Kongres Sportu Powszechnego w Białymstoku

Kongres Sportu Powszechnego w Białymstoku

Weekend w Gielniowie czyli “róbmy swoje!”
Słowo na piątek: marazm
Słodko gorzki smak maratonów MTB

minister sportu joanna muchaPoranny “przegląd prasy” przyniósł informację o Kongresie Sportu Powszechnego, który odbył się Białymstoku w czwartek 14. marca 2013. Jak czytamy na stronie bialystokonline.pl Minister Sportu Joanna Mucha tak podsumowała spotkanie:

– Te spotkania są bardzo potrzebne. Ludzie, którzy na nie przychodzą, są bardzo sfrustrowani stanem sportu na najniższym poziomie – mówiła.

Z kolei w innym podsumowaniu, na stronie poranny.pl możemy przeczytać:

Ja nie przyjeżdżam po to, by przedstawić konkretne rozwiązania – zapowiedziała na konferencji minister Mucha. – Ja raczej spotykam się z całym środowiskiem w danym województwie po to, by dać szansę na przedstawienie pogłębionej diagnozy sportu.

Kto konkretnie ma przedstawić tą pogłębioną diagnozę sportu? 200 osób w ciągu kilkugodzinnego Kongresu, którego program nie daje miejsca na dyskusję i dopuszcza do głosu tylko wybranych?

W tekście na bialoystokonline.pl jest też jest krótkie podsumowanie wydarzenia, w którym czytamy:

Na Kongresie Joanna Mucha nie przedstawiła konkretnych rozwiązań na uzdrowienie sportu. Chciała natomiast wsłuchać się w głosy działaczy sportowych. Dzięki takim spotkaniom liczy, że uda się opracować w ministerstwie spójny program rozwoju sportu powszechnego w naszym kraju.

Osobiście znam kilku działaczy, i wielu trenerów, różnych dyscyplin. Jakoś nie zauważyłem, żeby Ci pierwsi byli strasznie sfrustrowani. Co innego trenerzy, ludzie którzy są blisko zawodników, którzy poświęcają swój wolny czas na pracę z dziećmi i młodzieżą. Podobnie jest z ludźmi zaangażowanymi w działania różnych stowarzyszeń, które w większości przypadków są organizacjami NON-PROFIT. Czemu Ministra Mucha nie chce ich wysłuchać?

W jakim kluczu zostały przyznane zaproszenia na Kongres, skoro nie otrzymał go nikt z UKS Wygoda Białystok, współorganizator Maratonów Kresowych, które nota bene mają swe początki właśnie w Białymstoku? Pytanie zapewne retoryczne.

Pozwólcie, że spuentuję ten tekst cytatem z materiału, który ukazał się pod koniec stycznia w białostockim dodatku do Gazety Wyborczej:

Białostoccy miłośnicy kolarstwa terenowego w swoim mieście się w tym roku nie pościgają. Miasto, rozdzielając dotację na imprezy sportowe, postanowiło dać organizatorom białostockiej odsłony Maratonu Kresowego cztery tysiące zamiast dziesięciu. Czterdzieści, z tej samej puli, dostał bankiet olimpijski.

I jak w tej sytuacji mają narzekać działacze?

PK

(źródło zdjęcia: poranny.pl)

[srp]

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0