspodziewanie dobrze. Dotarłem aż do finału, co było dla mnie miłym zaskoczeniem – noga tego dnia podawała. Niedziela to już klasyczne ściganie na wymagającej trasie w Parku Paulinum. 8 miejsce w mocnej stawce zawodników z kraju i zagranicy uważam za dobre. Wyścig rozpocząłem dość spokojnie starając się jechać równym tempem nie popełniając błędów. Umiejętne rozłożenie sił pozwoliło mi na zajęcie miejsca w TOP 10.

Albert Głowa (jmp.race):

Tegoroczna edycja została rozegrana w trochę innym miejscu niż zwykle. Mimo tego trasa też była świetna. Po wcześniejszych opadach deszczu zrobiło się troche błota, ale mimo tego trasa była prawie w pełni przejezdna – poza jednym krótkim odcinkiem, gdzie trzeba było podbiegać. Osobiście lubię takie warunki co myślę potwierdziłem swoim wynikiem. Prawie przez trzy pierwsze rundy jechałem razem z T. Sikorą i A.Rzeszotko, pod koniec trochę został Tomek, a na początku czwartej udało mi się odskoczyć Adrianowi i udało mi się dowieść zwycięstwo do mety. Ogólnie z formy podczas wyścigu jestem zadowolony i swietnie mi się jechało.

Adrian Rzeszutko (niezrzeszony):

Skomielna Biała przywitała Nas zupełnie nową trasą. Jak na Szlak Solny przystało było całkiem ciężko i błotniście. 5 rundek dla Elity, zapowiadało się zatem prawie półtorej godzinki rywalizacji. Po dość szybkiej rundzie rozjazdowej oderwaliśmy sie z Szykmiem Bielem, Albertem Głową i Tomkiem Sikorą od reszty zawodników. Generalnie tempo wydawało mi się momentami dość wysokie, ale kiepsko sie rozgrzałem do tego startu i na lekkim zapieku przyszło mi sie zmagać do połowy rundy. Tak naprawdę jechaliśmy dość nerwowo, bo każdy chciał być jak najbardziej z przodu, a zwłaszcza na odcinkach zjazdowych, gdzie błoto było już tak zryte, że dawało wiele możliwośći linii przejazdu. Widziałem, że chłopaki trochę wolniej lecą na zjazdach więc podkręciłem na podjeździe by kolejną rundke przejechać bez zmiany. W międzyczasie odpadł Szymek, a walka zaczęła sie między mną a Albertem. Parę mocnych akcentów na podjazdach i widać, że Tomek zostaje. Mimo to ciśniemy cały czas. Wiedziałem że tego dnia ciężko będzie urwać Alberta, bo naprawdę miał pod nogą. Czekałem na rozwój wydarzeń, by wychwycić jakiś błąd. Niestety na 4 rundzie podczas dublowania 2 zawodników musiałem ratować się praktycznie zatrzymaniem przed drzewem. Strata około 10 sekund była ciężka do odrobienia, ponieważ wybiłem sie z rytmu i dalej  zrobiłem kilka drobnych błędów. Na mecie 1 minuta straty. Udany wyścig, prawie 800m w pionie i dobra forma przed dalszą częscią sezonu.

image

Piotr Kurczab (Sante BSA Pro Tour):

Wyścig nie poszedł po mojej myśli. W piatkowych sprintach pomimo dobrego czasu w kwalifikacjach w początkowej fazie trafiłem na trudną grupę eliminacyjną. Błąd na starcie sprawił, że odpadłem w ćwierćfinale, przegrywając ze zwyciezcą i 3 zawodnikiem w tych zawodów. Niedzielne XCO to super zawody, najlepsze w Polsce, szkoda tylko, że o to miano nie ma z kim rywalizować. Smutne jest też to, że frekwencja w młodszych kategoriach była porażająco niska… W sumie nie dziwię się, bo jak widzę w jakim kierunku idzie kolarstwo górskie w naszym kraju i co się dzieje to jest to dla mnie zrozumiałe. Warto też wspomnieć o bałaganie w biurze zawodów, w regulaminie i w trakcie zgłoszeń był podział na Elite i U23. Po wyścigu dowiedziałem się, że nie ma żadnego podziału, wyścig był OPEN, gdzie główny sędzia i regulamin mówił o takim podziale. Trasa niezwykle wymagająca, fizycznie i technicznie o czym przekonałem się po raz kolejny. Przez większą cześć wyścigu jechałem na 7 pozycji OPEN z niedużą stratą do 5 i 6 w miarę w komfortowym rytmie. Niestety w połowie wyścigu zjadłem żela firmy NUTREND, którym się zatrułem, nagłe mdłości, chęć wymiotów, “pierdzenie”, spowodowały totalną odcinkę. Momentami stawałem pod górę i myślałem, że spadnę z roweru. Efektem tego było, że w stosunkowo niedługim czasie (1,5 okrązenia do mety) spadłem z 7 msc OPEN na 12 msc, odnotowywując znaczną stratę w tym czasie. Ze spokojem i optymizmem spoglądam na zbiżające się Mistrzostwa Polski MTB, bo znam przyczynę odcinki. Teraz mam kilka dni by odpocząć i dojść do siebie, większa część wyścigu pokazała, że jestem dobrze przygotowany do Mistrzostw. Bedziemy walczyć!:)

Patryk Kaczmarczyk (Mitutoyo AZS Politechnika Wrocławska):

Startu w Jelenia Góra TROPHY Maja Włoszczowska MTB Race nie zaliczę do szczególnie udanych. Duże straty odnotowałem już na początku, najpierw szybkie tempo czołówki od pierwszych metrów, później korek na trasie i w końcu trzykrotnie powtórzony błąd przy wyborze ścieżki zjazdu. Pomimo braku większych problemów ze sprzętem nie udało mi się powalczyć o lepsze miejsce. Tego dnia, a raczej całego tygodnia brak było magicznej mocy w nogach. Gdy dopadły mnie skurcze było już tylko coraz gorzej. Chociaż zajęte dopiero 25 msc. ELITA nie daje satysfakcji, o tyle ściganie się w tak trudnej rywalizacji to kwintesencja MTB. Trzeba przyznać, że ranga zawodów i poziom trasy stoją na najwyższym poziomie, co przyczyniło się do licznej zagranicznej obsady. Liczę na reaktywacje i lepszy występ już za tydzień na MP w Żerkowie.

Kamil Dziedzic (Mitutoyo AZS Politechnika Wrocławska):

Family Cup w Karpaczu zorganizowane w minioną sobotę to ciekawe zawody. Szkoda, że nakładające się terminy innych imprez i słaba reklama sprawiły, że na starcie zjawiła się garstka ludzi. Trasa na stoku Kolorowa była jak dla nowicjuszy bardzo trudna i wymagająca – 2 długie podjazdy, w tym jeden po korzeniach, do tego jeden dosyć trudny zjazd po kamieniach i na końcu blisko 2-kilometrowej pętli agrafki po stoku narciarskim w dół. Autor trasy podkreślał, że kilkanaście lat temu to właśnie tutaj swoją przygodę z kolarstwem górskim zaczynała Maja Włoszczowska i to jej imieniem nazwana została ta trasa. Szkoda, że taka osobistość nie mogła pojawić się w Karpaczu… Po wyścigu losowano kilka mniej lub bardziej cennych nagród wśród wszystkich uczestników, a wśród rodzin myjkę ciśnieniową Karcher – głównego sponsora cyklu.

[srp]

COMMENTS

DISQUS: 0