Jesień – czas przeziębień, a na katar najlepsze jest …

Jesień – czas przeziębień, a na katar najlepsze jest …

Bo nikt nie będzie mi w kaszę dmuchać!
Aloes leczniczy ale nie dla każdego
Najpopularniejsze żele energetyczne

No i zaczęło się – już nie „złota” tylko „typowa” jesień z wiatrem, deszczem i gnijącymi opadłymi liśćmi. Dodatkowo, co chwila ktoś kicha, kaszle i rozsiewa najróżniejsze zarazki, tak więc i mnie dopadło – przeziębienie. Nie ważne nawet jak to się zaczęło, czy mnie owiało po wieczornym bieganiu, czy dziecko przywlokło jakiegoś bakcyla ze szkoły, skutek jest taki, że gardło czerwone, nos jak u Rudolpha a intensywność kataru wyklucza jakikolwiek bardziej intensywny trening. A plan treningowy czeka i sam się nie zrobi. Na szczęście połowa populacji naszego kraju to specjaliści od polityki, piłki nożnej i medycyny. Natychmiast więc znalazło się kilku selekcjonerów – amatorów, którzy oprócz recepty na szybki wzrost gospodarczy udzielili mi kilku niezawodnych sposobów na błyskawiczne wyleczenie. Oto one i moja na nie odpowiedź:

„Setkę weź! Chlapnij przed snem i obudzisz się zdrowa”

Hmmm, brzmi nieźle. Tylko czy działa? Taka ilość alkoholu lekko uśmierza ból oraz poprawia nastrój, więc początkowe samopoczucie może być lepsze. A jak dalej? Alkohol przyśpiesza krążenie i powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych co powoduje wzrost uczucia ciepła. Czyli faktycznie „setka” przed snem pomoże nam się wypocić, chociaż niestety nie gwarantuje to cudownego ozdrowienia o poranku. Ponadto, alkohol zmniejsza aktywność leukocytów, czyli de facto obniża naszą odporność. Czyli ten sposób nie bardzo – porządna odporność będzie mi jeszcze potrzebna.

„Tylko herbata z cytryną”

Sensowna rada – w końcu cytryna to witamina C a dowiedziono, że kwas askorbinowy łagodzi przebieg przeziębienia gdyż ogranicza rozwój choroby. Ponadto zapotrzebowanie na wit. C w przeziębieniu wzrasta (codzienne 70 mg już nie wystarczy), więc warto się trochę doładować. Sama czarna herbata też w przeziębieniu jest korzystna – ma minerały i polifenole, które pomagają w walce z wirusami. Jest tylko pewien szczegół – gdy do gorącej czarnej herbaty dodamy sok z cytryny to tworzy się szkodliwy cytrynian glinu. Aby nie pić tego paskudztwa wystarczy przygotować napar bez fusów i dopiero gdy ostygnie dodajemy sok z cytryny – to ważne również z tego powodu, że wysoka temperatura niszczy witaminę C. Czyli ten sposób nie jest zły.

„Łyknij garść witamin i będzie dobrze. Dawka uderzeniowa postawi cię na nogi”

Garść witamin? Proszę bardzo – garść czarnej porzeczki pokrywa dobowe zapotrzebowanie na witaminę C. Tylko skąd o tej porze roku wziąć czarną porzeczkę? Sok (najlepiej domowy) załatwi sprawę, również do herbaty, bo zawiera 10 razy więcej witaminy C niż cytryna. Jeszcze lepszy będzie sok z dzikiej róży – nawet 20 razy więcej witaminy C niż w soku z cytryny, który chyba jednak jest pod tym względem trochę przereklamowany. 100g soku z cytryny (czyli pół szklanki) da nam 50 mg witaminy C, czyli tyle ile znajdziemy w 30 g natki pietruszki (mała garstka). W ogóle największe bogactwo tej witaminy znajdziemy w warzywach. 100g jarmużu dostarczy nam aż 120 mg wit. C a pół papryki czerwonej (100g) ponad dwukrotnie pokryje nasze zapotrzebowanie na tą witaminę, gdyż zawiera jej aż 144 mg. Tak więc w porze przeziębień warto przegryzać czerwoną paprykę, tym bardziej, że jest niskokaloryczna – ma niecałe 30 kcal. Niestety papryka jest dość ciężkostrawna i lubi „się przypominać” jeśli zjemy ją przed wysiłkiem, dlatego surowa papryka po treningu a nie przed i będzie dobrze. No i zdecydowanie korzystniej jest jeść świeże warzywa czy owoce niż syntetyczne witaminy. A co do dawki uderzeniowej, to nie potwierdzono pozytywnego działania tego zabiegu – no chyba, że komuś zależy na efekcie przeczyszczającym.

