Bartłomiej Wawak (Kross Racing Team): warto jeździć dla siebie, a nie poddawać się presji

Bartłomiej Wawak (Kross Racing Team): warto jeździć dla siebie, a nie poddawać się presji

Bartłomiej Wawak (Kross Racing Team) o sezonie 2015
Bartłomiej Wawak (Kross Racing Team): w kolarstwie liczy się nie tylko siła
Wawak tuż za podium na Cyprze

Po Wielkanocnej przerwie Twoja noga kręci się chyba nawet lepiej niż przed. To efekt świątecznego mazurka czy może właśnie to efekt tego, że oparłeś się pokusie?

Szczerze mówiąc, nie zauważyłem różnicy przed i po okresie świątecznym. Myślę, że często zależy to od trasy, jeśli mi nie pasuje, to zdarzy się mi pojechać słabszy wyścig niż oczekuję. Ten sam problem często widać u młodych zawodników podczas Pucharu Świata. Nie każdy lubi szybkie trasy i nie każdy lubi długie podjazdy. Ja akurat lubię długie podjazdy, a one niestety nie zdarzają się zbyt często na ważnych trasach. Myślę, że w takich sytuacjach nie można być wściekłym czy się załamywać, bo to jest naturalne, że raz wychodzi dobrze, a czasami gorzej. Istotne jest to, żebyśmy my byli zadowoleni z tego co zrobiliśmy i żebyśmy byli sami wobec siebie fair. Przecież daliśmy z siebie wszystko, aby zameldować się jak najwyżej na mecie. Warto jeździć dla siebie, a nie poddawać się jakiejś presji, gdyż nasza forma to siła fizyczna i psychiczna, o tym trzeba pamiętać!

7 miejsce w Bundeslidze, 1 pierwszej miejsce w Wałbrzychu i ogranie o kilkanaście sekund Marka Konwy. Który z tych wyników jest dla Ciebie ważniejszy?

Zdecydowanie 7 miejsce w Bundeslidze, gdzie ścigam się z czołówką świata, im większa obsada, tym większa motywacja 😉. Poza tym podczas wyścigów poza krajem mogę zebrać więcej doświadczenia. Oczywiście miło jest od czasu do czasu wygrać i stanąć na podium ale myślę, że wyścigi rangi HC i Pucharu Świata będą jednak miały większy wpływ na mój rozwój.

Teraz w końcu czas na Puchar Świata. To co było do tej pory to rozgrzewka?

W sumie prawda! Puchar Świata to jednak wyścig innej ligi. Zawsze wszyscy przygotowują się szczególnie na te wyścigi i chcą osiągać postawione sobie cele. Moje są jak zwykle ambitne, a rozgrzewka przed głównymi startami sezonu była bardzo ciekawa ze względu na bardzo wyrównany poziom. Jestem bardzo ciekawy, co będzie dalej, szczególnie w tej gorącej top 5tce :)

Które lokalizacje PŚ wymieniłbyś jako swoje ulubione? A która jest tą, której po prostu nie lubisz? Dużo publikujesz na YT, może dorzucisz do tego jakiś komentarz?

Do ulubionych na pewno należą: Cairns, Mont Sainte Anne, Windham, La Bresse, Pietermaritzburg, Meribel, Val di Sole, Andorra, tam podoba mi się najbardziej. Generalnie nie mogę powiedzieć o żadnej trasie, że jej jakoś wyjątkowo nie lubię. Jeżeli takowa jest porostu powinno się z nią przeprosić i zaakceptować fakt, że trzeba ją pokonać najlepiej jak się umie. Potem możemy być z siebie zadowoleni, jednocześnie wiedząc, że zrobiło się wszystko, co było w naszej mocy, zwłaszcza ćwicząc nastawienie do zadania, jakie mieliśmy wykonać.

Jeśli chodzi o mój kanał na YT. Postanowiłem nakręcić praktycznie każdą trasę wyścigu, na której będę startował. Jest to dla mnie forma promocji jak i kolekcjonowania tras, na podstawie czego każdy może zobaczyć z czym mamy do czynienia na poszczególnych wyścigach. Warto też sobie przypomnieć przed wyścigiem jak dana trasa wygląda.

