B’TWIN Rockrider 900 [2017]

Decathlon (nie tylko) na zimę
Decathlon od kuchni – FotoStory
Flesz #mtbxcpl – 02-08-2017

Ponad miesiąc jeżdżenia, ponad 500 km w różnych warunkach i okolicznościach przyrody wystarcza by sprawdzić rower nie tylko pod względem konfiguracji czy geometrii, ale także tego jak spisuje się długodystansowo. Tym bardziej w przypadku marki B’TWIN, która przez wiele osób jest cały czas postrzegana w kategoriach supermarketowej. Do znudzenia będę przypominać, że w przypadku Decathlonu nie ma mowy o wybieraniu produktów z chińskiego czy tajwańskiego katalogu. W zasadzie wszystkie ich rowerowe produkty projektowane są w B’TWIN Village we francuskim Lille, o którego kulisach możecie przeczytać tu.

Wracając do roweru. W katalogu niebieskiej sieci możemy przeczytać:

Przeznaczenie: do jazdy terenowej cross country (XC), idealny na regularne treningi i rozpoczęcie startów w zawodach.”

Charakter roweru podkreślony w opisie literkami XC widoczny jest na pierwszy rzut oka, zwłaszcza jeśli spojrzeć na napęd – SRAM NX w konfiguracji 1×11. Z przodu 30T, z tyłu kaseta o zakresie 11-42T.

Ale od początku. Polityką firmy Decathlon jest fakt, że zdecydowali się na budowanie oferty tylko i wyłącznie w oparciu o rowery z kołami 27.5 cala czyli 650B. Tłumaczone jest to faktem, że jest to swego rodzaju kompromis między małym i dużym kołem, który powinien satysfakcjonować najszerszą grupę konsumentów. W chwili obecnej nie są planowane żadne rowery z dużym kołem.

Jeśli chodzi konstrukcję to rama zbudowana jest z podwójnie cieniowanego aluminium 6061 T4/T6 z taperowaną główką. W przypadku rozmiaru M osiągnięto wagę 1800 gram. Zdecydowanie sportowa geometria zachęcająca do agresywnej jazdy. Z przodu dość rzadko dziś spotykany widelec marki Manitou – model M30 ze skokiem 100 mm ze standardową osią. Do tego manetka skoku blokady wymyślona przez Francuzów – B’TWIN ComboLock czyli taki trochę gripshift. Niestety w mojej ocenie to najsłabsze ogniwo tego roweru. Praca nie odbywa się płynnie, grip jest dość śliski, więc podczas jazdy naprawdę trzeba się przyłożyć, żeby usztywnić czy też zwolnić widelec.

Wracając do napędu to jeden blat z przodu i to tylko z 30 zębami (maksymalnie można założyć 32T), to trochę za mało na płaskie trasy do których można zaliczyć w zasadzie większość krajowych maratonów rozgrywanych poza górami. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że projektant tego roweru musi być wyznawcą zasady, że kolarstwo górskie uprawia się jak nazwa wskazuje – w górach. W tej konfiguracji w zasadzie żaden podjazd nie jest straszny. Sprawdził się zarówno na długich bieszczadzkich podjazdach, jak i na sztywnym krótkim podjeździe na Kazurze, który wg. Mai Włoszczowskiej ma momentami nawet 32% nachylenia.

Za hamowanie odpowiadają hamulce TEKTRO TKD32, na których korpusach znajdziemy także logo B’TWIN – ten model jest na wyłączność dla niebieskiej sieci. Ich pracę oceniam bardzo pozytywnie. Mają bardzo dobrą modulację, bez problemu można kontrolować siłę hamowania aż do całkowitego zablokowania tarczy.

Przyglądając się dalej konfiguracji roweru mamy bardzo fajne seryjne koła Mavic Crossride FTS-X, które ważą 1985 gram. Opony też nieprzypadkowe – Hutchinson Python 27.5×2,1. Bieżnik nie jest zbyt agresywny, więc w trudnych warunkach albo trzeba mieć dobrą technikę jazdy albo zmienić na coś bardziej agresywnego. Domyślny zestaw świetnie sprawdza się za to w suchych warunkach i dobrze zwartej powierzchni. Wtedy jest zdecydowanie szybko :)

Cały zestaw dopełniają starannie dobrane elementy firmowane przez B’TWIN – kierownica oversize low rise 680 mm wraz z mostkiem, którego długość zależna od rozmiaru roweru – od 80 mm w przypadku „M” do 100 mm w przypadku „XL”. Na wyróżnienie zasługują bardzo wygodne i jednocześnie dobrze trzymające gripy RR900 light lock on. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie także siodełko, które z pozoru wygląda na bardzo plastikowe, ale w praktyce okazało się bardzo wygodne. I co ważne odporne na szybkie zniszczenie. Po błotnej masakrze w Bieszczadach bez problemu przywróciłem je do stanu „prawie jak nowe”.

Tak jak pisałem wcześniej – rower sprawdziłem zarówno na trasach typowego cross country, w górach, ale także na płaskim Mazowszu gdzie mieszkam. I muszę przyznać, że najwięcej frajdy z jazdy na tym rowerze jest wszędzie tam, gdzie są chociażby jakieś podjazdy. W tej konfiguracji jazda po płaskim może nie jest męczarnią, ale wysoką kadencję na pewno można ćwiczyć ;)

B’TWIN Rockrider 900 to kolejny dowód, że Decathlon robi naprawdę porządne i co ważne przemyślane rowery. Za niecałe trzy i pół tysiąca dostajemy rower, który w rozmiarze M waży 12 kg i na którym możemy zarówno czerpać frajdę z jazdy w górach, jak i stanąć na starcie wyścigu cross county czy górskiego maratonu.

Jeśli dysponujemy dodatkowym budżetem to warto tez przyjrzeć się wersji 920 (link), gdzie rama jest potrójnie cieniowana, a sam rower wyposażony jest w napęd SRAM GX, widelec RockShox Reba ze sztywną osią. Całość też waży odpowiednio mniej – 11,2 kg w rozmiarze M. Cena katalogowa: 4 999 PLN

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0