„Tylko czosnek – będziesz może śmierdzieć ale wyzdrowiejesz”

To akurat prawda – czosnek ma udowodnione działanie przeciwwirusowe i bakteriobójcze stąd często nazywany jest „naturalnym antybiotykiem”. To dzięki zawartości allicyny, która wytwarzana jest z substancji znajdujących się w czosnku pod wpływem rozdrabniania – dlatego warto rozcierać czosnek przed spożyciem. Świeży czosnek zawiera ponadto całkiem sporo witamin – głownie A, B1, B2 i C a także minerałów – potas, wapń i magnez oraz kobalt, chrom i nikiel. Pozostaje jednak problem „silnego zapachu z ust”, który czosnek zawdzięcza sporym ilościom olejków eterycznych na bazie siarki. Można jednak w łatwy i zdrowy sposób pozbyć się go przy pomocy natki pietruszki. Moja propozycja „kanapki na przeziębienie” to chleb pełnoziarnisty (węgle) posmarowany serkiem twarogowym (białko) i rozgniecionym ząbkiem czosnku (antybiotyk), posypany posiekaną natką pietruszki (witamina C). Zjadać kilka razy dziennie aż do wyleczenia, które po takim „lekarstwie” nadejdzie całkiem szybko.

„Łyknij …” i tu padają nazwy „kompleksowych leków na objawy przeziębienia i grypy”

No cóż, na „objawy” faktycznie pomogą. Substancja przeciwgorączkowa poprawi nam samopoczucie, kofeina również (pobudzające działanie na CUN) a pseudoefedryna, poprzez zwężenie naczyń włosowatych, zmniejszy obrzęk śluzówek nosa i gardła. Jednak z pseudoefedryną trzeba uważać (WADA!) i nie przekraczać dawek zaleconych na opakowaniu. Tylko czy maskowanie objawów jest leczeniem? Nie sądzę. Chyba wolę skuteczniejsze sposoby jak na przykład:

„Sok z czarnego bzu pij”

To kolejna naturalna substancja o dowiedzionym działaniu antywirusowym i przeciwzapalnym. Można go dolewać do herbaty lub ciepłej wody posłodzonej miodem i pić profilaktycznie lub w przypadku choroby podawać jak syrop na łyżeczce, na czczo ranem i wieczorem. Można również kupić w aptece syropy dla różnych grup wiekowych, na bazie soku z owoców czarnego bzu. Wielokrotnie sprawdzałam na sobie i dzieciach – działa.

„Ciepłe mleko z masłem i miodem na noc i będziesz jak nowonarodzona”

Teoretycznie dobry pomysł. Mleko to białko, z którego po rozłożeniu na aminokwasy, wytwarzane są ciała odpornościowe. Masło to antyoksydacyjne witaminy A i E dodatkowo uelastyczniające naczynia krwionośne. Miód to prawdziwa zdrowotna bomba – witaminy i minerały oraz działanie przeciwzapalne. Niestety w przypadku infekcji gardła taka mieszanka może nam bardziej zaszkodzić niż pomóc – osadzająca się na rozpulchnionej śluzówce warstwa tłuszczu z białkiem i sporą ilością cukrów jest znakomitą pożywką dla bakterii i może zaognić rozwijający się stan zapalny gardła. Dobrze jednak wypić taka miksturę profilaktycznie, gdy czujemy, że „coś nas bierze” a gardło jeszcze nie boli. W ogóle warto więcej pić, gdy jesteśmy przeziębieni dlatego, że odwodnione, suche śluzówki są bardziej podatne na ataki bakterii. Pamiętajmy jednak, że napoje nie mogą być zbyt gorące – wysoka temperatura negatywnie wpływa na zdrowotne właściwości miodu i czosnki oraz obniża zawartość witaminy C w naturalnych produktach.

Zatem pijmy dużo i w temperaturze pokojowej, bez alkoholu ale na zdrowie!

COMMENTS

WORDPRESS: 1
  • comment-avatar
    Joanna Joanna 1 rok

    Z naturalnych metod polecam jeszcze sok z aronii, moja mama co roku robi i ja jestem nim zachwycona. Aronia ma bardzo dużo witaminy C i innych witamin i według mnie, na przeziębienia jest niezastąpiona. Warto też wspomóc się czymś na katar z apteki, ja aktualnie używam nozitixu, głównie dlatego, że długo zostaje w nosie i faktycznie tam działa, a nie spływa do gardła. Poza tym mogę go brać i jak mam katar alergiczny i przy przeziębieniach. A do tego warto dbać oczywiście o dietę bogatą w warzywka i owoce, które są niezastąpionym źródłem witamin :)

  • DISQUS: 1