Na jesieni Ondrej Cink, jeden z czołowych kolarzy górskich, zdecydował się przejść na szosę. Motywował to faktem, że kolarstwo górskie się nie rozwija, kilka PŚ w sezonie to za mało i nie ma tak naprawdę większych możliwości rozwoju czy mówiąc wprost zarobkowania. Jak Ty widzisz globalnie sytuację XCO oraz perspektywy dla samego siebie?

Bardziej wydaję mi się, że jego decyzja była pokierowana rozpadem grupy, a nie brakiem możliwości rozwoju. Drugą kwestią są zarobki – zdecydowanie wyższe są na szosie. Jeśli chodzi o mnie, ciężko na razie powiedzieć jak potoczy się mój los w najbliższych lata. W tym momencie chcę się skupić na tym co robię aktualnie, a mój rozwój to dalsze podnoszenie poziomu sportowego. Jeśli chodzi o sytuację XCO wydaje mi się, że za granicą wygląda to całkiem dobrze, chociażby obserwując ilość kibiców, którzy przychodzą oglądać wyścigi, wspierać swoich faworytów; dalej liczy się ich w tysiącach, może nie „nastu” ale kilku.

Aktualnie jesteś najwyżej notowanym polskim zawodnikiem w rankingu UCI. Na ile lepsze miejsce startowe przekłada się na lepszą lokatę na mecie?

Biorąc pod uwagę to, że pierwsza runda zawsze jest najszybsza, a zarazem najbardziej tłoczna, to bardzo mocno przekłada się na końcowy wynik. Zdecydowanie mniej szczęścia potrzeba w czasie przebijania, ze względu na mniejszą szanse kraksy lub tzw. korka. Szczerze mówiąc nie sądziłem, że tak szybko uda mi się przebić praktycznie do top30. Owszem, nie jest to nic specjalnego, ale na zbliżającym Pucharze w Czechach będę stał cztery rzędy bliżej, co daje mi większe możliwości.

Kiedy ostatnio robiłeś jakieś modyfikacje w swoim rowerze? Mam wrażenie, że od wielu miesięcy korzystasz z tej samej konfiguracji…

Jeśli coś jest sprawdzone i działa to po co w tym gmerać? 😉 Jestem tym typem zawodnika, który odczuje każdy 1mm zmiany czegoś w swoim rowerze, co czasami bardzo mocno utrudnia pracę mechanikowi. Mimo to zdarzają mi się małe zmiany np. wspornika lub siodła, czyli rzeczy, na które nie koniecznie zwraca się uwagę.

Niedawno ze względów bezpieczeństwa zmianie uległa lokalizacja Mistrzostw Europy z Turcji na Włochy. Znasz tę trasę? Przede wszystkim chyba nie będziecie musieli mierzyć się z aż takim upałem…

Jeśli chodzi o upał we Włoszech w tym okresie roku, to faktycznie nie będzie ciężko, spodziewam się ok.30 stopni. Trasy niestety nie znam; w sumie kogo tylko pytam, to praktycznie nikt się tam nie ścigał, więc w końcu coś nowego! Mało znana trasa z pewnością będzie miała wpływ na końcowy wynik wyścigu. Nie każdy jest się w stanie nauczyć trasy w krótkim czasie. Może w młodszych kategoriach nie ma to aż tak dużego znaczenia, ale w elicie każda przeszkoda jest istotna i to jak szybko jesteśmy w stanie ją pokonać.

Jeszcze kilka lat temu równolegle z cross country ścigałeś się także w maratonie MTB. Jak sytuacja wygląda w tej chwili? Właśnie trwają kwalifikacje do MŚ, a z kolei w sierpniu, w zasadzie na wyciągnięcie ręki są ME XCM – u naszych południowych sąsiadów na Słowacji.

Jeśli chodzi o Słowację, to zdecydowanie mówię nie. Profil trasy robi naprawdę wrażenie i obstawiam czas pierwszego w granicach 6 godzin. To niestety w moim przypadku mogłoby okazać się strzeleniem sobie w stopę na dalszą część sezonu. Myślę, że byłbym w stanie przygotować się do tego wyścigu, natomiast okres regeneracji po takim wysiłku jest naprawdę długi. Tak, jak już wspominałem, teraz skupiam się na priorytetach grupy i wcześniej obranych celach, a tego na pewno nie chciałbym zmieniać.

Dziękuję za rozmowę i powodzenia w dalszej części sezonu!

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0