Michał Topór (Superior Zator) – Puchar Polski XCO, Biała

Michał Topór (Superior Zator) – Puchar Polski XCO, Biała

Krzysztof Łukasik (Mitutoyo AZS Wratislavia) – Puchar Mazowsza MTB XC, Kobyłka
Komentarze postartowe – 17/2014 – Puchar Czech (2)
Bartosz Janowski (Romet Factory Team) – Kamptal Klassik Trophy, Langenlois

Za nami piąta runda Pucharu Polski. Prawdopodobnie wielu jeszcze długo na samą myśl będzie odczuwać dreszcz grozy, inni (w tym ja) będą ją natomiast wspominać bardzo miło. Nie ważne jednak do której grupy należycie, myślę, że z czystym sumieniem mogę określić ten wyścig jako najciekawszy do tej pory w obecnym sezonie. Jeszcze w przeddzień imprezy nic (no może z wyjątkiem prognozy pogody) nie zapowiadało tego, co miało się wydarzyć następnego dnia. Świeciło piękne słońce, niebo było nieskazitelnie niebieskie, a trasa była sucha pieprz. Organizatorzy wykazali się sporą inwencją i zmodyfikowali trasę w stosunku do poprzednich lat, zmieniając częściowo jej przebieg, a także dodając kilka nowych elementów, w tym rockgarden. Ten ostatni zyskał sobie niestety szybko dość ponurą sławę opinię ze względu na ostry apetyt na opony. Mimo wszystko pomysł bardzo mi się podoba, trzeba jedynie lekko dopracować samą realizację. Zdecydowanie docenić należy starania organizatorów, którzy naprawdę mocno pracują aby uczynić ich imprezę jeszcze lepszą z każdym kolejnym rokiem :)

Pierwszym co zarejestrowałem po przebudzeniu w sobotę był dźwięk deszczu uderzającego w dach naszego budynku. Padał on nieprzerwanie prawie do samego wyścigu kobiet zamieniając trasę w prawdziwy błotny raj, a ogromną większość podjazdów w podbiegi. Nie pamiętam czy kiedykolwiek startowałem w wyścigu, gdzie tyle razy byłem wyprzedzany lub wyprzedzałem tych samych zawodników. Przerobiłem po kilka razy wszystkie pozycje od 2 do 7, a układ całej czołówki zmieniał się nieustannie do samego końca. Ostatecznie po pogoni jaką odbyłem na ostatnim okrążeniu, udało mi się przyjechać na metę jako trzeci zawodnik w Elicie oraz drugi młodzieżowiec. Jest to mój najlepszy do tej pory wynik w Pucharze Polski, co cieszy mnie tym bardziej, że zdecydowanie wolę jeździć na rowerze niż z nim biegać.

Wyścig był niesamowicie wymagającym sprawdzianem nie tylko dla mnie, lecz również sprzętu oraz, a właściwie przede wszystkim dla całego zespołu. Bez odpowiedniego zaplecza sprzętowego oraz perfekcyjnie obstawionego boxu z pewnością nie osiągnąłbym takiego rezultatu, a bardzo prawdopodobne, że samo ukończenie rywalizacji mogłoby przerosnąć moje możliwości. Również w klasyfikacji drużynowej nie było na nas mocnych, wygrywając z przeszło 20 punktową przewagą. Ukłony w stronę Trezado, które przysłowiowo „uratowało mi tyłek” zaklejając tylną oponę przebitą na ostatnim okrążeniu oraz Superiora, który stworzył rower niezawodny i szybki w każdych warunkach. Teraz pozostaje jeszcze to wszystko wyczyścić…

Foto: Tygodnik Prudnicki / Grzegorz Ziaja

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0