Bartłomiej Wawak (Kross Racing Team): w kolarstwie liczy się nie tylko siła

Bartłomiej Wawak (Kross Racing Team): w kolarstwie liczy się nie tylko siła

Bartłomiej Wawak (Kross Racing Team): warto jeździć dla siebie, a nie poddawać się presji
Wawak tuż za podium na Cyprze
Bartłomiej Wawak (Kross Racing Team) o sezonie 2015

Wszedłeś w sezon bardzo dobrymi wynikami na Cyprze. I to zdaje się bez zgrupowania w ciepłych krajach. Jak buduje się formę w polskich warunkach pogodowych?

Przyznaję się, raz bylem na tydzień w Hiszpanii, ale to ze względów organizacyjnych, zrobiłem sobie wakacje :) Na Cypr zdecydowałem się tydzień przed startem, miałem też parę przygód z tym związanych, choćby problem z bagażem, który trzeba było odebrać w dzień pierwszego etapu o 4 nad ranem z lotniska. Fajnie było się znowu pościgać a zarazem sprawdzić gdzie popełnia się błędy i traci cenny czas. Wracając do zimy, w tym roku jak dla mnie była bardzo łaskawa, lekki przymrozek suche asfalty, zmrożone ścieżki w lesie, trochę słońca- czego chcieć więcej! Przecież ja mam trenować, a nie oglądać widoki podczas treningu.

W takim razie zgrupowanie w ciepłych krajach na przełomie lutego i marca jest bardziej ułatwieniem niż rzeczywistą potrzebą?

Zdania są podzielone w tej kwestii, ale według mnie wyjazd na zgrupowanie na przełomie lutego/marca jest trochę bez sensu, chociażby ze względu na pogodę w Polsce. Szczerze mówiąc nie ma dla mnie różnicy czy na zewnątrz będzie 10 czy niecałe 20 stopni. Tak i tak trzeba się ubrać ciepło, żeby się od razu nie rozchorować. Myślę, że takim najbardziej sensownym okresem na zgrupowania w cieplejszych krajach byłby przełom grudnia/stycznia i trochę lutego. W sumie mieszkam w Krakowie, mam wszystko pod ręką, znam trasy pod dany trening jaki chce wykonać. W każdej chwili mogę się przenieść na parę dni w góry jeśli tego potrzebuję i zrobić to, co do mnie należy nie tracąc przy tym czasu na szukanie tras, itp. Jedynie czego mi czasem brakuje, to podjazdów, takich godzinnych ;)



Cross country jest w mojej ocenie trochę jak F1. Żeby wygrać musisz tę samą rundę pojechać tak samo perfekcyjnie kilka razy. Na ile czynników i jak procentowo podzieliłbyś ostateczny sukces?

Myślę, że zawodnik, kondycja, technika i regeneracja to jedno, ze względu na to że to od nas zależy jak się przygotujemy do sezonu, czy też wyścigu. Tak naprawdę dla mnie to jest najważniejszy aspekt. Jeśli chodzi o sprzęt, zaplecze i drużynę to drugie co jest najważniejsze i składa się na osiągnięcie danego sukcesu. Bez dobrze przygotowanego sprzętu nie osiągniemy dobrego wyniku. Także bez atmosfery w drużynie będzie nam ciężko mieć „spokojną głowę” przed wyścigiem. Ale też organizacja całego zaplecza, wyjazdów musi być w miarę możliwości całkowicie dograna. Jak dla mnie najważniejszymi czynnikami związanymi stricte z kolarzem, to tak naprawdę trening fizyczny jak i mentalny, bo niestety to nie tylko siła, ale głównie głowa decyduje o tym, jak rozegramy nasze „karty” podczas wyścigu, a o tym niestety mało się mówi…

A propos sprzętu – Twój rower na sezon 2017. Jeździsz na tej samej (sprawdzonej) konfiguracji co w poprzednim sezonie czy masz jakieś nowinki? Chodzą plotki o full’u do XC…

W tym roku na pewno nowością w naszej ekipie są opony czeskiej firmy Mitas i szczerze mówiąc, nie spodziewałem się aż tak wysokiej jakości wykonania opon. Bez wątpienia będziemy się ścigać na paru rodzajach opon tej marki, i tych wzmacnianych i tych z lżejszą wersją. Jeśli natomiast chodzi o resztę sprzętu, zostaliśmy przy tym, co sprawdzone i pewne. Full… teraz rozwieję tą mglistą niepewność – na pewno będzie i to w tym roku.



Wracając do sportu. W tym roku MŚ w Australii. Znasz już kryteria wg których będziesz walczyć o kwalifikację do Reprezentacji?

Kryteriów jeszcze nie znam, ale jest na to jeszcze trochę czasu. Generalnie sama trasa w Australii, jak dla mnie przypomina bardzo trasę oldschoolowego XC, to znaczy jeden bardzo długi podjazd i jeden zjazd, który dawał mi mnóstwo frajdy, nawet podczas wyścigu 🙂 Tegoroczna trasa MŚ jest zupełnie inną trasą niż ta z Novego Mesta. Głównie profilem i w moim odczuciu podobna jest do trasy z La Bresse lub Windham. Coś mi się wydaje, że MŚ w tym roku będą bardziej pokazem siły i wytrzymałości niż szybkości i techniki.

Na pewno będę chciał tam pojechać i nie wyobrażam sobie innego scenariusza. Choć podróż trwa prawie dwie doby w jedną stronę, co nie brzmi zachęcająco, to i tak warto tam jechać, ze względu na okoliczność jak i ściganie w świetnych warunkach.

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0