Cyklokarpaty #4 – Zjeżdżając zboczem wulkanu…

Cyklokarpaty #4 – Zjeżdżając zboczem wulkanu…

Dominik Grządziel (Romet MTB Team) – Cyklokarpaty, Pustków
Komentarze postartowe 31/2014
Sławomir Dziwisz (Fil-Bike) – Cyklokarpaty, Strzyżów

Ostatnia majowa edycja Kellys Cyklokarpaty (27.05.2017 r.) będzie miała miejsce w płonących górach. Gorce, bo o nich właśnie mowa, swoją nazwę zawdzięczają słowu „gorzeć”, a więc „palić się”. I nic dziwnego – wszak góra Wdżar, na zboczach której usytuowany będzie zarówno start, jak i meta wyścigu, to wygasły wulkan…

Warto jednak wiedzieć, że w tym czasie na owej gorejącej niegdyś górze odbędzie się nie tylko maraton Kellys Cyklokarpaty. Ostatni weekend maja to bowiem prawdziwe kolarskie święto – Joy Ride Bike Festival, organizowane corocznie na obiekcie Czorsztyn-Ski, który służąc miłośnikom białego szaleństwa w zimie, w sezonie letnim zamienia się w prawdziwą mekkę amatorów downhillu, enduro i innych ekstremalnych kolarskich dyscyplin. Pełną informację o tym wydarzeniu znajdziecie na joyride.pl.

Ale ciekawostek na tym obszarze jest wiele, wiele więcej. I to nie tylko związanych z samymi Kluszkowcami, leżącymi u stóp góry Wdżar, ale również – a może nawet przede wszystkim – z Jeziorem Czorsztyńskim, Gorcami i pobliskimi Pieninami.

Wjeżdżając do Kluszkowców możemy śmiało powiedzieć, że jesteśmy w górach. I to nie byle jakich: najwyższy szczyt Gorców, Turbacz, to aż 1 310 m. Sama wieś Kluszkowce to niewielka, niespełna dwutysięczna osada, której historia sięga co prawda XIII wieku, ale pamiątki z tego okresu się nie zachowały.

Kluszkowce nad Jeziorem Czorsztyńskim. Widok z Żaru. Autor: Jerzy Opioła, źródło: Wikipedia.

Ponieważ trasa maratonu prowadzi w całości przez przepiękne tereny górskie i leśne, przelatując jedynie przez dwie miejscowości: Ochotnicę Górną i Dolną, warto – czy to w czasie oczekiwania na zawodników, czy też może kolejnego dnia – zwrócić swój wzrok ku Zbiornikowi Czorsztyńskiemu i zapoznać się z fascynującą, bogatą i świetnie zachowaną historią tego obszaru.

Jezioro Czorsztyńskie powstało jako zaporowy zbiornik wodny na Dunajcu, w celu ochrony przed powodzią miejscowości położonych w dole rzeki. Jego budowę rozpoczęto w latach 70., jednak do faktycznego napełnienia zbiornika doszło dopiero w połowie lat 90. Będąc w okolicy warto przejść się na krótki spacer po koronie zapory, która jest największą tego typu budowlą w kraju. Jeśli kogoś zainteresuje mechanizm działania elektrowni wodnej, można zarezerwować grupowe zwiedzanie z przewodnikiem. To, co jednak najbardziej urzeka, to widok z centralnej części zapory. Patrząc na południowy – zachód, przy dobrej pogodzie możemy stąd zobaczyć Pieniny Spiskie, a nawet Tatry. Jednak jeśli skierujemy swój wzrok w stronę Jeziora Czorsztyńskiego, naszym oczom ukażą się dwa zamki: w Niedzicy, na zachodnim brzegu, oraz Czorsztynie, na brzegu wschodnim.

Widok z zapory w Niedzicy na Jezioro Czorsztyńskie. Źródło: pixabay

Jak nietrudno się domyślić, oba są warte zwiedzenia i oba zasługują na to, by znaleźć się na liście absolutnych „must see” dla wszystkich, którzy są choćby przejazdem w okolicy Kluszkowców.
Zakładając, że właśnie zeszliśmy z zapory, najbliżej będzie nam do zamku w Niedzicy. Zbudowany w XIV wieku przez landgrafów spiskich (węgierskich) miał strzec szlaku handlowego między Polską a Węgrami. Nazwa zamku – Dunajecz – pochodziła od rzeki płynącej wówczas u jego podnóża. Zwiedzanie jest możliwe codziennie w godzinach od 9:00 do 18:30 i trwa nieco powyżej godziny. W cenę biletu (14 zł zwykły, 12 zł ulgowy) wliczona jest opieka przewodnika. Z zamkiem tym związana jest też ciekawa legenda: podobno po II Wojnie Światowej znaleziono tam kipu, informację zapisaną inkaskim pismem węzełkowym, która prowadzić miała do ukrytego skarbu…

Zamek w Niedzicy. Źródło: pixabay

Aby dostać się na przeciwległy brzeg jeziora, zasadniczo trzeba pokonać dwunastokilometrową trasę, jadąc na południe aż do Sromowców Wyżnych. Jednak istnieje dużo przyjemniejszy sposób: rejs statkiem lub gondolą. Tuż pod zamkiem w Niedzicy znajduje się przystań. Co 20 minut odpływa stąd statek, który za jedyne 6 zł (dorośli) lub 4 zł (dzieci od 4 do 15 lat) przewiezie nas przez jezioro do Czorsztyna. W sezonie letnim (od początku maja do końca września) co 15 minut kursują również gondole „Czorsztynianki”, za 6 zł od osoby dorosłej i 5 zł od dziecka (do 10 lat). Na drugim brzegu ścieżka zaprowadzi nas do ruin drugiego zamku. Jego początki sięgają XIII wieku, a wzniesiony został pod nazwą „gród Wronin” na Górze Zamkowej. Podobnie jak o stulecie młodszy zamek w Niedzicy, strzec miał granicy polsko-węgierskiej. Znany był również pod nazwą „Królewski zamek Czorsztyn” i faktycznie był świadkiem wizyt polskich monarchów (m.in. Kazimierza Wielkiego, Królowej Jadwigi, Władysława Jagiełły czy Jana Kazimierza), zaś od XIV wieku był siedzibą starosty – namiestnika króla. Niestety w 1790 r. uderzenie pioruna spowodowało pożar zamku. Rozbiory Polski przyczyniły się do ostatecznego jego upadku. Dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym nadano mu status trwałej ruiny, a od lat 50. podjęto prace w celu jego zabezpieczenia. Od 1996 r. zamek wchodzi w skład Pienińskiego Parku Narodowego jako „Uroczysko Zamek Czorsztyn”. Zwiedzanie możliwe jest codziennie od godziny 9:00 do 18:00. Bilet normalny kosztuje 5 zł, a ulgowy 2,50 zł.

Ruiny zamku w Czorsztynie. Źródło: pixabay.

Skoro już jesteśmy w Pieninach, to nie sposób pominąć tradycyjnego spływu Dunajcem. Od kiedy powstało Jezioro Czorsztyńskie nie można co prawda spłynąć bezpośrednio z Czorsztyna czy Niedzicy, jednak wystarczy podjechać samochodem (lub rowerem) do Kątów k. Sromowców Wyżnych (ok. 10 km od Kluszkowców). Tam znajduje się przystań flisacka oraz pawilon wystawowy Pienińskiego Parku Narodowego. Możliwy jest spływ do Szczawnicy (18 km, ok. 2,5 godziny) lub Krościenka (23 km, niecałe 3 godziny). Po drodze podziwiać można przepiękne widoki przełomu Dunajca. Koszt: 52 zł do Szczawnicy (27 zł dla dzieci do lat 10), 66 zł do Krościenka (odpowiednio 34 zł bilet dziecięcy).

Obowiązkowy rozjazd po Kellys Cyklokarpaty można zrealizować na jednej z wielu okolicznych tras rowerowych. Ścieżka wzdłuż przełomu Dunajca biegnie niemal identycznym szlakiem, jak proponowany powyżej spływ. 38-kilometrowa trasa startuje w Niedzicy, następnie przekracza granicę polsko-słowacką i Czerwony Klasztor, wraca do Polski przez Szczawnicę, Krościenko, Grywałd, Krośnicę, Czorsztyn i z powrotem do Niedzicy. Nieco dłuższy, 48-kilometrowy szlak Małej Pętli Zamagórza wiedzie z Niedzicy przez Kacwin, Podspady, Jurgów, Rzepiska, Łapsze Wyżne i Niżne do Niedzicy. Niewątpliwą zaletą tej trasy są fantastyczne widoki na Tatry.

Rowerem można również wybrać się na wycieczkę wokół Jeziora Czorsztyńskiego. Trasa liczy ok. 37 km, a poruszać się będziemy głównie asfaltem. Po drodze, oprócz zamków w Czorsztynie i w Niedzicy, koniecznie warto zwiedzić drewniany, gotycki kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Dębnie Podhalańskim, który wpisany jest na listę UNESCO.

Drewniany kościół gotycki p.w. św. Michała Archanioła. Autor: Krzys L. Źródło: Wikipedia

Infrastruktura noclegowa w okolicy Jeziora Czorsztyńskiego jest dobrze rozbudowana. Jednak szczególnie warte polecenia są dwie miejscówki: Osada Czorsztyn w Kluszkowcach oraz… zamek w Niedzicy :) W pierwszym z nich znajdziecie kompleks zabytkowych, drewnianych pensjonatów, chałup i piwniczek z XIX i początku XX wieku. – strona internetowa. Natomiast nocleg w komnacie zamkowej w Niedzicy jest niepowtarzalną okazją do podróży w czasie… Szczegółowe informacje oraz ceny na stronie internetowej.

Widzimy się zatem w Kluszkowcach!

PS. Nie zapomnijcie się zapisać!

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0